Reklama

Kocim pazurkiem - Niespodziewana zaleta korupcji

06/12/2001 12:41
Kilka dni temu rozmawia?em z cz?owiekiem, kt?rego nazwiska nie zdradz?, gdy? nale?y ono do tych, ?e ju? przy pierwszej literze nale?y powsta?, przy drugiej wyprostowa? na baczno?? i w tym momencie petent sztywnieje tak, i? nie jest w stanie wym?wi? trzeciej litery.Dla u?atwienia dodajmy: spotkanie odby?o si? w gmachu, do kt?rego wn?trza wchodzi si? przez bramki antyterrorystyczne jak na lotnisku i kt?ry widujemy cz?sto w telewizji, jako t?o dla bardzo eleganckich samochod?w. Nie od razu zorientowa?em si?, czy spotka? mnie zaszczyt czy przyjemno??, a mo?e i jedno i drugie? W ka?dym razie by?y i kawa (czarna) i sok (pomara?czowy), zazdro??cie zatem i pos?uchajcie, jakie nauki wynios?em ze spotkania. Tu nale?y wyja?ni?, i? moja wizyta mia?a charakter kurtuazyjno-interwencyjny, przy czym pierwsza interpretacja nale?y do mnie, druga do mojego Gospodarza. Upomina?em si? oto o znajomego mi, warto?ciowego cz?owieka, kt?ry znalaz? si? w trudnej sytuacji, z kt?rej to sytuacji najlepszym wyj?ciem by?oby znalezienie mu jakiej? sensownej roboty. W?a?nie w tym wzgl?dzie liczy?em na Cz?owieka i praktycznie rzecz bior?c nie zawiod?em si?, ale musia?em przedtem prze?kn?? gorzk? pigu?? teorii, kt?ry -–jak si? wydaje – obowi?zuje dzi? nie tylko w gmachu za bramk? antyterrorystyczn?, ale w wi?kszo?ci podobnych gmach?w. Oto bowiem us?ysza?em: - Pan prosi mnie o prac? dla pa?skiego przyjaciela ... Gdzie? ja m?g?bym popchn?? tak wybitnego fachowca, aby nie musia? ?ebra? albo nara?a? si? na zarzuty szarpania ku sobie przykr?tkiej ko?dry, co? na wz?r s?awetnych cz?onk?w Rady Polityki Pieni??nej? M?g?bym pchn?? go do jakiej? firmy prywatnej, poniewa? dzi? wszystkie uczciwe i zamo?ne firmy s? u nas prywatne... Co w?wczas si? stanie, czy pan pomy?la?? Stan? pod zarzutem nepotyzmu! Wrogowie – a kt?? ich nie ma? – powiedz?, ma?o tego: rozg?osz? natychmiast, ?e musia?em wzi??: albo od kandydata, albo od firmy, ?eby im dostarczy? fachowca, kt?ry przecie? m?g?by trafi? do konkurencji! Styk instytucji pa?stwowych czy rz?dowych z biznesem prywatnym jest obserwowany z nadzwyczajn? czujno?ci?. Id? szepty z Unii Europejskiej, ?e musimy sobie z tym poradzi?, bo inaczej nas nie przyjm?; je?li patrzy si? na palce wszystkim, to co dopiero mnie? O wiele ?atwiej by?oby, gdybym by? np. prezesem jakiej? sp??ki. W?wczas nawet by si? dziwiono, ?e nie za?atwiam czego? dla swojak?w, ale tak? Prosz? zatem zrozumie? moj? sytuacj?. Pomog? pa?skiemu przyjacielowi tylko dlatego, ?e ma na szcz??cie kilku takich w?a?nie „sprywatyzowanych” ju? znajomk?w i je?li pan p?jdzie do kt?rego? z nich... Odetchn??em. Uprzejmie wyja?nienie, z?o?one mi przez Gospodarza, obudzi?o jednak we mnie refleksj?: je?li podobnie jak On my?l? dzi? wszyscy z tego i okolicznych gmach?w, jest to przecie? wspania?e usprawiedliwienie dla wielu, ?eby nie robi? nic! Bo ka?de dzia?anie mo?e by? obarczone zarzutem korupcji, a poniewa? po wrze?niu w Polsce tylko ryby zacz??y bra?, natomiast ludzie przestali, nie pozwolimy, aby ktokolwiek zarzuca? nam branie! Niespodziewana zaleta korupcji, a w?a?ciwie walki z ni?! To my?lenie rozzuchwali?o mnie do tego stopnia, ?e – poniewa? byli?my dopiero w po?owie fili?anki kawy, nie m?wi?c o ledwie napocz?tym soku – postanowi?em podpyta? Cz?owieka na liter?... baczno??! o kilka innych tajemnic, kt?re nurtuj? spo?ecze?stwo, a kt?re nasz Rz?d solennie usi?uje rozja?ni?, cho? niekiedy niekoniecznie w Warszawie. W ten spos?b zapyta?em m.in. o pani? minister Barbar? Piwnik. To nie moja dzia?ka, ale mog? powiedzie?, co prywatnie my?l? na ten temat. Ot?? pani Piwnik, rasowy s?dzia, kt?ra z mlekiem matki czy raczej z koncentratem tradycji s?ynnego Ojca wyssa?a uczciwo?? i dzia?anie warunkowe udowodnion? prawd?, wyobra?a?a sobie (jak s?dz?), ?e minister sprawiedliwo?ci jest czym? w rodzaju super-s?dziego, a zapomnia?a, ?e minister chc?c niechc?c jest jednak nade wszystko politykiem. Ca?e zamieszanie wok?? nazwisk Labuda – Kaucz itd. powsta?o, poniewa? inni, nie – s?dziowie, nie uwzgl?dnili tego czynnika, ba! byli uczciwymi nawykami s?dzi Piwnik lekko zaskoczeni... Co? mi si? widzi, ?e wizyta w gmachu, kt?ry ... itd., a szczeg?lnie rozmowa z Cz?owiekiem, kt?rego Nazwisko ... itd. by?a jednak bardziej przyjemno?ci?, nie przestaj?c by? zaszczytem. W ka?dym razie kontakty na tym szczeblu s? zawsze pouczaj?ce. Andrzej Bajkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości