W „Kocim Pazurku” nr 12 pt. „Półśmierć czyli samotność”, blisko pół roku temu, pisałem o płockich agencjach towarzyskich i opozycyjnym wobec nich biurze matrymonialnym p. Agnieszki, a dokładniej – o problemie samotności.Ponieważ, tuż przed końcem ubiegłego roku obserwowałem przygotowania do Balu Sylwestrowego Samotnych, który organizował jeden z moich przyjaciół – właściciel pensjonatu w głośnej miejscowości wczasowej pozwólcie, że powrócę do tematu. Okazało się zresztą, że inicjatorką Balu Samotnych była ... konkubina wspomnianego przyjaciela: prawdopodobnie chciała mu w ten sposób dać do zrozumienia, że mimo konkubinatu czuje się przy nim samotna. Może także być, że organizując Bal miała nadzieję na spotkanie jakiegoś nowego samotnika? Dla siebie... Jak to zazwyczaj bywa (karłowaci obracają się wśród wszystkich, ale najchętniej wśród innych karłowatych!) Bal Samotnych jeszcze zanim się rozpoczął – skupił wokół siebie całą drużynę miejscowych samotników, którzy z jednej strony zadeklarowali pomoc organizacyjno-gastronomiczną właścicielowi pensjonatu, z drugiej - nie wycofywali się od wniesienia należnych opłat za uczestnictwo w balu. Dzięki temu bal miał zapewnioną frekwencję i niezbyt kosztowne bilety, a ja miałem możność porozmawiać z kilkoma osobami, które bardzo poważnie zajmują się sprawami samotności. Czego dowiedziałem się – to materiał, który wypełniłby pokaźną księgę! W felietonie mogę najwyżej zarysować tematy. Zacznijmy od tego, że osób samotnych jest dziś o wiele więcej, niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Jest to ogromny rynek, którego wielkość wywołało kilka czynników. Raz - weszły w okres kryzysu małżeństwa, zawierane w „epoce rozwoju i przebudowy”, małżeństwa par niedostosowanych do siebie kulturowo lub pochodzeniowo, par niedojrzałych emocjonalnie, ludzi wychowanych w duchu nieodpowiedzialności. Są to ludzie dziś w wieku ok. 40-60 lat (małżeństwa z roczników 1960-1980) oraz małżeństwa młode, przede wszystkim dzieci wspomnianych ludzi, rozbite na zasadzie „prawa dziedziczenia”, gdyż choroby społeczne rodziców są częstokroć udziałem ich latorośli... Na tę gromadę nakłada się inna: ofiary wielkich ruchów migracyjnych wewnątrz kraju, gdy to „wieś szła do miast” i nieumyślne ofiary tego zjawiska musiały się odnajdywać w zupełnie nowym i obcym sobie kulturowo i obyczajowo środowisku, co nie jest bynajmniej łatwe do pokonania, a co m.in. skutkuje zanikiem więzi rodzinnych, które rodziły się przypadkowo. Jeżeli weźmiemy pod uwagę przemiany ostatnich lat, gdy pogoń za chlebem również wymusza ruchy migracyjne, a zasady moralne są osłabione, ułatwiona (i modna) jest ogromna swoboda w życiu seksualnym itp. – trudno się dziwić wielkości rynku matrymonialnego, którego potrzeby są jednak zaspokajane w sposób amatorski, prostacki lub tzw. „cwany”, gdzie idzie się przede wszystkim na ilość licząc, że ta samoistnie przekształci się w jakość. W rezultacie mamy wiele złudzeń, wiele rozpaczliwie podejmowanych prób (szczególnie celują w tym kobiety świadome, że „latka lecą”, ale i mężczyźni w takiej sytuacji też popełniają wiele błędów) – i niewiele solidnych mariaży, powstających jako wynik działań rzekomo profesjonalnych pośredników: biur matrymonialnych, prasowych (a także radiowych i telewizyjnych!) systemów ogłoszeń itd. Rynek „nieparzystych” jest olbrzymi i w pewnym sensie niezagospodarowany w sposób poważny. Nie ma np. czasopisma adresowanego do osób samotnych (aczkolwiek wiem o przygotowaniach do uruchomienia takiej inicjatywy, bodajże w Piotrkowie Trybunalskim), które nie skupiło by się głównie na kwestiach seksu. A tu idzie nie tylko o seks! Bal Sylwestrowy dla Samotników, na którym w końcu zresztą nie byłem, pozwolił mi wejść w problem nadspodziewanie ważny i szeroki: chętnie namówiłbym kogoś, aby zechciał w nim podjąć próbę reform. Oby nie była to kolejna niezbyt udana polska reforma, której grupa A nie trafiła rozpocząć, grupa B miała tę odwagę, ale nie umiała dokończyć, a teraz prawdopodobnie grupa A szykuje się do poprawiania tego, co schrzanili ci z grupy B. Co sprawi, że w końcu grupa C weźmie cały sukces na siebie. Darujcie ten proceder Nieparzystym! Życzę Im, aby mieli swój Bal – nie tylko w sylwestrową noc... Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze