Prawdziwy (m?wi? to z ironi?) podziw budzi we mnie fantazja, dezynwoltura i wr?cz artystyczne wtr?ty, jakie znale?? mo?na ostatnio w dzia?alno?ci dziennikarskiej moich m?odszych koleg?w. Ja sam wywodz? si? z tzw. „starej szko?y”.Terminowa?em u mistrz?w takich jak J?zef Muszkat-Jotem i Micha? Wojew?dzki (autor m.in. „V-1, V-2”) w „Expressie wieczornym” z ko?ca lat 50-tych, potem w „Sztandarze M?odych” (ju? „niebieskim”), kto nale?y do mojego pokolenia ten wie, o czym m?wi?) kolegami z tego samego lub s?siednich pokoj?w byli Hanka Krall, Wojtek Adamiecki, Krzysztof K?kolewski czy nie?yj?cy ju? p??niejszy naczelny „Rzeczpospolitej” Darek Fikus – by wreszcie wyl?dowa? w „?yciu Literackim” w stadninie Jerzego Lowella i w s?siedztwie Wis?awy Szymborskiej, z kt?r? nie b?d? udawa?, ?e kolegowa?em, ale kt?rej wp?yw rozprzestrzenia? si? na ca?? redakcj?. A po drodze nie zabrak?o praktyki w?r?d znakomito?ci z „Dooko?a ?wiata”, gdzie dopu?ci? mnie do ?ask sam majster Wojtek Gie??y?ski, z kt?rym wybierali?my si? na „tematy” (osobno) i na inne atrakcje (wsp?lnie). Wreszcie by?oby b??dem nie wspomnie? o nied?ugiej, ale intensywnej szk??ce u Mariana Eilego w „Przekroju”. S?owem, nale?? do pokolenia dziennikarskich dinozaur?w i aczkolwiek zagra?a to zarzutem jakiego? m?odego (i skromnie wyposa?onego w talent) wilka, ?e „wychowa?a mnie komuna” specjalnie si? nie wstydz?. Nie tylko ja nale??. Bez wzgl?du na to, jak zachowywali si? ?wcze?ni polityczni decydenci, nas, w?wczas szar? bra? dziennikarsk?, uczono, ?e dziennikarz to przede wszystkim FAKTY, ?e fakty te s? sprawdzone i grzechem g??wnym rasowego dziennikarza jest konfabulacja. Fantazjowanie. T?umienie prawdy w imi? sensacji (cho? niekt?rzy rozumieli, ?e grzeszne jest m?wienie prawdy, gdy nie zgadza si? ona z polityk?). Niestety: ten brzydki obyczaj (k?amstwa dla polityki) zatoczy? ko?o i zn?w powraca do przekazior?w. W prasie, a ju? szczeg?lnie w telewizji, s?ysz? co chwil? informacje, kt?rych rodow?d wywodzi si? z palucha, sk?d zosta?y wyssane. Mn?stwo osesk?w – ssawek wok??! Proceder ssania uprawiaj? dziennikarze, a zw?aszcza politycy, ale im w ko?cu mo?na odpu?ci? bo sprawili, ?e coraz wi?cej os?b powa?nie ich nie traktuje, wi?c mog? m?wi?, co chc?. Je?li taka fa?szywa wiadomo?? pojawi si? raz, nikomu specjalnie nie szkodzi, zw?aszcza, ?e na og?? by?a prostowana, aczkolwiek zazwyczaj wyemitowana zostaje w tzw. „prime-time”, a prostowana tydzie? potem o 1.00 w nocy, gdy wi?kszo?? z nas ?pi... Istniej? jednak fa?szywki, kt?re w sumie stanowi? zmasowany atak na ich ofiar? i s? w rozmaitych miejscach i przez rozmaite osoby powtarzane a? do znudzenia. Tak? np. ofiar? jest ostatnio wicemarsza?ek Sejmu Andrzej Lepper, do kt?rej to postaci wracam nie dlatego, abym by? w nim zakochany (jestem w Ani), ale poniewa? niekt?rzy sami si? o to prosz?. Oto bardzo przeze mnie lubiany program TVN „Ale plama!” Jego dwaj autorzy robi? to z wrodzonym wdzi?kiem, sympatycznie i bywa bardzo dowcipnie, tote? w?a?nie do nich mam grub? pretensj?: w ostatnio ogl?danej przeze mnie edycji „Plamy” powtarzaj? za tw?rcami plotki, ?e A. Lepper pojecha? do W?oc?awka, by sprzeciwi? si? prawu oraz ?e pojecha? czym? Oczywi?cie, rz?dow? lanci?, a to ?obuz! Wok?? owej lancii zbudowany by? ca?y, planowany dowcip. Mecenas Henryk Dzido, senator i obro?ca Leppera, wyja?ni? w „Krakowskim Przedmie?ciu 27”, ?e Lepper nie podwa?y? prawomocnego wyroku, tylko sprzeciwi? si? sposobowi jego realizacji. Widocznie autorzy atak?w na Leppera wiedzieli o tym, bo postanowili dobi? go pa?k? (skoro dobijecie kijem nie by?o zbyt pewne). I rozpowszechnili informacj?, ?e Lepper do W?oc?awka pojecha? – jak?e by inaczej? – rz?dow? lanci?, nale?n? wicemarsza?kowi. Tymczasem (po prostu sprawdzi?em to, a mamy przecie? blisko!) w W?oc?awku nie by?o w tym dniu ?adnej sejmowej lancii. By? prywatny volkswagen Leppera. „Rzu?my b?otem, mo?e co? si? przyklei. „Nie b?d? teraz wnika? w niuanse ca?ej „sprawy w?oc?awskiej”. Czy Lepper powinien by? pojawia? si? na bazarze czy nie? Kto skorzysta? na tym ca?ym zamieszaniu? Czy wszyscy uczestnicy tej gry bior? w niej udzia? ?wiadomie, czy tylko s? ofiarami czyjej? podpuchy? O tym inny razem. Ale chc? moich m?odszych koleg?w prosi?, aby mieli ambicje rasowych dziennikarzy. Zmy?lenia („w imi? polityki”) w rodzaju wirtualnej lanci we W?oc?awku czyni? z tych, kt?rzy stosuj? podobne metody, dziennikarskie kundle. Bowiem nic to, ?e „burza huczy wko?o nas”. ?e s? na wymarciu nie tylko takie zasady, ale zasady w og?le oraz umiera ca?y r?d „dinozaur?w”. Je?li jednak ju? musimy psie? my – niech przynajmniej nie psieje nasz zaw?d! Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze