Pastelowe, zamyślone, ale i rozebrane, zmysłowe, odziane w złoto panie goszczą w Muzeum Mazowieckim. Zwiedzających oglądają z obrazów autorstwa Joanny Sarapaty. Spotykać się z nimi będzie można do 18 września.
Przygotowania do wystawy obrazów Joanny Sarapaty w Muzeum Mazowieckim trwały rok. Carmen Tarcha z warszawskiej galerii Quadrilion, która przywiozła do Płocka prace Sarapaty dziękowała przede wszystkim kolekcjonerom, którzy zdecydowali się je wypożyczyć. Dzieła artystki znajdują nabywców szybko. – To malarstwo płynne, delikatne, subtelne, ale by zrobić jedną kreskę, która w doskonały sposób pokazuje kunszt kobiecego ciała – trzeba talentu i długiej pracy – powiedziała. Mariusz Kasprzak z działu sztuki Muzeum Mazowieckiego komentując wystawę podkreślił, że Muzeum do dialogu ze sztuką dawną zaprasza artystów współczesnych, zestawiając Sarapatę z Boznańską i Łempicką, których prace znajdują się w zbiorach. – Akty Joanny Sarapty nie mają nic wspólnego z ekshibicjonizmem, jakąkolwiek wulgarnością. Artystka pozostaje niezależna w wyborze dróg artystycznych, w indywidualnym poszukiwaniu piękna. Jak sama przyznaje, nie maluje czystej erotyki, tylko kobiecość.
Wernisaż rozpoczął się od występu Tria Witolda Janiaka z projektem „Cinema meets jazz”. Szef grupy żartował, że chciałby być na czerwonym dywanie choć raz, a występując na wernisażu, prawie tak się czuje. Razem z Kamilem Miszewskim (perkusja) i Rafałem Różalskim (kontrabas) zagrali muzykę filmową. Publiczność nagrodziła gromkimi oklaskami melodie z filmu „Forest Gump”. Dobry występ pocieszył czekających na artystkę widzów. Joanna Sarapata choć wybierała się na otwarcie wystawy, niestety nie dojechała. Po drodze zapalił jej się samochód. Na szczęście ona sama nie ucierpiała. Przybyłych na wernisaż pozdrowiła telefonicznie i wyraziła nadzieję, że być może uda się spotkać podczas finisażu wystawy. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze