Reklama

Koalicja Żywa Ziemia: Trzeba wyjść z impasu, który przetacza się przez polską wieś! Czy zaleją nas fermy?

13/11/2022 11:58

Jak jest na fermie przemysłowej? Zanim wejdziesz na fermę czujesz smród. W środku amoniak podrażnia nos. Kurz dostaje się do oczu. Oddychasz nim. Bardzo smutny jest widok wyczerpanych kur stłoczonych w ciasnych klatkach. Są też martwe kury, których ciała gniją w klatkach, a inne ptaki je dziobią.

Taka jest rzeczywistość, o której często nie wiemy, kupując filety z kurczaka zapakowane na tacce w supermarkecie. Jest popyt, jest masowa produkcja prowadzona bez większych ceregieli, zarówno jeśli chodzi o ludzi, a tym bardziej o zwierzęta, a traci na tym również środowisko naturalne. Zastanowienie przychodzi, gdy spojrzymy na temat z drugiej strony. A to właśnie robi Koalicja Żywa Ziemia. Działają w niej specjaliści z rynku rolniczego i żywnościowego. Starają się wpływać na zmiany systemowe, a działają dla ludzi i dla zwierząt. Pokazało to spotkanie pod nazwą "Wpływ ferm przemysłowych na społeczności lokalne i środowisko”. Wzięli w nim udział Justyna Zwolińska, koordynatorka ds. rzecznictwa Koalicji Żywa Ziemia, prawniczka specjalizująca się w zagadnieniach związanych z polityką jakości i ochroną środowiska w rolnictwie, polityką żywnościową, Wspólną Polityką Rolną oraz dobrostanem zwierząt. Dalej Bartosz Zając, specjalista ds. kampanii społecznych, koordynator Koalicji Społecznej Stop Fermom Przemysłowym mówił o społecznych konsekwencjach hodowli przemysłowej zwierząt. O sytuacji rolnictwa mówił z kolei dr Jerzy Kupiec z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska.

Jaki jest wpływ ferm przemysłowych na społeczności lokalne i środowisko? Nie jest dobrze w tym temacie, żeby nie powiedzieć, że jest dramat. Nie myślimy jednak o tym, kupując wieprzowinę, drób, czy wołowinę w marketach. Mamy na wyciągnięcie ręki gotowy, potrzebny nam produkt. A pochodzi on z ferm przemysłowych. To kwitnący w Polsce interes, bo wszyscy muszą jeść. Nasz kraj jest w pierwszej piątce producentów unijnych, a do 2050 chce jeszcze lepiej prezentować się w unijnych statystykach produkcji zwierzęcej, zwłaszcza jeśli chodzi o drób i o trzodę chlewną. Co za tym idzie? Taka masowa produkcja zwierzęca powoduje wzrost ilości szkodliwych gazów cieplarnianych. Zwierzęta przeżywają w fermach tortury. Antybiotyki i specyfiki stosowane do ich szybkiego wzrostu sprawia, że rośnie antybiotykoodporność u ludzi, którzy zajadają się takim mięsem. Co więc trafia na nasze talerze?

Reklama

Są organizacje, które prześwietlają działalność fermy nie tylko pod względem warunków produkcji, ale też ich wpływu na środowisko, a co się z tym wiąże również ludzi, którzy mieszkają w bliskim sąsiedztwie. Plaga much to jeden z najmniejszych problemów. Dochodzi też do tego inwazja gryzoni. Mało? Fatalna jakość wód w okolicy ferm, stężenie szkodliwych związków azotu i fosforu w deszczówce, która przybiera kolor pomarańczowy. A do kompletu znajdowane są też hormony i antybiotyki w wodzie. To nie są jednostkowe przypadki. Powtarzają się w okolicy wielu ferm m. in. w Koźminie Wielkopolskim, czy w gminie Wilków. Czy na to wszystko się godzimy? Bartosz Zając z Koalicji Społecznej Stop Fermom Przemysłowym informuje o protestach lokalnych społeczności, bojących się tak groźnych sąsiadów. W Polsce w latach 2009- 2019 odnotowano ich 841. Nasza świadomość rośnie. Nikt nie chce też pozwolić na koncentrację ferm. Władze lokalne są zachęcane do tego, by w planach miejscowego zagospodarowania przestrzennego nie uwzględniać tego typu działalności, która z rolnictwem nie ma nic wspólnego.

Ilona Rabizo ze Stowarzyszenia „Otwarte Klatki” wspierająca Koalicję Stop Fermom Przemysłowym pyta dlaczego wciąż nie ma prawa, by chronić środowisko, ludzi i zwierzęta. Co się dzieje z ustawą odorową? Tworzona jest od... 15 lat. Mimo przeciwności trzeba jednak działać. Formą walki jest np. moratorium na budowę nowych ferm.

Reklama

Czy to pomoże, by lobby przemysłu rolno-spożywczego nie rosło w siłę i by z mapy Polski nie znikały kolejne małe gospodarstwa rolne? Niestety, większy może więcej. A mały? - Rolnicy polscy nie mają poczucia dbania o ich interesy. Próbujemy ich wspierać, łączyć się z rolnikami, którzy stawiają na jakość producencką. Trzeba wyjść z impasu, który przetacza się przez polską wieś – tłumaczy Justyna Zwolińska. Pada również stwierdzenie, by tak samo nie traktować małego, średniego i dużego rolnika. To sytuacja podobna do sytuacji ze sklepami. Ile zostało małych sklepów, a ile mamy marketów. A gdzie lubimy robić zakupy? Powinniśmy mieć wybór...

BS

Reklama

fot. Flickr

Tekst powstał we współpracy z Koalicją Żywa Ziemia, https://koalicjazywaziemia.pl/

Zachęcamy do podpisania petycji w sprawie podpisania moratorium w sprawie nowych ferm przemysłowych:

https://koalicjazywaziemia.pl/2022/10/21/petycja-w-sprawie-moratorium-na-budowe-ferm-przemyslowych-w-polsce/

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości