Reklama

Klan Karpińskich

19/04/2006 12:34
Jest ich trzech: bliźniaki – Jarosław i Piotr, rocznik 1987 oraz Łukasz, rocznik 1989. Jak powiedział ich obecny trener Grzegorz Stellak, wszyscy są obciążeni dziedzicznie walecznością. Udowadniają to nie tylko na torach regatowych, ale także w szkole, w domu, w życiu.Kiedy dwaj starsi chłopcy przyszli na świat, nikt nie przypuszczał, że wyrosną z nich aż tacy chłopcy na schwał. Ważyli w granicach 2 kg każdy, ale już po kilku latach okazało się, że są najwyżsi wśród rówieśników. Czy to w przedszkolu, czy w szkole, musieli stawać do robienia zdjęć w ostatnim rzędzie i nie potrzebowali wchodzić na ławeczkę.
Zawsze wyróżniali się w tłumie, nic więc dziwnego, że dostrzegli ich trenerzy wioślarstwa podczas przeprowadzania naboru. Byli wtedy uczniami Gimnazjum nr 3 w Płocku i obaj dostali propozycję trenowania w klubie. Rzecz jasna obaj się zgodzili, choć o wioślarstwie nie mieli żadnego pojęcia.
Nie są bliźniakami jednojajowymi i nie są do siebie za bardzo podobni. Tylko w pierwszych latach życia mama ubierała ich jednakowo, ale większość nauczycieli bez problemu ich rozróżniała. Dzięki temu, że było ich dwóch, mieli trochę łatwiej w szkole, ale nie dlatego, że mogli zdawać za siebie niektóre przedmioty. Nie mieli kłopotów z notatkami, a ponieważ nigdy nie chorowali jednocześnie, łatwo było nadrobić braki. Zresztą obaj byli bardzo dobrymi uczniami, więc nikogo nie zdziwiło, że zdecydowali się na uprawianie wioślarstwa, ale uczyć się chcieli w Jagiellonce.
Trenerzy cieszyli się z bliźniaków w klubie, wierząc, że uda się stworzyć z nich idealną dwójkę, zawodników podobnie myślących, o niemal identycznej budowie ciała. Niestety, ich pierwszy trener, Grzegorz Pietrowicz szybko się przekonał, że w życiu obaj myślą i zachowują się podobnie, ale na wodzie nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Już pierwsze zawody pokazały, że nie ma co marzyć o dwójce Karpińskich, siedli do czwórki i tam znaleźli swoje miejsce.
Dziś obaj są w III klasie Liceum im. Władysława Jagiełły, w oddziale o profilu matematyczno – historyczno – geograficznym. Czeka ich matura i starty w nowej kategorii wiekowej, w młodzieżowcach. Czy będą mieli szanse na stawanie na podium w wyższej kategorii wiekowej, tego nikt na razie nie wie.
Sport jest w ich życiu bardzo ważny, ale ważna jest także szkoła. – Proszę w naszym imieniu podziękować dyrekcji szkoły i nauczycielom za pomoc jaką nam okazują – mówi Piotr. – I przede wszystkim za cierpliwość i wyrozumiałość. Jest bardzo ciężko, by musimy sporo lekcji opuszczać, ale zawsze możemy liczyć na pomoc, dodatkowe lekcje, czas, który poświęcają nam nauczyciele.
Uczą się chętnie i mają dobre oceny, co daje ogromną satysfakcję, ale jak sami mówią, muszą mieć dużo szczęścia. – Przy 11 treningach tygodniowo, kiedy mamy tylko co drugi weekend wolny, nie zawsze jest czas, by wszystkiego się nauczyć – tłumaczy Jarek. – Zwykle jak uda się dobrze przygotować z jednego przedmiotu, to na drugi już zabraknie czasu. Dobrze, że nasi koledzy w szkole to rozumieją i pomagają nam jak mogą. Pożyczają notatki z lekcji, tłumaczą na co zwrócić uwagę, co jest najważniejsze z przedmiotu. To dużo dla nas znaczy i dzięki temu nauka w szkole nie jest taka trudna.
Dużą pomoc mają od wychowawczyni, Wioletty Kilarskiej, która stara się dbać o to, by nie mieli zaległości. Zresztą obaj mają indywidualny tok nauki, kilkadziesiąt dodatkowych godzin z nauczycielami, z których mogą korzystać w razie potrzeby. Najtrudniej jest po powrocie z obozów, kiedy kilka tygodni nie mają kontaktu z nauczycielem, a materiał trzeba zrealizować.
Obaj są dobrymi uczniami. Jarek zdecydował, że będzie studiował w Stanach Zjednoczonych. Zdał już egzamin na amerykańską uczelnię i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z jego planami, to wyjedzie po wakacjach. – Podczas egzaminu okazało się, że w Jagiellonce jest wysoki poziom nauczania, wyższy niż w przeciętnych szkołach amerykańskich – dodaje. – W Stanach będę miał szansę na trenowanie, bo na tej uczelni trenerem wioślarstwa jest Polak.
Trener Grzegorz Stellak nie jest uszczęśliwiony tą decyzją Jarka, ale stara się znaleźć jej dobre strony. – Potem sprzedamy Jarka do dobrego zagranicznego klubu za milion dolarów i będziemy ustawieni na wiele lat – żartuje. Tymczasem obaj zawodnicy i ich koledzy przygotowują się do sezonu. Na razie tylko na sucho, bo Wisła jest zbyt niebezpieczna. Z tego zresztą powodu odwołane zostały regaty długodystansowe, które zwykle rozgrywane są w kwietniu w Warszawie.
Przykładny brat
Najmłodszy z braci, Łukasz, kiedy tylko zorientował się, jakie sukcesy można odnosić w wioślarstwie, postanowił że pójdzie w ślady bliźniaków. Też był uczniem Gimnazjum nr 3 i kiedy trenerzy przyszli z ergometrem, żeby wybrać najsilniejszych, miał nadzieję, że go wybiorą. Niestety, nie zyskał uznania trenerów. – Nie wyróżniłem się niczym i mnie nie wybrali – mówi. – Ale ja się łatwo nie poddaję, poszedłem na trening z braćmi, spróbowałem i w końcu okazało się, że może coś ze mnie być. Ja im trochę zazdrościłem, dlaczego sam nie miałem spróbować.
Łukasz ma sukcesy przed sobą. Jest uczniem I klasy Liceum w Szkole Mistrzostwa Sportowego przy ZST. Ale ma z kogo brać przykład, a najlepszym wzorem jest Jarek, który z klanu Karpińskich odnosi największe sukcesy w sporcie.
Jarek startował w regatach kwalifikacyjnych do Mistrzostw Świata juniorów. Ścigał się na torach w Hamburgu i Monachium. Trenerzy kadry budowali czwórkę ze sternikiem, do której pretendowali także inni płocczanie: Michał Rydz, Kamil Karolkowski, Radosław Milczarek i Kamil Błaszczyk. Ostatecznie Jarek nie załapał się do tej osady, trafili tam Karolkowski i Milczarek, którzy z zawodnikiem z Torunia i Poznania oraz sternikiem Pawłem Nowickim z PTW wywalczyli brązowy medal Mistrzostw Świata juniorów. Jarkowi do miejsca w osadzie zabrakło niewiele, ale nie zniechęcił się, dalej trenuje i ma zamiar w tym sezonie zawojować polskie tory. Zwłaszcza, że po wakacjach pewnie wyjedzie do USA.

Starsi bracia Karpińscy w tym sezonie będą startować w kategorii młodzieżowców i seniorów. Na miejsce w kadrze narodowej młodzieżowców na razie trudno liczyć, bo są w tej kategorii wiekowej najmłodsi. Muszą się jeszcze wiele nauczyć.
Jarek chce studiować w USA, a Piotr planuje studia na warszawskiej AWF. Ma zamiar zrobić w tym sezonie klasę mistrzowską krajową, która da mu wolny wstęp na uczelnię. Zresztą mało prawdopodobne, by nie zdał egzaminów. Sprawnościowo jest w doskonałej formie, a Jagiellonka to wymagająca szkoła, więc z pozostałymi egzaminami nie powinien mieć problemów.
Szansę na zdobycie klasy mistrzowskiej będzie miał w kilku osadach. Trener Stellak doszedł do wniosku, że w klubie stawiać będą na duże osady. O medale będzie można walczyć w 7 konkurencjach. Być może powstanie klubowa ósemka, jest kilku młodych zawodników, którzy powinni powalczyć. W małych osadach liczy się rutyna, doświadczenie, jeśli oni chcą odnosić sukcesy, muszą próbować swoich sił w czwórkach i ósemce. To szansa dla najmłodszych.
Łukasz jest pierwszy rok juniorem, ale już marzy o sukcesach w wioślarstwie. W ubiegłym roku wywalczył wraz z kolegami złoty medal w czwórce bez sternika na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Nic więcej w tej kategorii wiekowej zdobyć nie można było.
Cała trójka ciężko trenuje i uczy się. Czasu na dobrą książkę, film, a nawet na spotkania z przyjaciółmi, jest niewiele. Wolne chwile poświęcają głównie na naukę. Jeszcze nie zaczął się sezon, kiedy wyjdą na wodę i będą jeździć na regaty, nawet nie będzie wolnej co drugiej niedzieli.
Cała trójka jest przekonana, że wioślarstwo, a właściwie sport wyczynowy na tak wysokim poziomie, to znakomity sposób na życie. – Gdybym przed laty nie zdecydował się rozpocząć treningów, dziś pewnie nie wiedziałbym, co ze sobą zrobić – tłumaczy Piotr. – Wcześniej nigdy nie myśleliśmy, że sport może być naszym sposobem na życie, teraz bez niego trudno sobie wyobrazić naszą codzienność.
Trener Stellak, chwaląc chłopaków za waleczność i sumienność mówi: – Chylę czoła przed ich rodzicami. Wszyscy trzej są bardzo dobrze wychowani, wyróżniają się w grupie, szkoda, że nie mają więcej rodzeństwa, bo praca z nimi, to przyjemność.
Dla Jarka i Piotra ten sezon będzie wyjątkowy. Matura, start na studia i rywalizacja, przede wszystkim na krajowych torach regatowych, zajmie im większość czasu. Będziemy trzymać kciuki, by ich marzenia się spełniły.
Jola Marciniak


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości