Reklama

Kierunek: Papua Nowa Gwinea, Filipiny, Egipt

24/08/2011 09:23
Można wybrać się na wycieczkę nad ciepłe morze i popływać pod wodą obserwując ryby. Można też marzyć o wspaniałych wyprawach w egzotyczne strony świata, szukać przygód nie tylko na lądzie, także pod wodą, na dużych głębokościach, gdzie leżą wraki statków, a rafy koralowe przyprawiają o zawrót głowy.
Jak się okazuje, to wcale nie muszą być tylko marzenia, wystarczy dołączyć do płockiej grupy płetwonurków, których jest już ponad 400. Nowi na początku zwykle przychodzą onieśmieleni, tylko słuchają o przeżyciach, wrażeniach z podwodnych wycieczek, przygodach, wspaniałych doznaniach, a potem zostają, połykają bakcyla i w następnych wyprawach już sami uczestniczą.
Na czele płockich płetwonurków stoi Robert Błaszczyk. – Nurkowanie „siedziało” we mnie od dzieciństwa – mówi. – Na początku lat osiemdziesiątych, kiedy zacząłem realizować moje marzenia, niewiele było informacji na ten temat. Czasem trafiałem na materiał telewizyjny, jakieś skąpe wiadomości, ale już wtedy wiedziałem, że to będzie mój sposób na życie. Kiedy musiałem odbyć zasadniczą służbę wojskową, zdecydowałem się na kurs nurkowania. Pierwsze kroki w tym kierunku stawiałem w Płocku, na basenie i w Lucieniu. Prawdziwego nurka zrobili ze mnie w Gdyni, a po kursie trafiłem do Świnoujścia, do grupy płetwonurków minerów morskich. Mam na swoim koncie kilka ton rozbrojonych min i sporo barek z amunicją. Po latach podjąłem decyzję, że zostanę nurkiem zawodowym w wojsku, ale potem zginęło dwóch moich kolegów i zamieniłem minerkę na okręt ratowniczy.
Kolejne lata zawodowe Roberta Błaszczyka to akcje na morzu, podnoszenie z dna samolotów, wysadzanie wraków okrętów znajdujących się na trasach żeglugowych, usuwanie materiałów wybuchowych, sztormy, burze, rozbitkowie, słowem wszystko, co miało związek z zapewnieniem lub przywracaniem bezpieczeństwa na morzu.
Nie doczekał emerytury wojskowej, zrezygnował z pracy w wojsku i wrócił do Płocka, zarażając swoją pasją innych. I robi to skutecznie od wielu lat, powiększając stale grono płockich płetwonurków. – Wielu ludziom wydaje się, że nie dadzą rady nauczyć się nurkowania, ale przychodzą na zajęcia i okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne, a dostarcza mnóstwo emocji – zapewnia. – Dużo ludzi dociera do nas z polecenia innych, niektórzy po wakacjach sami chcą spróbować, bo widzieli innych nurkujących. Zwykle przychodzą do nas i zostają.
Najbliżej od Płocka można nurkować nad Jeziorem Białym, ale trudno liczyć tam na specjalne doznania. Widoczność jest dramatycznie słaba, woda zamulona, za sprawą okolicznych mieszkańców, którzy spuszczają do niej ścieki. Już lepiej jeździć nad Jezioro Orłowskie w kierunku Lipna. A kiedy już się skończy kurs nurkowania i będzie potrzeba nowych wrażeń, można planować dalsze wyprawy.
Nurkowie przygody przeżywają wszędzie, bo w wodzie nic nie powtarza się. Wystarczy pojechać nad Morze Bałtyckie i odkrywać wraki statków. Jest ich mnóstwo, starczy dla wszystkich. Teraz nikt już ich nie niszczy, zostawiając jako atrakcję dla nurków. Przed dwoma laty specjalnie został zatopiony statek na Helu i teraz jest chętnie odwiedzany przez amatorów mocnych wrażeń.
Wspaniałym miejscem do nurkowania są kamieniołomy, te pod Katowicami oraz w centrum Krakowa na Zakrzówku, gdzie w czasie wojny pracował Karol Wojtyła, a dziś jest to raj dla nurków.
W Polsce są miejsca doskonałe do nurkowania, ale każdy miłośnik tego ekstremalnego sportu marzy o wyprawach w niedostępne miejsca w odległych zakątkach świata. Dla Roberta Błaszczyka takim marzeniem są jaskinie w Meksyku, być może uda się tam wyjechać w przyszłym roku.
Marzeniem, już spełnionym, była wyprawa do Papui Nowej Gwinei. – Wyruszyliśmy tam w 10 osób – opowiada. – Zanim dotarliśmy na miejsce, a podróż trwała 48 godzin w jedną stronę i tyle samo z powrotem, mieliśmy 17 startów i lądowań samolotem. Ale warto było, bo spędziliśmy 2 tygodnie na Wyspach Rajskich Ptaków, miejscu niemal bezludnym. Wynajęliśmy łódź i całe dnie nurkowaliśmy. To było niesamowite doświadczenie, bo i miejsce absolutnie dziewicze, i widoki nie do powtórzenia. I jeszcze te ryby, od płaszczek, rekinów przez langusty po ośmiornice. Przez dwa tygodnie dostawaliśmy na trzy posiłki ryby i nie było dwóch takich samych dań. Można by było długo opowiadać.
Długo można też opowiadać o Wrakowych Safari na Morzu Czerwonym, o wyprawach do Chorwacji i do Egiptu. W tym roku ośmioro płocczan było na Filipinach, gdzie oglądali zatopioną japońską flotę. A jeśli do tego dodać niezliczone wyprawy na Morze Czerwone, Safari Nurkowe w okolicach Sudanu, wspólne pływanie z delfinami, a bywa też możliwość podglądania rekinów, to widać wyraźnie, że nurkowie są za pan brat z przygodą.
Nurkiem można zostać w wieku 10 lat, ale wtedy można pływać tylko pod opieką osoby dorosłej, której wystarczy podstawowy kurs, by wziąć udział w safari nurkowym. To niewielkie poświęcenie, by potem doznawać wrażeń dla zwykłych ludzi niedostępnych. – To sport partnerski, uczy odpowiedzialności za siebie i za drugą osobę – mówi Robert Błaszczyk. – Wspólnie ustala się plan wyprawy i potem go realizuje. Pod wodę schodzi tyle samo ludzi, ilu potem ma wrócić. Każde odstępstwo od założonego planu jest sytuacją awaryjną. Ale kto raz połknął bakcyla nurkowania, ma go na całe życie, bo tylko ta pasja daje tak ogromne możliwości.
Centrum nurkowe w Płocku działa od 2000 roku i można tu ukończyć kurs, dający licencję ważną na całym świecie. Jak piszą na swoich stronach internetowych, „Tu poznasz smak nowej przygody, zaprzyjaźnisz się z ciekawymi ludźmi i odkryjesz cudowne miejsca niedostępne dla innych. Interesują Cię wraki statków? Kolorowa rafa mórz tropikalnych czy znajome Ci jezioro? Zostań pasjonatem nurkowania”. Zapewniają, że kurs to początek nowego życia, przygody, a przede wszystkim podróży w najodleglejsze, często jeszcze dziewicze zakątki świata. Czy może być coś ciekawszego?
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości