Już od kilku tygodni strażnicy miejscy urządzają na płockiej Starówce polowania na nieprawidłowo zaparkowane samochody. Od kilku dni do akcji włączyli się także policjanci.Strażnicy rozpoczęli od pouczania kierowców, którzy nie stosowali się do ograniczeń w parkowaniu. Kiedy okazało się, że ostrzeżenia nie przynoszą efektu, sięgnęli po bloczki mandatowe, blokady na koła i lawety do przewożenia samochodów. Swoje działania prowadzili nie tylko na Starówce, ale również na płockich osiedlach.
Policja do akcji przyłączyła się 10 maja. Na ulice Grodzką, Synagogalną oraz Stary Rynek wyszły mieszane patrole policji i Straży Miejskiej.
– Szczególną uwagę będziemy zwracać na niestosowanie się przez kierowców do znaków zakazu ruchu, zakazu zatrzymywania się i postoju. Akcja potrwa do czasu poprawy sytuacji, szczególnie na ulicy Grodzkiej – powiedział podkom. Karol Dmochowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Kierowcy mogą się liczyć z mandatami i blokadami założonymi na koła. Może się też okazać, że kierowca, który zaparkuje samochód w miejscu, gdzie tego robić nie wolno, po powrocie nie znajdzie swojego pojazdu. Wtedy w pierwszej kolejności trzeba będzie sprawdzić, czy auto nie zostało odwiezione na parking przy ulicy Gwardii Ludowej, a przy odbiorze będzie trzeba zapłacić nie tylko mandat, ale także opłatę za przewiezienie auta lawetą.
Przypominamy, że pod znakami ograniczającymi możliwość wjazdu i zatrzymywania się na Grodzkiej znajdują się tablice informujące o odstępstwach. Do 15 minut mogą się tam zatrzymywać mieszkańcy oraz samochody dowożące zaopatrzenie do sklepów i lokali gastronomicznych.
– Na Starówce jest cały czas problem z kierowcami, którzy nie stosują się do znaków, ale kiedy na przykład na Grodzkiej pojawia się patrol lub podjeżdża wezwana przez nas laweta, od razu robi się luźniej na jakiś czas – powiedziała rzeczniczka Straży Miejskiej Jolanta Głowacka.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze