Reklama

Kielce odebrały nam go, tak jak Vive tytuł mistrzowski Orlen Wiśle... Byliśmy na jubileuszu Jacka Mąki

12/10/2022 10:35

Koledzy mówią o nim – wspaniały, utalentowany aktor, świetny partner na scenie. Wystąpił w 140 spektaklach, tworząc wiele ról, które zostały zapamiętane. Grał w Polsce i we Francji. Jest czterokrotnym laureatem Srebrnej Maski przyznawanej za wybitne kreacje sezonu przez Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru i dwukrotnym Dzikiej Róży Dziennikarzy dla najlepszego aktora Teatru im. S. Żeromskiego w Kielcach. Jacek Mąka obchodził jubileusz 40-lecia pracy artystycznej.

Pomijając smutny fakt, że Kielce podebrały Płockowi znakomitego aktora (tak jak Vive tytuł mistrzowski ORLEN Wiśle), przyznać wypada, że benefis Jacka Mąki zorganizowały wyśmienicie. Stowarzyszenie Przyjaciół Teatru im. S. Żeromskiego przygotowało wieczór pełen dobrych życzeń i wzruszeń. Gratulacje płynęły z ekranu, i „na żywo”.
- Doskonale pamiętam, gdy do piątej klasy przyszedł chłopiec Jacuś Mąka. Wesoły, radosny, który nigdy nie sprawiał żadnych kłopotów. Miał świetną pamięć, doskonałą gestykulację, a i mutacja mu nie przeszkadzała. Grał w bajkach Andersena. Pamiętam jego wesoły uśmiech po każdym przedstawieniu, gdy mówił: proszę pani, udało się, prawda? - opowiadała przeszło stuletnia polonistka Krystyna Kwapiszewska ze szkoły podstawowej w Wołominie, do której uczęszczał jubilat. Już wtedy wciągały go „jakieś teatralne sprawy”, choć wcale nie marzył, że zostanie aktorem. W nieistniejącym dziś warszawskim liceum nr 53, mającym za patrona św. Augustyna, spotkał Halinę Kossobudzką i późniejszego księdza-aktora Kazimierza Orzechowskiego. Prowadzili kółko teatralne. - Robiliśmy przedstawienia, jeździliśmy na przeglądy, chodziliśmy do teatrów. Po maturze logicznie i konsekwentnie pomyślałem o szkole teatralnej. Nie wiedziałem, czy się dostanę. Trzeba było wymyślić plan B. Poszukałem takiego kierunku, gdzie było najmniej osób na miejsce - poniżej jednej. Afrykanistyka - troje kandydatów i pięć miejsc. Ale jednak się dostałem do szkoły teatralnej. Po pierwszym roku mnie nie wyrzucili, choć niewiele brakowało. Na II roku szkoły klapki się otworzyły i stwierdziłem, że to jest to, co chcę robić do końca życia - grać, coś udawać. Od tamtej pory gram cały czas. Mojej ukochanej wychowawczyni, legendzie oświaty wołomińskiej to zawdzięczam – mówił beneficjent z tymczasowej sceny kieleckiego teatru, mieszczącej się w Wojewódzkim Domu Kultury. Główna siedziba przechodzi obecnie remont.

Lena Szatkowska

Reklama

fot. Wojciech Habdas

 

Więcej w najnowszym wydaniu Tygodnika Płockiego

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości