Sąd Rejonowy uniewinnił czterech kibiców Wisły Płock od zarzutu wywieszenia podczas meczu z drużyną z Sokółki transparentów niezgodnych z charakterem zawodów. Sąd orzekł, że to nie te osoby wywiesiły transparenty, a oskarżyciel publiczny, czyli policja, źle sformułował zarzut.
Płocka policja zatrzymała czterech kibiców Wisły Płock w środę, 25 maja, po meczu z drużyną z Sokółki. Według mundurowych naruszyli oni regulamin stadionu oraz przepisy ustawy o imprezach masowych. Wszystko przez transparenty o treści „Wolna Białoruś, wolne stadiony” i „Tola ma Donalda, Donald ma Tole”.
– Ich treść była niezgodna z charakterem imprezy. Ustne zawiadomienie o naruszeniu regulaminu stadionu złożył jeszcze w czasie trwania zawodów ich organizator. Później zostało ono potwierdzone na piśmie – wyjaśniał zaraz po zatrzymaniu oficer prasowy płockiej policji mł. asp. Piotr Jeleniewicz.
Według władz Wisły Płock zawiadomienie zostało złożone dopiero po meczu, gdy kierownik do spraw bezpieczeństwa składał zeznania w komendzie policji. Wcześniej żadne zawiadomienie nie wpłynęło, natomiast klub wystąpił do służb porządkowych o usunięcie transparentu.
Sprawa zatrzymania kibiców zatoczyła już tak szerokie kręgi, że działaniami płockich policjantów zainteresował się premier Donald Tusk, który stwierdził, że płocka policja wykazała się nadgorliwością.
Policja wnioskowała o orzeczenie dla obwinionych kar grzywny po 5 tysięcy złotych i sześcioletnich zakazów stadionowych. Zarzuty policji zostały obalone podczas rozprawy przed Sądem Rejonowym. Sami kibice wnioskowali o obejrzenie filmów ze stadionowego monitoringu. Wyraźnie na nich widać, że w chwili wieszania transparentów dwaj obwinieni stali w miejscu, z którego transparentów wieszać nie mogli. Dwóch innych obwinionych w ogóle w krytycznym momencie nie widać. Na filmie są co prawda widoczne osoby, które transparenty wieszały, ale ich twarze zasłaniał płot oraz wiszące na nim balony.
– Transparenty wisiały około 15 – 20 minut. Po komunikacie spikera o grożących karach finansowych i groźbie przerwania meczu zdjęliśmy je. Nie chcieliśmy, żeby to wszystko uderzyło w klub i kibiców – tłumaczyli zgodnie obwinieni na pytanie sądu, dlaczego zdjęli transparenty, skoro ich nie wieszali.
Z uniewinniającego wyroku radości nie krył prezes Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock Mariusz Kaliwoda: – Zarzuty przypominają mi minioną epokę, a wyrok mógł być tylko jeden. Trwa nagonka na kibiców, to modny temat. Mam dość takiego traktowania kibiców. To ludzie działający społecznie, na których można polegać – mówił bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze