Nie da się ukryć, że w Polsce głośno się mówi o tym, iż Płock nie zasługuje na piłkę nożną na najwyższym poziomie. Powodem jest niewielkie zainteresowanie kibiców, którzy, niestety, mają nie najlepszą markę, oraz pseudokibice, którzy ujawniają się na niektórych meczach. Na dodatek, i tego także nie da się ukryć, na stadion i na halę na mecze piłki ręcznej również przychodzi pozostała garstka najwierniejszych fanów, którzy nie zawsze dopingują zawodników, a często skupiają się na obrażaniu piłkarzy. Takie czasy, że z powodu braku wyników i mało widowiskowej gry zespołu, kibice przenieśli się przed komputery, zza których udają wszystkowiedzących znawców tematu. Mają wtedy władzę, uważają, że mogą zwalniać trenerów, wyrzucać piłkarzy i prezesów. – O tym jak ciężko jest się zmobilizować do gry przy pustych trybunach, wielokrotnie wspominali i piłkarze, i szkoleniowcy obcych ekip goszczących w Płocku – mówi Jacek Kruszewski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Klubu Wisła Płock. – Na szczęście nie wszyscy są tacy. Jest w Płocku grupa kibiców, która pomaga klubowi i piłkarzom jak tylko może, przychodzi na mecze, niezależnie od ich rangi, robi oprawy nawet w najtrudniejszych momentach, dopinguje do końca, jeździ na wyjazdy, spotyka się z piłkarzami i działaczami, dyskutując z nimi na żywo o problemach klubu, bywa, że w mało wyszukanej formie. Jak się okazuje, wysiłki tej grupy fanatyków są coraz częściej dostrzegane i doceniane w kibicowskim światku. Co prawda nie mogą oni liczyć na takie wsparcie, jakie otrzymują kibice w innych miastach, ale robią wszystko by budować pozytywny wizerunek swój, swojego klubu i miasta. Wszyscy doskonale wiedzą, że niedawno zakończyła się najtrudniejsza dla klubu i dla kibiców runda jesienna. Od początku sezonu drużyna 14 razy występowała na wyjeździe. – Najwierniejsi fani stanęli na wysokości zadania, byli wszędzie tam, gdzie grała Wisła, czy to w Warszawie, Kielcach, Gdyni, także na dalekiej Ukrainie, czy w IV-ligowym Okocimskim Brzesko, nigdzie nie zabrakło naszych kibiców – cieszy się Jacek Kruszewski. Średnia wyjazdowa, jeśli można to tak nazwać, to prawie 90 osób na mecz. – To najlepszy wynik w naszej historii – mówi. – Jeśli do tego dodamy wyjazd do Łodzi specjalnym pociągiem, czego także do tej pory nie było, to okaże się, że z dopingiem płockiej drużyny nie jest tak źle, wręcz przeciwnie, rozwijamy się. Oczywiście zdarzały się też wpadki, ale były one nieliczne i niewarte wspomnienia. Wysiłek najwierniejszych kibiców został doceniony i przez piłkarzy, którzy dofinansowali kibicom wyjazd na mecz z Legią do Warszawy oraz oddali im swoje koszulki meczowe po pojedynku z ŁKS-em, a także przez władze klubu. Właśnie władze klubu, wraz ze Stowarzyszeniem, postanowiły nagrodzić najlepszych, najwierniejszych fanów, którzy byli z piłkarzami na dobre i złe, na meczach w Płocku i na obcych stadionach. Podstawowym kryterium oceny była liczba zaliczonych wyjazdów i zapisywanie się na nie według ogłaszanych przed każdym meczem zasad. Nagrodę główną, oryginalny dres Wisły oraz wolny przejazd na wszystkie mecze wiosenne otrzymał Kuba Murlikowski, jeden z dwóch kibiców, który był w poprzedniej rundzie wiosennej i jesiennej wszędzie tam, gdzie grała Wisła. II nagrodę, oryginalną piłkę Mitra Wisła Płock oraz wolne przejazdy na 3 mecze wiosenne przyznano Łukaszkowi Chrobotowi. III miejsce w klasyfikacji, piłkę Mitra i przejazd darmowy na dwa mecze otrzymał Misiek Sosnowski. Kolejne cztery osoby, które zajęły ex-equo kolejne miejsce, pojadą za darmo na jedno wiosenne spotkanie. Oczywiście w konkursie nie brali udziału organizatorzy, którzy także jeździli na wszystkie mecze Wisły. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze