Czy można z marszu, bezproblemowo przesiąść się z samochodu na benzynę do elektryka i świetnie sobie radzić za kierownicą? Można! Czas na nasz kolejny motoryzacyjny test. Tym razem płocki salon KIA K&K Bielickie uraczył nas Kia e-Niro.
Kia e-Niro zdążyła już podbić Europę. Przez jej imponujące zasięgi jest rozchwytywana zwłaszcza na Zachodzie. Według oficjalnych danych na jednym ładowaniu może przejechać 455 km. Tak zdolna jest silniejsza wersja tego crossovera z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM i akumulatorem o pojemności 64 kWh. I to właśnie ona trafiła w nasze ręce. A dodajmy, że Kia e-Niro występuje jeszcze w skromniejszej 136-konnej wersji z akumulatorem o pojemności 28,9 kWh.

Spokojnie moglibyśmy pojechać z Płocka do Gdańska. Jednak wybraliśmy zdecydowanie krótszą trasę. Nie przeszkodziło nam to jednak poznać wszystkie mocne strony e-Niro. Okazało się na przykład, że doskonale sprawdza się jako auto rodzinne do codziennej jazdy do pracy. Po dzieci do szkoły i do przedszkola, a także na późne zakupy również spokojnie nas dowiezie. I w ciągu takiej codziennej jazdy na pewno nie będziemy się martwić, że auto stanie na drodze, zwłaszcza, że może samodzielnie zasilać baterię w czasie jazdy. Wystarczy tylko wybrać ekonomiczny tryb jazdy i ustawić siłę rekuperacji, czyli odzysku energii. Są 3 takie poziomy i tryb autoregulacji.
A do wyboru w KIA e-Niro jest jeszcze tryb jazdy normalny i sportowy. Co o nich powiemy? Przełączenie na tryb Sport od pierwszego momentu zadowoli ambicje wielu mężczyzn. Od razu czuć różnicę w prowadzeniu pojazdu. Reakcja na gaz jest tak natychmiastowa i gwałtowna, że wciska w fotel.
Po mieście lepiej jednak jeździć w trybie Eco lub Normal. I tu garść danych. Gdy nie ma korków, jest piękny jesienny dzień, mamy włączoną klimatyzacją e-Niro zużyje 12,7 kWh na 100 km. W takich warunkach przejechać można dobre... 500 km. Przy szybszej trasie np. na autostradzie potrzebuje już 20-23 kWh, co pozwala nam na przejechanie na ładowaniu 370 km. Średnie zużycie prądu wg WLTP to 15,9 kWh/100 km.

Czy jazda e-Niro to ciągłe przeliczanie, ile kilometrów jeszcze pojedziemy? Przejdźmy gładko do tego zagadnienia, którego wiele osób obawia się przy wyborze elektryka. Zanim zdecydujemy się na jego kupno, warto przeanalizować, ile średnio kilometrów dziennie przejeżdżamy samochodem. To zdecydowanie mniej niż 450 km, prawda? Codzienne ładowanie e-Niro nie powinno nam więc spędzać snu z oczu. Druga sprawa to przyzwyczajenie się do tego, że do ładowania samochodu podchodzimy trochę jak do ładowania telefonu komórkowego. Jeśli mamy dom jednorodzinny wystarczy do garażu wstawić ładowarkę wallbox o mocy 22 kW i ładować samochód w nocy. Przy posiadanej fotowoltaice kosztów ładowania nie odczujemy w ogóle. A czy można naładować e-Niro z gniazdka 230 V? Tak, jest to możliwe, choć jeśli do pełna, to będzie to trwało ponad dobę.
Oczywiście są i w Płocku stacje ładowania. Średnio potrzebujecie godziny, by podładować samochód z kilkunastu do 80%. Jak tłumaczą specjaliści, aby naładować do pełna baterię, potrzeba kolejnej godziny. O tych szczegółach trzeba pamiętać, jeśli chcemy jechać e-Niro w dłuższą trasę. No i do tego przyda się wcześniejsza znajomość mapy miejsc do ładowania.
Te wszystkie przymusowe zmiany przyzwyczajeń w „tankowaniu” samochodu e-Niro zrekompensuje nam w czasie jazdy. Nasze pierwsze wrażenia? Przestronne wnętrze, wygodne fotele, cyfrowe zegary, kierownica pełna przycisków, ale też brak sprzęgła pod nogą i dźwigni zmiany skrzyni biegów pod ręką. Chcesz ruszyć? Po prawej stronie znajdziesz duże pokrętło. Wystarczy odpowiednio je przekręcić, by za chwilę móc jechać do przodu, cofać czy wrzucić na luz, wspomagając się już tradycyjnie pedałem gazu czy hamowania. Nie jest to trudne do opanowania. Samochód rusza płynnie, jedzie cicho, bardzo sprawnie przyspiesza. Do prędkości 100 km/h dochodzi w 7,3 sekundy. A jego prędkość maksymalna to 167 km/h.
Po pierwszych przejechanych kilometrach stwierdzamy, że jest też przyjazny dla osób, które nie do końca pewnie czują się za kierownicą. W sprawnej jeździe pomaga wiele systemów. Jest np. asystent utrzymania pasa ruchu, system autonomicznego hamowania z trzema trybami pracy, aktywny tempomat, funkcja stop and go. Auto automatycznie wykryje zatrzymujący się samochód przed nami, pieszych czy rowerzystów. Ale E-Niro gwarantuje też niezłą przejażdżkę tym, którzy czują się świetnymi kierowcami. Ech, to przyspieszenie… Moc dostajemy od razu i to bez ryku silnika. W końcu to elektryk.

To wygodny samochód dla rodziny. Przestrzeń w kabinie jest nie mniejsza niż w typowym SUV-ie KIA, jakim jest sportage. Może tylko bagażnik mógłby być nieco większy. Do tego ma bogate wyposażenie seryjne. Znajdziemy tu 7 airbagów, reflektory LED, ekran 10,25 cala, nawigację, kluczyk zbliżeniowy, adaptacyjny tempomat, podgrzewane fotele i kierownicę, 17-calowe alufelgi, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, monitorowanie martwego pola w lusterku. To robi wrażenie.
Już na pierwszy rzut oka widać, że e-Niro jest też naszpikowany elektroniką. Na zegarach możemy ustawiać tryby w jakich jeździmy, na kolejnym wyświetlaczu podejrzymy aktualne zużycie energii, wyszukamy najbliższą stację ładującą, znajdziemy widok z kamery cofania, jak i wiele innych pomocnych w komfortowej jeździe udogodnień. Obsługa jest bardzo intuicyjna. Na wszelki wypadek na początek pomoże też dobrze napisana obszerna instrukcja w języku polskim. I warto zagłębić się w lekturę, żeby w trakcie użytkowania wykorzystać odpowiednio możliwości auta.
Czy to wszystko? Jasne, że nie. Jest jeszcze dostępna aplikacja Uvo Connect na smartfona pozwalająca zdalnie sterować niektórymi funkcjami auta. I tak możemy zamknąć samochód, czy włączyć wcześniej klimatyzację.

Czy elektryki wejdą na stałe na rynek motoryzacyjny? To tylko kwestia czasu. Samochody z silnikiem elektrycznym mają i moc i klasę. Do tego ich ekonomia. Kolejny atut to prostszy serwis. Nie mają silników spalinowych, cylindrów, nie wymieniamy oleju ani filtrów. Przy włączonej rekuperacji zmniejsza się zużycie tarcz i klocków hamulcowych. Poza tym w przypadku kupna KIA e-Niro dostajemy gwarancję mechaniczną na 7 lat lub 150 tys. km, do tego gwarancję perforacyjną na 12 lat i gwarancję na akumulator na 7 lat lub 150 tys. km.
Podsumowując, ten crossover, choć wygląda grzecznie, kryje wiele niespodzianek… miłych. Na naszej stronie internetowej prezentujemy film z przejażdżki Kia e-Niro oraz zdjęcia. Chcecie wiedzieć więcej? Zajrzyjcie do salonu KIA K&K Bielickie na ul. Przemysłową. Dowiecie się wtedy, jak zyskać do 27 tys. zł dopłaty na kupno tego modelu z programu „Mój elektryk”.

K&K BIELICKIE
Płock, ul. Przemysłowa
24 268 99 31
www.kia.com/pl/dealers/bielickie/
Przy zamówieniu samochodu elektrycznego w salonie czekają promocje:
- premia w kwocie 7700 zł przy pozostawieniu w rozliczeniu swojego samochodu spalinowego
(na poczet nowo zamawianego samochodu elektrycznego marki KIA)
- rabat dla osób posiadających instalacje fotowoltaiczne w wysokości 7% od ceny katalogowej
dla samochodów elektrycznych (program KIA Eco Drivers)
- rabat w wysokości 50% na zakup ładowarki domowej typu wallbox (pakiet KIA Charge Home taniej o 50%)
- możliwość skorzystania z promocyjnego finansowania: (kredyt 50/50 RRSO 0%, kredyt od 2,69% RRSO 8,29%, kredyt od 2,19% z LIFE RRSO 8,29%)
- KIA for You - wynajem długoterminowy
- rządowy program „Mój Elektryk” - dopłaty dla klientów indywidualnych i firm w kwocie 18750 zł
oraz dopłaty dla klientów posiadających Kartę Dużej Rodziny i firm deklarujących przebiegi powyżej
15000 km rocznie w kwocie 27000 złReklama
Tekst i fotografia Dariusz Ossowski
Artykuł partnera
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze