Ka?de czasy maj? takich prorok?w, na jakich zas?uguj?. A ka?de pokolenie takich wieszcz?w, na jakich je sta?.W przypadku Marcina ?wietlickiego najbardziej znamienny wydaje si? kontrast pomi?dzy konfesyjn? form? i osobist? tematyk? wi?kszo?ci jego wierszy, a nie kojarzonym zupe?nie z wyciszeniem i prywatno?ci? sposobem podawania ich do wiadomo?ci publicznej, czyli wydawaniem na p?ytach pod postaci? rockowych piosenek. Mo?na powiedzie?, ?e w podobnej, paradoksalnej sytuacji znajduje si? od lat spora cz??? wykonawc?w, kt?rzy prost? i bezpretensjonaln? w chwili swych narodzin formu?? rock?n?rolla postanowili uczyni? no?nikiem emocji i refleksji, dotycz?cych czego? wi?cej, ni? tylko rozmaite uk?ady cia? na tanecznym parkiecie czy prowokacyjne ruchy bioder - rozs?awione na ca?y ?wiat przez Presleya - jako obiecuj?cy pocz?tek gry wst?pnej. Z jednej strony trudno co ambitniejszym rockowym artystom stawia? zarzuty o pr?by rozwoju i wzbogacana stylistyki (tak jakby Beatlesi mieli pozosta? przy ?Love Me Do? i nigdy nie nagra? ?Strawberry Fields Forever?), z drugiej jednak pr?by przesadnego rozdymania i komplikowania zwi?z?ego, cztero-akordowego komunikatu (symfoniczne, progresywne, czy awangardowe) cz?sto grzesz? pretensjonalno?ci? i ja?owym snobizmem, wi?c nie wolno zbyt ?atwo im ufa?. ?wietlicki dotar? w podobne miejsce z innego punktu wyj?cia, od strony literatury (zwanej jeszcze czasami, dla zachowania pozor?w: pi?kn?), nikczemn? poz? rockmana przybra? ju? jako autor cenionych, a w ?rodowiskach m?odych tw?rc?w i czytelnik?w wr?cz ?kultowych? wierszy. W dodatku muzycznie zadebiutowa? w wieku stosunkowo podesz?ym (grubo po 30-stce), czyli wtedy, kiedy najcz??ciej przestajemy by? hardo romantyczni, staj?c si? spokojnie klasyczni. Ale jak wida? nie wszyscy. Za znak czas?w i obyczaj?w trzeba uzna?, ?e poetycka wra?liwo?? ?wietlickiego i sposoby jej przekazywania nijak si? maj? do popularnego nurtu poezji ?piewanej, sentymentalnej ?krainy ?agodno?ci?, w kt?rej tak przytulne i bezpieczne miejsce znalaz?o dla siebie wielu tw?rc?w poprzednich pokole?. Mamy wi?c oto prawdziwego poet? ?piewaj?cego rocka. ?wiat jako ogr?d koncentracyjny Marcin ?wietlicki to, obok Jacka Podsiad?y, prawdziwy ?ywy symbol przemian w poezji polskiej prze?omu lat 80-tych i 90-tych. A zarazem niemal?e wzorcowy przedstawiciel nurtu tzw. ?barbarzy?c?w?, czyli tw?rc?w, kt?rzy zbuntowali si? przeciw zastanej, ?klasycznej? tradycji i przyj?tym formom wypowiedzi lirycznej (pos?uguj?cych si? ?wysokim?, uroczystym stylem i obracaj?cych si? wok?? z g?ry zarezerwowanych temat?w), proponuj?c w zamian nowy j?zyk poetycki: swobodny formalnie, pe?en kolokwializm?w, nierzadko wulgaryzm?w, z premedytacj? opisuj?cy raczej nudn?, ja?ow? codzienno?? ni? patetyczne wzloty serca czy duszy. Patronowali tej nowej poezji nie tyle legendarni polscy ?poeci przekl?ci?, jak Andrzej Bursa czy Rafa? Wojaczek, co prawie wcale u nas nieznani poeci ameryka?scy z Frankiem O?Har? i Johnem Ashberym na czele. Dzi? Swietlicki nadal pozostaje jednym z najbardziej znanych i wp?ywowych poet?w, kt?rego ka?da nowa ksi??ka jest na bie??co komentowana w ?rodowiskach i pismach literackich, ale znacznie wi?ksz? popularno?? zdoby? po za?o?eniu przez siebie w 1994r. grupy ?wietliki, kt?rej zosta? wokalist? i znakiem rozpoznawczym. Rockowe medium – z jego ha?a?liw?, szorstk? stylistyk? i zaczepn? bezpo?rednio?ci? - okaza?o si? niezwykle skutecznym no?nikiem dla szorstkich i bezpo?rednich wierszy ?wietlickiego. Tak?e jego stylizowana poza wyzbytego z?udze? i bynajmniej nie romantycznego buntownika, neurastenicznego ch?opca spod ?rozpacznej? gwiazdy, znakomicie zsynchronizowa?a si? z tradycyjnymi obowi?zkami rockowego wokalisty. Autentyczne, nieoszlifowane emocje, zwi?z?o?? i celno?? opisu plus jedna czy dwie mocne, pozostaj?ce w pami?ci metafory - a wi?c to wszystko, czym z powodzeniem zast?powa? w wierszach jak?kolwiek g??ciej tkan?, delikatn? materi? poetyck? – znakomicie s?u?y?o jako niemal gotowe teksty piosenek. A ostra, punkowa muzyka z album?w ?Ogr?d Koncentracyjny?, czy ?Cacy Cacy Fleischmachine? tylko zwi?ksza?a ich si?? ra?enia. Tak poezja zesz?a z suchych, szeleszcz?cych kart ksi??ek, by odpowiednio wzmocniona, przesterowana i wykrzyczana sta? si? samym ?yciem. Sukces rockowego eksperymentu zach?ci? ?wietlickiego do dalszych poszukiwa?, tym razem nieco bardziej kameralnych w formie, na bliskiej awangardowemu jazzowi p?ycie ?Cierpienie i wypoczynek? z 1999r., firmowanej wesp?? z saksofonist? Miko?ajem Trzask? (znanym z ?jassowej? formacji Mi?o?? kierowanej przez Tymona Tyma?skiego). Album ten to rodzaj swoistej s?owno-muzycznej spowiedzi, dyskretnej, wyciszonej, wype?nionej raczej zarysami melodii ni? samymi melodiami, raczej echami d?wi?k?w ni? samymi d?wi?kami, raczej ostro?nymi melorecytacjami ni? ?piewem. Do bardzo osobistych – ale nie rezygnuj?cych przy tym z ironii - nuconych dr??cym, ?ami?cym si? g?osem tekst?w Trzaska dogra?, a w du?ej cz??ci wyra?nie na gor?co ?doimprowizowa??, niezwykle sugestywne, urywane frazy, to szepcz?ce niskim g?osem basowego klarnetu, to zn?w wybuchaj?ce krzykiem saksofonu. Efekt ko?cowy sta? si? jedn? z najbardziej oryginalnych polskich p?yt ostatnich lat, cho? ze wzgl?du na trudny, elitarny charakter nie mog?a ona dor?wna? popularno?ci? czysto rockowym albumom ?wietlik?w. Ale c??, to, ?e ?wiat jest ogrodem koncentracyjnym, stwierdzono ju? wcze?niej, nadesz?a wi?c pora na znacznie trudniejsz? do przyj?cia prawd?, ?e kieszonkowy ogr?d koncentracyjny ka?dy nosi w sobie, ?e wystarczy zajrze? do ?rodka - ka?dy z nas jest takim ogrodem. Co si? jawi i co si? ?ni Najnowsza p?yta ?wietlik?w, czyli wydany pod sam koniec ubieg?ego roku album ?Z?e misie? (w tytule nie chodzi bynajmniej o ma?e nied?wiedzie, lecz o to z?e, co ?mi si? ?ni?), to efekt kolejnej zmiany ?rodk?w artystycznego wyrazu. Nie tylko sam lider, ale i ca?a grupa wyra?nie wyro?li ju? z agresywnej punkowo-nowofalowej stylistyki i zaproponowali utwory utrzymane w konwencji melodyjnego, akustycznego rocka, opartej na pomys?owym wsp??brzmieniu elektrycznych gitar, urzekaj?cej a?urow? przejrzysto?ci? aran?acji i mi?kko?ci? brzmienia. Nieoczekiwanie blisko zrobi?o si? nowemu wcieleniu ?wietlik?w do nowego nurtu brytyjskiego rocka (cho?by do balladowych nagra? Radiohead), a tak?e do powsta?ej r?wnolegle, ale przecie? ca?kiem niezale?nie, p?yty polskiej supergrupy Lenny Valentino. Podobna lekko oniryczna aura (zamiast wcze?niejszej w?ciek?o?ci i pasji), podobny dyskretny, mo?e nawet lekko znudzony dystans (zamiast wcze?niejszego zaanga?owania i nie tajonego b?lu istnienia), podobny spos?b zag?szczania partii instrumentalnych, przywo?uj?cy najlepsze psychodeliczne tradycje (zamiast wcze?niejszych inspiracji prostym, byle tylko jak nale?y przesterowanym, gitarowym ha?asem). Ze wszystkim tym wi??e si? tak?e zmiana ?piewanych przez ?wietlickiego tekst?w (g??wnie nieznacznie zmienionych wersji wierszy z jego ostatniego tomiku), w kt?rych wi?cej ni? dotychczas ironii (ale nadzwyczaj ciep?ej, jak w piosenkach ?Delikatnienie? i ?Le?enie?) albo wr?cz jawnej kpiny (cho?by w utrzymanym w rytmie reggae utworze ?Freedom? ze sztandarowym refrenem ?Nie b?d? gnid?, poczuj freedom?). A zawsze obecna gorycz i zniech?cenie, tym razem wydaje si? jaka? dojrzalsza, mniej upozowana (jak w utworze ?Kochanie?, w kt?rym kolejnym, rz?dz?cym si? wewn?trznymi prawami ogrodem koncentracyjnym okazuje si? tak?e mi?o??). Kilka wypad?w poza dominuj?cy autotematyzm, w kierunku reali?w tzw. ?ycia spo?ecznego, r?wnie? wypada nader przekonuj?co, cho? nieszczeg?lnie optymistycznie (odpowiednio nerwowe, nowofalowe ?Neuro? albo pulsuj?ce agresj? skowycz?cych gitar ?Zabijanie?). Opr?cz podstawowego sk?adu, kt?ry obok ?piewaj?cego ?wietlickiego tworz? gitarzy?ci Tomasz Radziszewski i Artur Gasik, perkusista Marek Piotrowicz oraz basista Grzegorz Dyduch (to ten drugi prowadz?cy ze ?wietlickim czwartkowy ?Pegaz?), na p?ycie pojawia dwoje bardzo interesuj?cych go?ci, czyli udzielaj?cy si? wokalnie Katarzyna Nosowska i Lech Janerka. Mi?dzy innymi dzi?ki nim, ale tak?e dzi?ki rozmaito?ci zawartych na p?ycie muzycznych i aran?acyjnych pomys??w, album mo?na poleci? nie tylko wielbicielom literackiej i wokalnej tw?rczo?ci Marcina ?wietlickiego, ale i tym, kt?rzy ceni? sobie pe?ne polotu i wyobra?ni rockowe granie. A ?e to w zasadzie specyficzna odmiana poezji ?piewanej? Nie szkodzi, bo przede wszystkim to po prostu prawda. Maciej Wo?niak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze