– Od 1830 roku wszystkich pocztylionów obowiązywała nauka gry na trąbce. Kiedy dyliżans pocztowy wjeżdżał do Płocka, to już przed Rogatkami Warszawskimi pocztylion musiał dać odpowiedni sygnał. Słyszał go poczmistrz na Kościuszki i wiedział, ile koni do zmiany ma przygotować. Chodziło o to, żeby czas zmiany był jak najkrótszy. Każdy pojazd musiał ustępować pierwszeństwa pojazdowi pocztowemu – opowiada Paweł Mieszkowicz, założyciel Regionalnego Muzeum Poczty w Płocku. Trzy sale w niewielkim domu przy ulicy Pięknej 4b powiodą nas przez historię poczty płockiej, która od czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego mieściła się przy Kościuszki 13. A ponieważ niegdyś poczta połączona była z telegrafem i telefonem, oprócz wielu niezwykłych eksponatów filatelistycznych, w Muzeum zobaczymy również niezniszczalne telefony na korbkę i centralki telefoniczne. Są tam też bardzo romantyczne listy do pewnej Marianny. Pisali do niej nawet zesłani na Syberię. – Musiała być ładną dziewczyną – uśmiecha się Paweł Mieszkowicz. Czym się w Płocku zajmowała? – żeby się dowiedzieć, trzeba odwiedzić Muzeum. Regionalne Muzeum Poczty to pierwsze prywatne muzeum w Płocku. Wcześniej mieściło się tu biuro Jarmarku Tumskiego. To jedna z nielicznych placówek poświęconych historii poczty. Najbliższe – Muzeum Poczty i Telekomunikacji znajduje się we Wrocławiu. Jest także muzeum w Gdańsku, ale skupia się przede wszystkim na historii obrony poczty we wrześniu 1939 roku. – Muzeum zorganizowałem po to, żeby pokazywać historię dzieciom. Bo historia poczty jest częścią historii ogólnej każdego kraju i tego miasta również, a mamy się czym poszczycić. Ludzie mało o tym wiedzą i zależało mi na tym, żeby tę wiedzę przekazać. Dla mnie najważniejszy jest zbiór filatelistyczny dotyczący historii poczty i dokumentacji pocztowej. Natomiast dzieci bardziej się interesują innymi rzeczami, dlatego z myślą o nich dokupiłem inne eksponaty, np. modele dyliżansów – mówi Paweł Mieszkowicz. Muzeum to zwieńczenie jego pasji, od dzieciństwa interesował się znaczkami. Na przekór kolegom, którzy wybierali te najbardziej kolorowe, zbierał znaczki brzydkie, często stare i poszarpane. – Bez przerwy chodziłem do babci i na strychu wyszukiwałem ciekawostki. Ciągle pytałem: „Babciu, a potrzebne ci to?”. Kiedyś babcia zdecydowała się oddać mi stare listy, telegramy i kartki pocztowe. Część z nich jest na ekspozycji – opowiada. Polski Związek Filatelistów założono w 1950 roku. Pierwsze koło w Płocku powstało 24 lipca 1954 roku. Koła filatelistyczne działały przy zakładach pracy, a kółka – w szkołach. Mieszkowicz jest członkiem PZF od 1960 r. Jest także numizmatykiem. Kiedyś znaczki były źródłem wiedzy, przenosiły do innych krajów, nawet skłaniały do podróży. Przychodziły nieraz z bardzo odległych zakątków.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze