Siedzimy z Conchą na rzece. Piękne październikowe słońce rozleniwia. Czekamy, aż przyniosą obiad. Przy jednym stole znaleźliśmy się przypadkiem. A może wcale nie? Ja z Polski, ona Hiszpanka – nowa i stara Europa razem w Azji. Chłopak w czapeczce z daszkiem (imię byłoby trudno zapamiętać), który przyjechał sam, nie jest z naszego kontynentu. Zaczepił mnie na początku wycieczki, na migi prosząc o zrobienie zdjęcia i teraz znowu, milcząc, znalazł się w naszym towarzystwie. Concha zjada pysznie wyglądającą rybę, ja – mięso z warzywami podane w podłużnej miseczce, on – tylko warzywa. My piwo, kolega wodę. Ciekawe, co o nas pomyślał…Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze