Wystarczy przejść przez bramę Domu Darmstadt na tyły Starego Rynku, aby oczom mogło ukazać się prawdziwe oblicze sąsiadującej z nim kamienicy oznaczonej numerem Stary Rynek 6 (przed laty – Plac Nowotki 6). To nawet nie muzeum, to rudera, która zagraża mieszkańcom i przypadkowym przechodniom. Współwłaściciel posesji, Arkadiusz Ogiński (mieszkaniec Torunia) uważa, że swój rozpad kamienica “zawdzięcza” budowie sąsiada, czyli kamienicy przy ul. Piekarskiej 16.
Arkadiusz Ogiński wraz ze swoją matką (i pozostałymi spadkobiercami) w 2001 r. nabył prawo do spadku po dziadku – kamienicy przy Starym Rynku 6. Ale spadek spadkowi nierówny – rychło okazało się, że to tylko część kamienicy, która pierwotnie stała w tym miejscu. W 2003 r. do Sądu Okręgowego w Płocku wpłynął wniosek A. Ogińskiego i jego matki przeciw gminie Płock i Prezydentowi Płocka (instytucjonalnie reprezentują Skarb Państwa). Głównym zarzutem jest to, że miasto bez niezbędnego pozwolenia wyburzyło XIX-wieczny zabytek budownictwa miejskiego na Mazowszu – część kamienicy przy Starym Rynku, znajdującym się w sąsiedztwie kamienic przy Starym Rynku 8 (Dom Darmstadt) oraz Piekarskiej 16. Ale sprawa wcale nie jest taka prosta, na jaką wygląda. Powód? Nie wiadomo, która część kamienicy jest (była?) faktycznie zabytkiem.
Zdaniem A. Ogińskiego należąca m.in. do niego kamienica zaczęła się rozpadać w 1988 r., kiedy miasto rozpoczęło budowę obiektu przy ul. Piekarskiej 16 (dziś mieści się tam Straż Miejska). Od tego momentu, czyli od wjazdu na ten teren ciężkiego sprzętu budowlanego, rozpoczęła się stopniowa degradacja budynku przy Starym Rynku 6. Zaczął niszczeć, wreszcie rozpadać się. Dlaczego? Ponieważ oba miejsca łączyła wspólna, zabytkowa piwnica: - Cały budynek przy Starym Rynku 6 był zabytkowy, pierwotnie miał około 230 m kw., a teraz ma zaledwie 167 m kw. powierzchni. W 1991 r. miasto wydało decyzję na rozbiórkę tzw. oficyny prawej – położonej od strony ul. Piekarskiej, czyli faktycznie innego budynku. Tylko że tej oficyny nie ma w dokumentacji źródłowej, uważam, że oficyna prawa została spreparowana – ma udawać tylną część budynku frontowego. Stanowiący jedną całość budynek został przepołowiony. Widać to gołym okiem – dach był dwuspadowy, teraz brakuje jednego spadu. Można zobaczyć, że mieszkania są przepołowione, na przykład zburzono pokój, a drugi pokój z kuchnią został. Po prostu rozebrano tył budynku frontowego. Miasto sprawę ukrywa, ponieważ wydało decyzję o rozbiórce budynku, który chroni ustawa – przekonuje A. Ogiński.
Nie ulega wątpliwości, że w 1962 r. kamienica przy Placu Nowotki 6 (dziś Stary Rynek 6) została wpisana do rejestru zabytków dawnego województwa płockiego pod numerem 113/523/62. Zabytkowość kamienicy poświadcza także dokumentacja wykonana w 1985 r. przez toruńską Pracownię Dokumentacji Naukowo-Technicznej, na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Płocku. Analizując to opracowanie kierownik płockiej Delegatury Wojewódzkiego Oddziału Służb Ochrony Zabytków w 2002 r. stwierdziła, że część budynku między ul. Piekarską a Placem Nowotki nie była zabytkiem, więc decyzja o rozebraniu tzw. oficyny prawej w 1991 r. (określenie “oficyna prawa” pojawia się 3 lata wcześniej) ze względu na brak wartości architektonicznej, była zgodna z prawem, bo zabytkowe – gotyckie – były tylko piwnice, a one pozostały. Natomiast pozostawienie tej części budynku przy Starym Rynku 6 zagrażało zdrowiu i życiu ludzi.
Przepołowiony jak tort
Arkadiusz Ogiński na udostępnienie opracowania z 1985 r. czekał półtora roku. Rozumiał je zgoła inaczej: - Z dokumentacji architektoniczno-konserwatorskiej jasno wynika, że budynek został przepołowiony jak tort. Widać to zwłaszcza z tyłu, gdzie są zamurowane drzwi i otwory okienne. Zresztą do dokumentacji nie dołączono zdjęć, chociaż widnieje nazwisko ich autorki. Marzanna Szkopek, radca prawny UM Płocka wyjaśnia, że urząd takimi zdjęciami na razie nie dysponuje, ale będzie się można z nimi zapoznać po dołączeniu ich do akt przez WOSOZ Województwa Mazowieckiego.
Współwłaściciel kamienicy przy Starym Rynku 6 uważa, że sprawa jest wielowątkowa. Wytyka nieścisłości w dokumentach, na przykład z jednego z nich z 1990 r. wynika, że jego dziadek odebrał pismo w sprawie rozbiórki kamienicy, gdy tymczasem... od 9 lat już nie żył. “Zawieruszył się” też gdzieś akt jego zgonu, zaraz po śmierci wysłany pocztą do Płocka. W dokumentach mylone są nazwiska mieszkańców kamienicy. Poza tym skoro w 1992 r. budynek został wyłączony z użytkowania, to dlaczego jeszcze 2 lata później zameldowano w nim cztery osoby?:
- Budynkiem w tym czasie administrował Kazimierz B. Decyzję o wyłączeniu budynku z użytkowania otrzymał w 1992 r., a mimo to na własną odpowiedzialność w 1994 r. zameldował nowych mieszkańców – usłyszeliśmy w Urzędzie Miasta. W biurze meldunkowym nie ma informacji o tym, że jakiś budynek jest wyłączony z użytkowania, ale doskonale wiedział o tym i administrator, i Arkadiusz Ogiński.
Zainteresowany sprawą twierdzi także, że podczas budowy kamienicy przy Piekarskiej 16 miasto zabrało mu kilkadziesiąt metrów jego działki, a oprócz tzw. oficyny prawej nieprawnie rozebrało stojący na jego działce budynek nazywany oficyną tylną – wszystko wynika z mapki geodezyjnej. Uważa, że obiekt przy Piekarskiej stanowi przykład samowoli budowlanej – nie było go w planie zagospodarowania przestrzennego, nie jest zaznaczony na mapie. Argumenty skarżącego obala miasto: - Budynki przy Starym Rynku 6 i Piekarskiej 16 nie mogły mieć wspólnych piwnic, ponieważ ten drugi powstał zupełnie od podstaw. Poza tym wymienione budynki nie były ze sobą połączone ścianami. Inwestycja powstała zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, jest umieszczona na mapach kartograficznych. Wspomniane oficyny: tylna i prawa musiały zostać rozebrane, ponieważ nie nadawały się do użytku, a ponadto zagrażały bezpieczeństwu ludzi – poinformowano nas w Wydziale Urbanistyki, Architektury, Geodezji i Katastru UM Płocka.
W Sądzie Okręgowym w Płocku A. Ogiński ubiega się o 400 tys. zł odszkodowania od miasta. Powodem jest utrata dóbr: kilkunastu mieszkań w centrum Płocka (po rozbiórce tzw. oficyny prawej i wyłączenia z użytkowania części kamienicy), pożytków z lokali oraz wkroczenie z inwestycją przy Piekarskiej 16 na jego działkę. Mówi, że miasto przeciąga sprawę, zamiast przyznać się do złamania prawa – wydało pozwolenie na rozbiórkę zabytku bez zgody służb konserwatorskich i właścicieli kamienicy. Ostatnia rozprawa miała miejsce 3 lutego br. Nazajutrz budynek przy Starym Rynku 6 uległ dalszemu uszkodzeniu – stopniowo rozpada się ściana “odcięta” po rozbiórce, co grozi zawaleniem.
Nie wiadomo, ile spraw sądowych jest jeszcze przed zainteresowanymi stronami. Obie trwają przy swoim. Na instytucjach miejskich scheda po “błędach z przeszłości” ciąży niczym niechciany balast. Współwłaściciel kamienicy liczy na obiektywny wyrok wymiaru sprawiedliwości.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze