Od kilku tygodni na łamach Tygodnika Płockiego piszemy o drużynie piłkarek ręcznych Jutrzenki Płock, prowadzonej przez Jarosława Stawickiego. Dziewczyny rewelacyjnie zakończyły rozgrywki ligi mazowieckiej, potem wygrały ćwierćfinał, a w miniony weekend zakończyły na I miejscu w tabeli jeden z półfinałów i awansowały w pięknym stylu do finałów Mistrzostw Polski juniorek.
Ostatni raz w gronie ośmiu najlepszych polskich drużyn juniorek, płocczanki były przed 10 laty, ale wtedy nic nie ugrały. Teraz mają szansę na dobry wynik, po cichu mówi się nawet, że mogą walczyć o miejsce na podium. Nie ma co jednak zapeszać. Przed nimi najważniejsze mecze w ich krótkich karierach sportowych.
Swój półfinał zawodniczki Jutrzenki rozpoczęły od pokonania Sparty Gubin 27:24. Mecz był emocjonujący i do końca szala zwycięstwa przeważała to na jedną, to na drugą stronę. Okazało się jednak, że płocczanki mają więcej zimnej krwi i choć ze składu została wyeliminowana przez kontuzję podstawowa zawodniczka – Martyna Rupp, to one nie dały się pokonać.
W drugim meczu, z Beskidem II Nowy Sącz dziewczęta wygrały wyraźnie, 29:18, prowadząc od pierwszych minut spotkania. Po tym zwycięstwie ekipa Jutrzenki, podobnie jak ubiegłoroczne wicemistrzynie Polski juniorek Handball Szczecin, miała na swoim koncie po dwa zwycięstwa i pewny awans do finałów. Ostatni mecz obu drużyn miał więc tylko prestiżowe znaczenie.
Dziewczyny wcale nie musiały wygrywać, a jednak rozegrały rewelacyjne spotkanie. – Już przed tym spotkaniem byliśmy w finale, co było dla nas ogromnym sukcesem – mówi Jarosław Stawicki, trener drużyny. – Wywalczyliśmy go w 20 min. drugiego meczu, ale wcale nie zamierzaliśmy oddawać ostatniego meczu bez walki.
W 42 min. pojedynku zawodniczki Jutrzenki prowadziły 15:11, ale chyba za szybko uwierzyły w zwycięstwo, bo w 53 min. rywalki doprowadziły do remisu 16:16, a w chwilę później nawet wygruwały. Potem były następne remisy, 17:17 i 18:18 w 59 min. spotkania. Zwycięskiego gola zdobyła w ostatnich sekundach Agnieszka Majkowska, a Jutrzenka wygrała 19:18 i awansowała do finałów z I miejsca w tabeli.
Tego, co działo się po meczu, trudno opisać. Wielka radość, łzy, brawa. – Ale te emocje szybko opadły, bo trzeba myśleć, jak przygotować się do finałów – tłumaczy trener. – Poniedziałek mieliśmy wolny, ale już od wtorku bierzemy się do pracy w naszej ukochanej hali w Borowiczkach. Co prawda nie tak intensywnie, bo zawodniczki muszą się zregenerować, porozciągać, wyleczyć drobne urazy. Te mecze kosztowały je mnóstwo zdrowia. Musimy też porozmawiać, bo pewnych rzeczy nie można zostawić bez dyskusji. Muszę jednak dodać, że jestem dumny ze swoich zawodniczek, które zagrały bardzo dobry turniej, zrealizowały to, co zaplanowaliśmy i dzięki temu odniosły sukces. A co ważne, uwierzyły w siebie. One już od zwycięstwa w ćwierćfinale doszły do wniosku, że wspólnie mogą bardzo dużo osiągnąć. Od października ten zespół nie przegrał żadnego meczu, a przecież są młodsze od rywalek, jeszcze w następnych latach będą grać w tej kategorii wiekowej.
Finały zostały zaplanowane od 29 lutego do 2 marca. Na razie nie wiadomo, gdzie się odbędą, prawdopodobnie w Szczecinie lub w Nowym Sączu. Jutrzenka zagra w grupie A z: Mistrzyniami Polski z 2007 roku Jelenią Górą, Beskidem I Nowy Sącz i KKS Kielce. W grupie B zagrają: faworyzowany zespół z Gdańska, Truso Elbląg, Sambor Tczew i Handball Szczecin.
Przypomnijmy, że zawodniczki płockiej „Jutrzenki” to, poza Martyną Rupp, uczennice płockich (LO Nr 5, „Siedemdziesiątka”, LO Nr 4) i gimnazjów (Gimnazjum Nr 8 i Gimnazjum Nr 5). Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze