Pani Emilia zaprosiła nas na herbatę do swojego mieszkania. Podała adres, ul. Kwiatka 32, ale już wchodząc do budynku mieliśmy spore obawy, czy tam ktoś rzeczywiście mieszka. Kręte, drewniane, skrzypiące pod każdym krokiem schody, strach dotknąć poręczy, ściany brudne, szare, pewnie od początku istnienia budynku nie widziały farby ani pędzla. Po otwarciu drzwi natychmiast dopada nas duszący zapach wilgoci, widać przegniłe ściany, grzyb we wszystkich możliwych dostępnych miejscach, nawet lód na ścianie. Pani Emilia mieszka sama w całym budynku. Inni lokatorzy już zrezygnowali i trudno im się dziwić. Kobieta wynajmuje kilka pomieszczeń, ale przebywa tylko w jednym, w którym na środku króluje koza, dająca poczucie ciepła. W pokoju stoi niedziałająca lodówka, a wilgoć zniszczyła wszystkie elementy elektryczne. Dom jest własnością prywatną, ale przeznaczoną do sprzedaży. Patrząc jednak na jego stan techniczny, mało prawdopodobne jest, by ktoś zdecydował się na zakup. Zwłaszcza, że cenna może być tylko działka, bez budynku, który powinien być zrównany z ziemią. W takim stanie do niczego się nie nadaje. Pani Emilia wynajmuje to „mieszkanie” od 8 lat. – Cały czas żyję nadzieją, że może dostanę przydział z urzędu, ale przychodzi tylko pismo, że jestem na liście oczekujących. To żadne pocieszenie, bo ile można czekać?
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze