W numerze “TP” z 3 września br. pisaliśmy o płocie, który powstaje między posesjami przy ul. Kwiatka 18 A i Kwiatka 18 B. “Inwestycja” jest już zakończona, w dodatku nastąpiły dalsze konsekwencje tej budowy. Główną jest brak prądu w pierwszej z kamienic.Przypomnijmy krotko istotę sporu. Otóż przez lata mieszkańcy obu kamienic korzystali ze wspólnego wjazdu i wspólnego podwórka. Przed laty powstał wprawdzie na nim rozdzielające posesje prowizoryczny płotek, który z czasem został naniesiony na mapę geodezyjną, ale w niczym nie utrudniał on życia mieszkańcom kamienicy przy Kwiatka B. W sierpniu tego roku wszystko się zmieniło. Pełnomocnik obecnego właściciela domu przy Kwiatka A postawił na środku płot: - Zbudowano płot typu “obóz koncentracyjny”, z podmurówką i betonowymi i metalowymi słupami – relacjonuje administrator sąsiedniej kamienicy. – Nie wiem, czy nie pojawi się tam drut kolczasty – zastanawia się. Płot usytuowany jest w ten sposób, że odcina sąsiadowi wyjazd z garażu , uniemożliwia wywóz śmieci, a także dostarczenie opału na zimę do kamienicy, w której m.in. mieszkają dwie osoby z I grupą inwalidzką i samotna kobieta z dwojgiem dzieci. Wspomniany już pełnomocnik właściciela tłumaczył, że sąsiedzi z kamienicy obok będą mieli przejazd, jeżeli uporządkują teren, który przylega do ich domu i ul. Sienkiewicza: - Teren od ul. Sienkiewicza był przed laty kiedyś przypisany do naszej posesji, ale został bardzo zadłużony, do czego doprowadził wspólnik byłego właściciela. Teren ten przeszedł na Skarb Państwa, potem był własnością gminy Płock. – Nie ma formalnej możliwości utworzeni tam wjazdu – twierdzi administrator “poszkodowanej” kamienicy. Skoro jest płot, nie będzie zgody. Obecny właściciel kamienicy przy Kwiatka B zadecydował o odłączeniu sąsiadowi linii elektrycznej, która biegła od jego domu. Odłączona została także linia telefoniczna. Zrobił to, bo miał takie prawo. Kamienica Kwiatka 18 A została więc pozbawiona prądu i telefonu. Ale to nie wszystko. Jej właściciel powinien jeszcze formalnie zwrócić część chodnika (trelinki), jaki znajduje się na jego części podzielonego podwórka. Chodnik przed laty za własne pieniądze zbudował właściciel posesji oznaczonej numerem A. Administrator posesji bez przejazdu zapowiada, że trzeba sprawdzić geodezyjnie, czy rozgraniczający podwórko płot jest postawiony zgodnie z właściwymi granicami obu działek. Można się pokusić o stwierdzenie, że konflikt mieszkańców obu kamienic przypomina nieco fredrowską “Zemstę”. Sztuka kończy się jednak happy end`em. W przypadku opisanego podwórka nic jednak na razie tego nie zwiastuje. (eg) Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze