Rzymska zasada głosi, że nieznajomość prawa szkodzi. I niestety każdy musi ponosić konsekwencje podjętych decyzji. Trzeba płacić nawet wtedy, gdy zdrowy rozsądek podpowiada inaczej, gdy chciało się zrobić dobry uczynek, a nawet wtedy, gdy nie odniosło się żadnej korzyści z przeprowadzonej transakcji. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się nasza czytelniczka, która 5 lat temu zamieniła większe mieszkanie na mniejsze. Dziś ma do zapłacenia ponad 9 tys. zł podatku z odsetkami. Nasza czytelniczka to emerytowana nauczycielka. Nie chce, by podawać jej nazwisko, bo jak sama mówi, przez całe życie wychowała setki młodych ludzi, stając się dla nich wzorem, nigdy nikogo nie oszukała, a tymczasem, nieświadomie i wbrew swojej woli, stała się przestępcą podatkowym, który chciał oszukać państwo, nie płacąc należnego przy zamianie mieszkania podatku. – Mieszkaliśmy z mężem na IV piętrze kamienicy przy ul. Tumskiej. W 2006 roku wykupiliśmy mieszkanie. Potem zostałam sama w M-4, ale stan mojego zdrowia znacznie się pogorszył, więc zgodziłam się zamienić mieszkanie z sąsiadką, która miała M-3 na parterze. Dla mnie to znakomita sprawa, bo mogłam wychodzić z domu bez większych problemów, bez konieczności pokonywania wysokich schodów. Sąsiadka też była zadowolona, bo zyskała dodatkowy pokój. Moje mieszkanie było zaledwie 9 m kw. większe od jej lokalu, dlatego zdecydowałyśmy, i to zostało zapisane w akcie notarialnym, że obie strony nie zamierzają rościć wobec siebie żadnych zobowiązań finansowych – opowiada. Nasza czytelniczka załatwiła z sąsiadką, jak jej się wydawało, wszystkie formalności i przeprowadziła się na parter. Kilka dni temu dostała z Urzędu Skarbowego wezwanie do zapłacenia ponad 9 tys. zł podatku z odsetkami. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze