Reklama

Jesienne garbusy ze Skrwy

28/10/2004 10:25
Ranek był chłodny i wilgotny, na chodniku zalegały mokre liście, a na niebie nie było widać oznak dobrej pogody. W podmiejskim autobusie siedziało kilka osób i tylko jedna poza mną wybierała się nad rzekę z wędkami. Mężczyzna z szorstką nie ogoloną twarzą, siedział skrzywiony z głową skierowaną do okna. W dłoniach ściskał dwie wędki z bambusa związane sznurkiem. Na siedzeniu obok leżała torba, duża, kanciasta, z wytartej brązowej skóry. Widywałem go już od wakacji, zawsze wysiadał wcześniej ode mnie, w dolinie przy moście, tak jak dzisiaj.
Wysiadając na końcowym przystanku poczułem przenikliwy chłód, a mgła była bardziej gęsta niż w mieście. Dopiero w lesie, przez który biegła ścieżka było przyjemniej. Za lasem było świeżo zaorane pole. Od kilku dni nikt tędy nie szedł, więc ścieżka nie była jeszcze na nim wydeptana. Doszedłem do rzeki. Na nadbrzeżnych suchych trawach wisiały ciężkie od rosy resztki babiego lata. Nareszcie drewniany most, jeszcze tylko pół kilometra w górę, pod prąd.
Rzeka była tu szeroka na trzydzieści metrów i na swym zakręcie obejmowała długą wyspę. Dawniej obok głównego nurtu był napływ na koło młyńskie, teraz była tutaj wyspa. Na prawym jej brzegu znajduje się głęboka podmyta burta ze zwalonym drzewem. Poniżej wyspy rzeka na chwilę się poszerza. Pośrodku na jej dnie jest wypłukana żwirowa rynna, którą latem zamieszkiwały ogromne klenie. Na prawym brzegu, naprzeciwko rozwalonego młyna, ląd przechodzi w rozległą zatokę porośniętą trzcinami i długim przylegającym do niej prostopadle rowem. Nad jego brzegami rośnie olszyna. W gorące letnie dni w cieniu drzew uwijały się, w pogoni za owadami mała jazie i klenie. Tydzień temu zimne noce wygoniły je do zatoki. Sto metrów za zatoką rzeka skręca w lewo, obmywając po drodze dwie wyspy. Za nimi jest most, nurt tutaj zwalnia, a Skrwa równo i majestatycznie zmierza do Wisły.
Pierwsze podmuchy lekkiego wiatru zaczęły rozganiać mgłę i dopiero teraz ujrzałem pochmurne niebo. Tydzień temu dostałem tutaj “ lanie” od Maćka. Kiedy ja przez trzy godziny starałem się coś złowić na małe jedyneczki, on na tę wstrętną olbrzymią srebrną czwórkę łowił trzydziestaki. To było jego sekretne miejsce, które mi zdradził. On też znalazł sposób na mieszkające tu okonie i mi je pokazał. Dziś byłem sam i to miał być mój dzień. Woda była ciemna i gładka, jakby bez życia, a mimo to serce waliło jak młotem. Wiedziałem, że one tu są, pod tą burtą przy wyspie, jakby do niej przyklejone.
Błystka cicho upadła przy brzegu wyspy, prawie na niej. Błyskawicznie luzuję żyłkę aby opadła przy burcie nie oddalając się od niej. Chwila przerwy i gwałtownie odrywam dużą wirówkę z dna. Nim zakręciłem drugi raz korbką kołowrotka, poczułem na końcu wędki ciężar, o którym śniłem przez tydzień. Gruby i silny okoń walił głową w dno, próbując wrócić pod burtę, ale tkwiące w jego pysku trzy groty kotwiczki, nie dawały mu żadnych szans na ucieczkę. Ile razy zarzucałem wcześniej w tym miejscu przynętę, łapiąc zaledwie miarowe dłoniaki czające się za drobnicą w zalanych trawach, Gdy pięć metrów dalej w czarnej głębinie czekały garbusy takie jak ten, którego teraz ledwo obejmowałem ręką.
Powrotna droga na przystanek była dzisiaj krótsza, a torba z ośmioma wielkimi okoniami wcale nie ciążyła na ramieniu. Starszy mężczyzna wsiadł na przystanku za doliną, skasował bilet i ciężko siadając na siedzeniu zdjął torbę z ramienia. Jego torba nie była domknięta i było widać siatkę z kleniami. Autobus wtaczał się pod górę, mijając most nad Brzeźnicą zbliżał się do miasta. Wstałem by wysiąść na pierwszym przystanku. Odwróciłem się w stronę starszego pana – Do widzenia! Mężczyzna podniósł głowę i spojrzał na mnie ze zmarszczonym czołem. Po chwili zauważył mój wypchany od ryb chlebak i jego twarz pojaśniała. Patrząc na mnie skinął głową na pożegnanie. W jego oczach dostrzegłem uznanie dla mojego połowu.

R.C.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości