W piątkowy ranek, 18 września 1942 roku na placu synagogalnym w Płocku postawiono szubienice. Pracownicy pobliskich firm i sklepów byli przymuszani do wyjścia, by obejrzeli egzekucję 13 więźniów. Fala strachu miała w płocczanach stłumić chęć buntu i walki z okupantem. Po odczytaniu wyroku, stojącym na desce pod szubienicą skazanym włożono na szyje pętle. Ręce i nogi krępował im wżynający się w ciało drut. Jak donosił w 1948 roku „Miesięcznik Pasterski Płocki”, wahającemu się z nałożeniem pętli robotnikowi, ks. Michał Serafin miał powiedzieć: „Nie wahaj się, włóż, bo to nie twoja wina.”
W ostatniej chwili przed śmiercią, w akcie desperackiej odwagi, ksiądz zakrzyknął „Niech żyje Polska”. Okrzyk podchwycili pozostali. Za chwilę jednak wysunięto stołki i cała trzynastka zawisła na szubienicy. Najdłużej cierpiał ksiądz Michał Serafin, proboszcz parafii w Wyszogrodzie. Razem z nim zginęli: Antoni Krzywoszyński – buchalter Zemwaru, Józef Jurkowski – urzędnik Zemwaru, Władysław Piotrowski – kierownik Spółdzielni Rolniczej w Wyszogrodzie, Leon Pomierny – technik z Gostynina, Stefan Adamczyk – rolnik z Karwowa, Stefan Trojanowski – maszynista z Białej Góry, Zygmunt Wolski – rolnik z Wielkich Gośmic, Gustaw Mossakowski – urzędnik z Ciechanowa, Marek Sobczyński – urzędnik z Łyszkomic, Józef Rudziński – szofer z Ciechanowa, Wincenty Peszyński – rolnik z Płomczyna i Stanisław Kozłowski – robotnik z Uniecka. Nie byli to żadni wichrzyciele.
Bohaterski ksiądz pochodził z diecezji sandomierskiej. 18 lipca 1931 roku został proboszczem i dziekanem w Wyszogrodzie. Pasterzował w dwóch parafiach wyszogrodzkiej i rębowskiej. Nauczał religii w szkole. W czasie okupacji podtrzymywał parafian na duchu. Do kościoła w Wyszogrodzie przybywali wierni z Brzozowa, Giżyc, Kamiona, Młodzieszyna i Iłowa, z okolic, z których Niemcy wywieźli księży. Mimo to ksiądz Serafin nie bał się wraz z organistą podczas nabożeństw śpiewać pieśni patriotycznych. Został aresztowany w niedzielę przewodnią, z 13 na 14 kwietnia 1942 roku. Kościół zniszczono i zamknięto, później powstał tu spichlerz zbożowy. Wcześniej jednak mieszkańcy Wyszogrodu ukryli ocalałe szaty liturgiczne i chorągwie. Przekazali je z powrotem do kościoła w drugiej połowie 1945 roku. Ksiądz Serafin przebywał w płockim więzieniu, organizował wspólną modlitwę, spowiadał aż do egzekucji.
Zwłoki 13 straconych zakopano we wspólnej mogile pod parkanem żydowskiego cmentarza. 4 maja 1945 ekshumowano 13 ciał, znajdujących się w stanie znacznego rozkładu. Obecny przy tym Kazimierz Golatowski z Rębowa zeznawał, że księdza Michała Serafina rozpoznano po krótkim kożuszku i butach z cholewami. Być może dzięki temu, jego ciało zachowało się w dobrym stanie, zwłaszcza ręce i nogi czterokrotnie związane drutem.
Parafianie zabrali zwłoki swego proboszcza do Rębowa. Pochowali w alei głównej na cmentarzu w Wyszogrodzie. W pogrzebie wzięło udział siedmiu księży, straż ogniowa z Rębowa i Wyszogrodu, szkoły jednej i drugiej parafii oraz tłumy wiernych. O mogiłę dbają uczniowie. Niedawno odnowiona została nagrobna tablica cmentarna z napisem „ks. Kanonik Michał Serafin, zamordowany przez Niemców w Płocku, 18 września 1942 roku. Dziekan i proboszcz Wyszogrodu i Rębowa”. Jej pierwszym fundatorem był brat księdza – Franciszek Serafin, były więzień Oświęcimia.
W tym roku minęła 63 rocznica śmierci 13 straconych.
BeeS
Fot (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze