Reklama

Jak powstrzymać zarastanie kąpieliska Sobótka?

21/09/2011 10:56
Coraz mniej wody
Redakcję Tygodnika Płockiego często odwiedzają ludzie, którzy w mieście mieszkają, jak sami mówią, „od wieków”, i chcieliby, żeby stolica północnego Mazowsza piękniała, miała więcej atrakcyjnych miejsc, przyciągała turystów. Niestety, bywa i tak, że nie potrafimy zadbać o coś, co jest naszym bogactwem. Takim miejscem jest kąpielisko Sobótka, które już wkrótce może zniknąć z mapy Płocka. Zarośnie i choć pozostanie akwenem wodnym, przestanie być kąpieliskiem.
Czym jest kąpielisko Sobótka dla mieszkańców Płocka, wiedzą i duzi, i mali. – To znakomite miejsce na spacery, na opalanie, a przede wszystkim zażywanie kąpieli - tłumaczy pan Renczkowski, który odwiedził redakcję opowiadając o problemie. – Świetny rodzinny obiekt, gdzie latem, ale nie tylko, przychodzi mnóstwo ludzi. I ci wszyscy ludzie, którzy odwiedzają Sobótkę regularnie widzą, że oczko zarasta. Jest już chyba 30 metrów trzciny, a lustro wody jest coraz mniejsze. A chcę dodać, że jest to kąpielisko z prawdziwego zdarzenia. Wytyczone są miejsca do kąpieli, pracują ratownicy, są łodzie ratunkowe, słowem wszystko, by ludzie mogli bezpiecznie wypoczywać. I to pewnie zostanie na dłużej, tyle że zabraknie miejsca do kąpieli.
Zdaniem naszego czytelnika, który walkę o Sobótkę prowadzi od kilku lat, Ratusz dokonuje tylko akcyjnego wycinania trzciny tak, by we wrześniu mogły się tam odbyć regaty wioślarskie. – Od lat wysyłam pisma, dostaję takie akademickie wyjaśnienia, ale mi nie chodzi o tłumaczenie się, tylko o działania. Kolejni decydenci zasłaniają się okresem lęgowym albo kąpielowym. A tu nie ma innego rozwiązania, tylko oczyszczenie dna Sobótki, dopiero wtedy zostanie osiągnięty efekt.
I na dowód braku konkretnego zaangażowania w problem pokazuje pismo, które otrzymał przed rokiem od zastępcy prezydenta miasta Płocka: „Stopniowe zarastanie zbiorników wodnych jest zjawiskiem naturalnym i występuje z mniejszą lub większą intensywnością w każdym akwenie. Zachowanie zbiornika w naturalnym stanie to pozostawienie na jego brzegach roślinności wodnej, która jest miejscem do życia dla ptaków, oraz umożliwienie występowania naturalnych procesów ekologicznych. To konieczność znalezienia kompromisu pomiędzy zachowaniem piękna przyrody z chęcią wykorzystania zbiornika na cele rekreacji człowieka”.
Tyle oficjalne stanowisko byłych władz miasta, a co o tym problemie sądzą obecni szefowie Płocka? – Prowadzone na przełomie sierpnia i września prace polegające na wykoszeniu roślinności wodnej z akwenu Sobótka nie były nakierowane jedynie na przygotowanie zbiornika do zawodów wioślarskich - wyjaśnia Aleksandra Gabryś, kierownik Infrastruktury Miejskiej i Spraw Komunalnych UM. – Wykaszanie trzciny odbywa się na początku września, czyli tuż po sezonie kąpielowym, kiedy wzrost roślinności wodnej nie jest już tak intensywny, z uwagi na coraz niższe temperatury. Jesienią nie ma też obaw o zakłócanie sezonu lęgowego ptactwa wodnego. Szerokość występującego wokół pasa roślinności wodnej jest corocznie kontrolowana i systematycznie wycinana jest większa masa roślinna. Sukcesja ekologiczna jest zjawiskiem ciągłym, a jej coroczną intensywność trudno przewidzieć, ponieważ zależy od wielu czynników, między innymi klimatycznych.
Niestety, ostatnie badania zbiornika wodnego (z 2006 roku) są teraz niezbyt aktualne. Wówczas zostały wykonane przez Komendę Zakładowej Straży Pożarnej PKN Orlen na zlecenie ówczesnego Wydziału Inwestycji Miejskich. Na podstawie wyników podjęto wtedy działania mające na celu poprawę jakości wody w zbiorniku.
Konkluzja jest jedna. – W celu powstrzymania procesu zarastania zbiornika niezbędne jest jego odmulenie, ponieważ to właśnie wzrost miąższości mułów dennych jest pierwszym etapem zarastania akwenu - wyjaśnia A. Gabryś. – Kolejnymi etapami jest stopniowe wypłycanie się zbiorników, jego zarastanie roślinnością szuwarową oraz drzewami wilgociolubnymi. Odmulenie zbiornika może sprawić, że kosmopolityczny gatunek, jakim jest trzcina pospolita, będzie miał mniej sprzyjające warunki do rozwoju i zalew nie będzie zarastał tak szybko. Koszt koszenia to kwota około 30 tys. zł netto, koszt odmulenia jest minimum 2-3-krotnie wyższy.
Na razie trzeba się zadowolić taką odpowiedzią. Wydaje się jednak, że z roku na rok coraz mniej będzie na Sobótce miejsca do kąpieli, coraz więcej trzciny, a koszt odmulania stale będzie rosnąć. Aż do chwili, gdy ktoś dojdzie do wniosku, że nie warto inwestować w Sobótkę, najlepiej zostawić ją w stanie naturalnym, a na plażę można wybrać się do Grabiny lub nad inne jezioro, których przecież wokół Płocka nie brakuje.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości