Borowiczki to dzielnica, gdzie chętnie osiedlają się rodziny chcące żyć z dala od zgiełku dużego miasta. Można uprawiać sobie ogródek, hodować warzywa i owoce, spacerować po cichych, małych uliczkach. Pewnie dlatego tę cześć miasta, oprócz rodowitych mieszkańców, upatrzyli sobie ludzie starsi, często na emeryturze, mający wnuki. Nasza czytelniczka mieszka w Borowiczkach przy ul. Wiejskiej w Płocku od wielu lat. Nigdy nie narzekała. Zawsze było tu cicho, spokojnie, śpiewały ptaki, można było wyjść na spacer. Nikt się nigdzie nie spieszył, słowem – sielanka. Nie tak dawno przy ul. Wiejskiej otwarty został orlik. – W naszej sytuacji niewiele się zmieniło. Była huczna uroczystość z udziałem prezydenta Nowakowskiego, nawet został utwardzony odcinek drogi prowadzącej do boiska, by łatwiej było dojechać. Wzdłuż pozostałych domów biegła piaszczysta ulica, ubita przyzwoicie, rzadko kiedy się kurzyło. Zresztą ruch był tu niewielki, lokalny. Ulica Wiejska była drogą dojazdową do okolicznych posesji – przypomina stan sprzed kilku miesięcy. Od chwili rozpoczęcia remontu ul. Borowickiej cały ruch z okolicznych osiedli został przekierowany na ul. Wiejską. I się zaczęło. Duże samochody, także z budowy i autobusy jeździły nieprzystosowaną do takiej ilości pojazdów drogą. Lekka nawierzchnia szybko została „powybijana”, zrobiły się dziury, które szybko „łatano” jakąś dziwną, pylistą substancją, złożoną z bardzo drobnych kamieni. Po przejeździe samochodu, nawet osobowego, w powietrze unosił się niesamowity kurz, który potem opadał, tworząc na wszystkim coraz grubszą warstwę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze