Z czym zgłaszają się płocczanie do Straży Miejskiej? Np. z jeżem. Takiego zwierzaka do siedziby Straży Miejskiej przyniosła ostatnio kobieta. Znalazła go na podwórku przy ul. Padlewskiego.
- Niestety, mały jeżyk był ranny. Płocczanka zabrała go wcześniej do lecznicy weterynaryjnej, a kiedy jeż otrzymał fachową pomoc, dostarczyła go do naszej jednostki – mówi Jolanta Głowacka oficer prasowy Straży Miejskiej w Płocku.
Jeż był mocno osłabiony. Strażnicy Miejscy przekazali go do Muniserwisu. Stąd odtransportowany został do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w Miszewie Murowanym. Gdy tylko dojdzie do pełni sił, zostanie wypuszczony na wolność.
- Kobiecie, która zaopiekowała się małym jeżem dziękujemy i gratulujemy właściwej postawy. Gdyby nie ona, ssak na pewno by nie przeżył – chwalą wrażliwą płocczankę strażnicy i dodają, że mieszkańcy Płocka często zgłaszają do nich zwierzęta w potrzebie. Nie brakuje zgłoszeń o rannych ptakach, zagubionych psach czy kotach. Ostatnio strażnicy interweniowali też w związku ze zgłoszeniem dotyczącym nietoperza.
BeeS
fot. arch. Straż Miejska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A ja zlozylem cv,przeszedlem testy i sie do SM nie dostalem.Moze sie zranie w posladek i jakas litosciwa kobitka zaniesie mnie do weteryniarza do SM i w ten sposob sie do nich dostane.
A ja zlozylem cv,przeszedlem testy i sie do SM nie dostalem.Moze sie zranie w posladek i jakas litosciwa kobitka zaniesie mnie do weteryniarza do SM i w ten sposob sie do nich dostane.