Reklama

Irydion i Płock

06/02/2013 11:31
27 września 1913 roku, kilka miesięcy po premierze Irydiona na otwarcie Teatru Polskiego w Warszawie, w teatrze płockim odbył się wieczór literacko-muzyczny poświęcony Krasińskiemu. Jak donosił „Głos Płocki”, aktorzy-amatorzy pod dyrekcją Węgrzyna, ale nie Józefa, lecz Maksymiliana Hipolita, równie dobrego aktora (ze szkoły Trapszy) i reżysera, odegrali 3 sceny z Irydiona. Prawie 100 lat później Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru i lekarze zrzeszeni w Okręgowej Izbie Lekarskiej wybrali się do Warszawy na premierę Irydiona w reżyserii Andrzeja Seweryna.
Maksymilian Węgrzyn przyszedł do Arnolda Szyfmana, do Teatru Polskiego w Warszawie, z Teatru Miejskiego w Krakowie. Na otwarcie warszawskiej sceny (29 stycznia 1913 roku), Szyfman wybrał Irydiona Zygmunta Krasińskiego, do którego scenografię przygotował Karol Frycz. Kilka miesięcy po premierze Węgrzyn przyjechał do Płocka. Przygotował z amatorskim zespołem 3 sceny z Irydiona. Całość została przyjęta owacyjnie. Prasa pisała: „Wystąpienie pana Węgrzyna w roli tytułowej dało publiczności płockiej naoczną możliwość przekonania się, co przy odpowiednich warunkach zewnętrznych, kulturze artystycznej i talencie zrobić można z roli koturnowej tego typu, co Irydion. Nasi amatorzy z miasta dzielnie wywiązali się z zadania. We wszystkich szczegółach znać było wytrawną rękę p. Węgrzyna. Dodać należy, że kostiumy, dekoracje i rekwizyty sprowadzone były z Warszawy [tak więc Maksymilian grał w kostiumie brata, projektu Karola Frycza – przyp. L. S.). Piękny żywy obraz zakończył sympatyczne nad wyraz przedstawienie. Wykonawcy i prelegent przyjmowani byli owacyjnie i zarzuceni kwiatami”. Z kolei Mira Zimińska-Sygietyńska w swojej biografii odnotowała po latach: „Przyjechał ów reżyser i powiało grozą. Od razu dobrał się do naszych dekoracji. Miejscowy świat teatralny był przerażony i wzburzony, co ten pan wyprawia. Mieliśmy w teatrze salon pomalowany pięknie na bordo, a z tyłu na złoto, z boku były kotary z frędzelkami. Grało się w tym salonie tyle sztuk. A ten młody człowiek, nawet przyjemny sam biegał po drabinie i wieszał jakieś szare płótna i oblepiał papierzyskami. Wszyscy się dziwili, dlaczego tak niszczy nam tę piękną dekorację. A potem był piękny spektakl. Wszyscy siedzieli jakby przyszli na nabożeństwo, tak było cicho… Podniosła się kurtyna i coś bardzo trudnego mówili, coś dziwnego i smutnego. I smutek ten udzielił się widzom i scena była smutna w tych płóciennych szarościach i papierowych bielach, i siedzieli tak cicho z pochylonym głowami”.
Po 100 latach Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru nie mogło nie uczestniczyć w premierze Irydiona w Teatrze Polskim. Siedzieliśmy tak samo skupieni, zaczarowani urodą plastyczną spektaklu, jego poetyckością, odkrywając na nowo całą niezwykłą złożoność teatru romantycznego z wszelkimi aluzjami do Szekspira, naszych bohaterów romantycznych i do Wyspiańskiego, którego patron Teatru Polskiego Arnold Szyfman jeszcze znał. Po spektaklu dyrektor Marek Mokrowiecki i prezes PTPT Jarosław Wanecki wręczyli reżyserowi spektaklu – Andrzejowi Sewerynowi kwiaty. Być może niedługo zobaczymy jego monodram Szekspir Forever! w Płocku, na zakończenie cyklu Wieczory Szekspirowskie. Rozmowy trwają.    (lesz)
fot. Romuald Bartnik
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości