Reklama

Interwencje Tygodnika Płockiego , tel. 262-55-88 - Horror ze skorodowanej rury

17/04/2003 13:11
31 lipca ub. r. - dzień, od którego zaczął się horror dla państwa Czarneckich. Minął przeszło rok, a koszmar wciąż trwa. Wszystko zaczęło się od chwili, gdy pan Benedykt wraz z synem, po miesięcznym urlopie, wrócili do swojego mieszkania. Otworzone drzwi odkryły obraz totalnego zniszczenia.Na wysokości 40 cm w całym parterowym mieszkaniu unosiła się gęsta, ciemna, fermentująca maź. Przyczyna to ścieki kuchenne z 3 pięter bloku, wybijane przez przeszło 10 dni przez otwór w zlewozmywaku. Skorodowane lodówka i kuchenka, pływające płytki, kafelki, zniszczone meble i ściany. Przepadł dorobek życia. Całą noc zeszło mężczyźnie i uproszonym sąsiadem porządkowanie pobojowiska. A zlewozmywak wciąż wybijał ścieki... Następnego dnia administracja spółdzielni mieszkaniowej “Chemik” wydała dyspozycję przewiercenia rury głównej, co w końcu zatrzymało cuchnący wylew na mieszkanie. Warto w tym miejscu podkreślić, że skorodowana, zapchana i zbyt wąska żelazna rura umiejscowiona w pionie kuchennym, dawała już wcześniej znaki. - Można się więc było spodziewać, że kiedyś nastąpi taka tragedia. Wielokrotnie zgłaszałem do spółdzielni problem wybijanych ścieków, na próżno - twierdzi pan Benedykt. Na szczęście katastrofa, podziałała na wyobraźnię i 20 sierpnia 2001 roku spółdzielnia błyskawicznie wymieniła rury także w pozostałych pionach kuchennych budynku przy ulicy 3-Maja 10. Ta operacja nie zakończyła jednak problemów państwa Czarneckich. Zaczęło się od wycieczek. Mieszkanie nawiedzały delegacje przedstawicieli administracji spółdzielni, wstępny szacunek strat wykonał też inspektorat PZU, gdzie byli ubezpieczeni poszkodowani, na końcu zjawił się też prezes spółdzielni, który przyznał, że niezbędny jest remont odtwarzający stan przedwypadkowy. Miała przeprowadzić go ekipa spółdzielni. - Wkrótce okazało się jednak, że spółdzielnia nie jest wstanie znaleźć robotników i scedowała ten obowiązek na nas - opowiada poszkodowany mieszkaniec. Na czas prac remontowych 5 osobowa rodzina dostała od poczuwającej się do winy spółdzielni mieszkanie zastępcze. - Nie odpowiadało nam ono z wielu powodów. Zanim tam trafiliśmy, błądziliśmy, bo pracownik podał nam zamiast Lotników 7a - Lasockiego 7a. Nowe lokum mieściło się dwa kilometry od naszego mieszkania, do którego przecież codziennie musieliśmy dojeżdżać taryfą, by pilnować powolnie prowadzonych prac. Poza tym niesamodzielne mieszkanie zastępcze na piętrze, gdzie wciąż okupowana była łazienka, w przypadku, kiedy jestem poważnie chory, nie zadowalało nas zupełnie. Sami wynajęliśmy więc bliżej położony lokal o lepszym standardzie - opowiada schorowany mężczyzna, cierpiący m.in. na chorobę Parkinsona. Jeśli już o tym mowa, stan zdrowia małżeństwa od tego wypadku znacznie się pogorszył. Obydwoje w trakcie remontu mieszkania trafili do szpitala z chorobami serca. - Moja żona później nie mogła pracować w szkole. Dyrekcja wysłała ją na roczny urlop zdrowotny. Straciliśmy stały dochód, a przecież po tym wypadku musieliśmy zaczynać od nowa- tłumaczy 80-letni pan Czarnecki. Jego rodzina ratowała się bankowymi i prywatnymi pożyczkami. - Przy niższych dochodach i zwiększonych kosztach, potrzebne były nie tylko nowe meble do mieszkania. Za coś trzeba jeszcze żyć, utrzymywać rodzinę i dzieci studiujące w kraju. Prosiliśmy o pomoc naszą spółdzielnię, ale na próżno. Nie uznała nam też prośby o anulowanie długu w wysokości 1459 zł, za czynsz mieszkania, w którym podczas remontu nie mieszkaliśmy - tłumaczy mężczyzna. “Dodatkowe krzywdy moralne” Na pokrycie wynikłych szkód nie wystarczyły pieniądze z odszkodowania, tym bardziej że PZU zwróciło jedynie za zniszczone sprzęty w kuchni. Spółdzielnia z kolei poczuła się do przeprowadzenia trwającego ponad 2 miesiące remontu zniszczonego mieszkania, dała lokum zastępcze, oraz wyprała 3 dywany. - Zarząd refundował odszkodowanie wypłacone przez PZU, ale też dodatkowo uzyskał rekompensatę swego ubezpieczenia w Filarze. Interweniował też w PZU, odnośnie zmniejszenia mojego odszkodowania za straty objęte odszkodowaniem Spółdzielni Mieszkaniowej. W sumie rozliczono mienie znaczące. Poniesienie kosztów za setki drobnych szkód pozostało dla mnie - dodaje pan Czarnecki, jednocześnie wyjaśnia, że mieszkanie było ubezpieczone w PZU na 20 tys. zł, a otrzymał tylko 6 tys. zł, za co mógł kupić najpotrzebniejsze urządzenia. Według poszkodowanego są to m.in. koszty przy przeprowadzce do swojego mieszkania po odnowieniu i odgrzybieniu, dopłata ekipie remontowej za użycie lepszych gatunkowo materiałów, dojazdy taksówkami do mieszkania zastępczego, wynajem lepszego niż zaproponowane przez spółdzielnię, lokalu zastępczego, ponadto poniesione koszty leczenia nabytych chorób. W sumie uzbierała się suma 15 tys. zł. - Nie jestem człowiekiem zamożnym, nie stać mnie na ponoszenie takich kosztów i to jeszcze nie z mojej winy - twierdzi kombatant, odznaczony Krzyżem Kawalerskim za 46-letnią pracę zawodową. - Takie mam oto podziękowanie za 16-letnią lojalność życia w spółdzielni - dodaje. Spółdzielnia Mieszkaniowa “Chemik” twierdzi, że w tej sprawie zrobiła wszystko, co do niej należało. - Ponieśliśmy koszty związane z remontem, zabezpieczyliśmy lokal. Pan Czarnecki nie ponosił żadnych kosztów za lokal zastępczy, otrzymał odszkodowanie z PZU, zgodnie z przyjętym protokołem szkód. Nie kwestionował też wysokości szkody. Po czasie jednak przypomniał sobie o dodatkowych krzywdach moralnych. Tego jednak nie dla się wyceniać. Mówi o swoim ciężkim stanie zdrowia, jednak miał siły na to, aby pertraktować dodatkowe roboty w swoim lokalu z wykonawcą robót, by “nadzorować” pracę, przyjeżdżać taksówkami. W swoim własnym interesie załatwiał telefonicznie sprawy. Dlaczego mamy ponosić za to koszty, jako spółdzielnia? - zastanawia się Jan Biliniewicz - radca prawny MSM - “Chemik”. Kto w tym przypadku ma rację, oceni sąd. Państwo Czarneccy wystąpili bowiem z pozwem do Sądu Rejonowego w sprawie roszczeń z tytułu poniesionych przez zalanie mieszkania strat, powstałych z udokumentowanej winy zarządu i administracji spółdzielni Chemik. Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości