Reklama

Interwencje “TP” 262-55-88 - Kto zetnie topole?

17/04/2003 14:00
Kto powinien wyciąć topole, które sąsiadują z wielorodzinnym domem, zamieszkiwanym przez wspólnotę mieszkaniową? Zagrażają bezpieczeństwu mieszkańcom domu, ale że znajdują się na terenie nie należącym formalnie do wspólnoty, nie bardzo wiadomo, kto powinien się tym zająć. A sprawa nie cierpi zwłoki, ponieważ zdarzyło się już tak, że mieszkańcy domu podczas silnego wiatru musieli z niego uciekać.Dwie okazałe, bo mające ponad metr średnicy topole, stoją przy drodze powiatowej, która biegnie przez centrum Małej Wsi. Stoją w odległości 3-4 metrów od budynku, w którym mieszka sześć rodzin. W przeszłości dom należał do cukrowni, ale jego lokatorzy mieszkania wykupili i założyli wspólnotę mieszkaniową. Otaczający dom przy ul. Gawareckiego teren formalnie nie jest ich własnością - jest dzierżawiony. To na nim stoją niebezpieczne dla mieszkańców drzewa: - Kiedyś podczas wichury złamała się jedna z gałęzi, spadła na dach domu i uszkodziła blachę. Jak wiatr wieje, to stoimy w szczycie domu, bo boimy się o własne życie - relacjonuje mieszkaniec domu przy Gawareckiego. Z prośbą o pomoc zwrócił się do gminy. Ta dała zgodę na wycięcie drzew. Kiedy zwrócił się do urzędu ponownie, otrzymał odpowiedź, że powinien załatwić podnośnik i pracowników, kiedy praca zostanie wykonana, gmina zwróci część kosztów. Zajmujący się sprawą urzędnik wyjaśnia, że teren, na którym znajdują się topole, nie należy do gminy (nie ma go w ewidencji), a w przeszłości był własnością cukrowni. Nie leży także w pasie drogowym. Gdyby tak było, interwencją mógłby się zająć Zarząd Dróg Powiatowych. Co więc można w tej sprawie zrobić?: - Zwróciliśmy się z tym do cukrowni, ale ona nie jest zainteresowana sprawą, ponieważ teren wokół domu dała jego mieszkańcom w użytkowanie. Mogą więc oni z topolami zrobić, co chcą - wyjaśnia urzędnik. - Sprawa jest poważna i chcemy pomóc. Zdajemy sobie sprawę, że zwisające w stronę domu olbrzymie konary topoli stwarzają niebezpieczeństwo. Do usunięcia drzew potrzebny jest jednak specjalistyczny sprzęt. Taki sprzęt ma firma z niedalekiego Miszewa, ale na razie znajduje się on w Warszawie. Być może, kiedy zostanie sprowadzony w okolicę, uda się konkretnie pomóc, ale...: - To nie jest nasza sprawa i nie powinniśmy się tym zajmować. Chcemy pomóc, ale niech mieszkańcy tez trochę koło tego pochodzą - słyszymy w urzędzie. To jednak nie jest jedyny problem kłopotliwego domu. Naprzeciw, w odległości 15 m od ulicy, stoi hala sportowa. Kiedy budowano tzw. spływy do wody, wzięto pod uwagę stare plany - na nich naprzeciw hali widnieje jeszcze rów, który już dawno przestał nim być. W efekcie podczas silnego deszczu spływająca rynienkami woda, przez jezdnię (ruchliwą, ponieważ jest to droga dojazdowa do wagi samochodowej w cukrowni) spływa wprost do piwnic domu przy ul. Gawareckiego, który stoi 30-40 cm niżej niż droga: - W ubiegłym roku pozalewało nam piwnice, wody było na metr, musiała ją wypompować Straż Pożarna. Przetwory poprzenosiliśmy, ale ziemniaki pogniły - użala się nasz rozmówca. Ten problem również jest w Urzędzie Gminy Mała Wieś znany. Otrzymaliśmy obietnicę, że gmina się nim zainteresuje. Mimo źle usytuowanych spływów można będzie znaleźć środki zaradcze. Może wystarczy podnieść krawężniki? (eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości