Na rynku wydawniczym ukazała się nowa publikacja dotycząca okresu stanu wojennego w dawnym województwie płockim, ważna z tego powodu, że opiera się prawie w całości na autentycznych dokumentach z Instytutu Pamięci Narodowej. Jej autor Jarosław Kozanecki podaje dokładną liczbę internowanych, ich noty biograficzne oraz formy represji wobec działaczy Solidarności i opozycji demokratycznej.
Kozanecki zna temat. Od listopada 1980 był etatowym pracownikiem płockiej regionalnej Solidarności. – Poznałem tam fantastycznych ludzi, często starszych ode mnie o kilkadziesiąt lat (..). Jako niespełna dwudziestoletni chłopiec pilnie ich obserwowałem i uczyłem się, naśladowałem poczynania, szukałem uznania i byłem dumny, że jestem z nimi, że chcemy razem zmienić Polskę – napisał we wstępie do publikacji. Internowany we Włocławku od 13 grudnia 1981 roku do 7 stycznia 1982, aktualnie jest wiceprezesem Stowarzyszenia Więzionych i Represjonowanych w PRL „Wolni i niezależni”, z którego inspiracji książka powstała.
13 grudnia gen. Wojciech Jaruzelski, ówczesny pierwszy sekretarz PZPR, premier i minister obrony poinformował w okienku telewizyjnym, że w „imię interesu narodowego dokonano zapobiegawczo internowania grupy osób zagrażających bezpieczeństwu państwa”. W sumie wydano 10 132 decyzje o internowaniu, w tym 1008 kobiet. Jak ustalili historycy, cele dla pięciu tysięcy działaczy przygotowano znacznie wcześniej.
W Płocku mroźną nocą 13 grudnia 1981 roku internowano 44 osoby, a 14 grudnia jeszcze 10. Jedną z pierwszych była Urszula Ambroziewicz - pedagog, instruktor teatralny i rzecznik prasowy Regionu Płockiego NSZZ Solidarność, ponieważ jej pozostawienie na wolności „zagrażałoby bezpieczeństwu Państwa i porządkowi publicznemu, przez to, że zorganizowałaby wystąpienia antypaństwowe”. Trafiła do aresztu śledczego Warszawa-Grochów. Zabrano także m.in.: inspektora w NBP Jerzego Zbyszka Kucharskiego, lekarkę Grażynę Przybylską-Wendt i chirurga Andrzeja Sosnowskiego ze Szpitala na Winiarach, Konrada Łykowskiego z FMŻ, Ryszarda Makowskiego z ZPD „Cotex”, Janusza Niewczasa z MZRiP, dyrektora ogrodu zoologicznego Tadeusza Taworskiego, nauczyciela Edwarda Widutę. Internowano byłego wiceprezydenta Płocka Andrzeja Zajdla zaliczonego do grupy osób, „na których według generała Jaruzelskiego ciąży odpowiedzialność za głęboki kryzys państwa”.
W całym województwie internowanych zostało 110 członków NSZZ Solidarność i opozycji demokratycznej. Nigdy się nie dowiemy, jaki był klucz. Do „internatu” trafiali nie tylko szefowie komisji zakładowych, także „zwykli” działacze. – Chciano nas zrównać do warcholstwa, więc zamknięto też 7 osób, które nazywano niebieskimi ptakami i przetrzymywano ich bezprawnie od lutego do lipca – opowiadał podczas promocji książki w Mediatece Jarosław Kozanecki. Większość internowanych trafiła do ośrodka znajdującego się we włocławskim zakładzie karnym (Mielęcin).
Rewizje, służba wojskowa, inwigilacja
Od lutego do sierpnia 1982 roku odbywały się rewizje w mieszkaniach, na działkach i w zakładach pracy działaczy. Nawet w prywatnych łodziach wodniaków. Rekordowa liczba przeszukań miała miejsce w kwietniu 1982 roku, o czym przeczytamy w rozdziale „Rewizje”. Rekwirowano ulotki, teksty piosenek (np. Ballada o Janku Wiśniewskim), wydawane w II obiegu wiersze Miłosza.
Powracających z internowania dotykały dotkliwe represje – przede wszystkim zwolnienie z pracy. Często długo nie mogli znaleźć żadnego zatrudnienia. Na wniosek SB mieli zastrzeżone wyjazdy do wszystkich krajów świata, nawet w celu odwiedzenia krewnych. Wielu opozycjonistów zmuszono do opuszczenia kraju na zawsze. Z województwa płockiego w latach 1982-83 wyjechało z rodzinami około 30 internowanych, głównie do Kanady, Szwecji, Francji. Dramatyczny był los członka Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, który wyjechał do Australii. A kiedy mógł tam wreszcie nostryfikować swój dyplom inżyniera elektronika, zmarł. Jak podkreśla Kozanecki, emigracja nie przyniosła wygnanym nic dobrego. Często wracali bez dorobku.
W ramach represji niektórzy byli wzywani do odbycia służby wojskowej (m.in. Janusz Paśnik, Jacek Pawłowicz, Jarosław Wiktorowski, Jarosław Zdanowski) albo musieli odbyć ją ponownie (Kazimierz Jan Cieślik).
Służby regularnie prowadziły obserwację działaczy, wzywano ich na rozmowy, kontrolowano korespondencję. Inwigilacja sięgała głęboko w życie prywatne.
W publikacji autor podaje, kto podpisał „lojalkę”, kto został współpracownikiem. Przerażenie budzi liczba agentów współpracujących z bezpieką. Rosła w latach osiemdziesiątych w niewiarygodny sposób. „W 1984 roku, po formalnym odwołaniu stanu wojennego, w rejestrach płockiej Służby Bezpieczeństwa znajdowało się 944 donosicieli i agentów”.
Rozdział książki zatytułowany „Aparat represji w województwie płockim” dotyczy funkcjonariuszy i pracowników SB. Książka przypomina m.in. sprawę komendanta milicji płk. Tadeusza Dutkiewicza, którego już w wolnej Polsce wymiar sprawiedliwości chciał rozliczyć „za bezprawne internowanie mieszkańców województwa płockiego”. Proces rozpoczął się 1 grudnia 2017 roku. Nie można go było zakończyć z powodu śmierci oskarżonego.
„Represje stanu wojennego w województwie płockim” opisują też procesy karne wytyczone opozycjonistom. Jeden z najgłośniejszych dotknął Annę Węglińską (OBR). Najpierw internowana, następnie aresztowana, stanęła przed sądem, wykazując się wielką odwagą. Z książki dowiemy się, jakie składy sędziowskie orzekały w sprawach karnych, kto bronił, kto oskarżał i jak przebiegała weryfikacja środowiska prawniczego w 1999 roku.
– Po blisko czterdziestu latach od zakończenia stanu wojennego niezwykle trudno oszacować jest następstwa, jak się okazało, nielegalnie wprowadzonego systemu represji (…). W niniejszej publikacji zasygnalizowałem niewielką liczbę szykan zafundowanych społeczeństwu przez ekipę gen. Jaruzelskiego. (…) skutki społeczne tych represji nie są do końca ocenione i nie wydaje się, żeby dzisiaj można było dokonać ich pełnej analizy – podsumowuje autor w zakończeniu. Na spotkaniu zaapelował też, by dotknięci represjami działacze opozycji dzielili się swoimi wspomnieniami i dopisywali strony książki.
(lesz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze