Prasa w ostatnich dniach znowu przypomnia?a przypadek profesora wy?szej uczelni, prorektora, kt?ry wyrokiem s?du pozbawiony zosta? czasowo prawa wykonywania zawodu.„Dokona? czynu ma?ostkowego i niegodnego naukowca” – napisa? recenzj? w?asnej ksi??ki, a nast?pnie podpisa? j? nazwiskiem ameryka?skiego uczonego. „Dopu?ci? si? fa?szerstwa z niskich pobudek” – uzasadnia s?d. Nie jest to odosobniony przyk?ad nieuczciwo?ci, z jak? spotykamy si? w post?powaniu r??nego rodzaju elit spo?ecznych: rzadziej naukowych, cz??ciej politycznych. A przecie? ostrzega? o?wieceniowy poeta: „im wy?ej, tym widoczniej.” Nie przejmuj? si? jednak t? oczywist? prawd? ludzie, kt?rzy pe?ni? odpowiedzialne funkcje publiczne, kt?rzy z racji wykszta?cenia i zajmowanych stanowisk powinni by? autorytetem, wzorem dzia?ania szlachetnego, odpowiedzialnego, stanowi?cego przyk?ad dla m?odego pokolenia. „Uczy? mo?na s?owami, wychowywa? tylko przyk?adem"”(Jean de La Bru?re). Przyk?ad idzie z g?ry! Kilka miesi?cy temu szeroko komentowano przypadek innego uczonego ze znacz?cym dorobkiem naukowym, kt?ry przepisywa? prace swego niemieckiego kolegi i publikowa? je w Polsce, opatruj?c w?asnym nazwiskiem. Znany jest przypadek pos?a, kt?ry obroni? nie przez siebie napisan? prac? magistersk?, znany jest przypadek polityka, kt?ry jej w og?le nie napisa?, nie obroni? ale do wykszta?cenia wy?szego si? przyznawa?. Ka?dego dnia s?yszymy o ogromnych, milionowych malwersacjach finansowych dokonywanych nie przez tak zwanych szarych ludzi, ale przez ludzi nale??cych do elit spo?ecznych, elit w?adzy. Miliardy z?otych ukradziono w ten spos?b z pa?stwowej kasy w ci?gu ostatniej dekady (mno?y?y si? afery o wdzi?cznych nazwach: alkoholowa, FOZZ, ostatnio PZU „?ycie”). Kto dopu?ci? si? tych niegodziwo?ci? Menad?erowie, politycy, uczeni – ludzie wykszta?ceni, wezwani do szczeg?lnej rzetelno?ci, sumienno?ci, odpowiedzialno?ci – ludzie pe?ni?cy s?u?b? dla dobra publicznego (pro publico bono). Co sta?o si? z poczuciem wstydu, gdzie przepad?o poj?cie honoru – „dobrej s?awy”, jak mawiano przed wiekami. Co sta?o si? w wolnej, demokratycznej Polsce z cnot? uczciwo?ci? Przyk?ad idzie z g?ry! M?ody cz?owiek w szkole nie mo?e poj??, co z?ego jest w tym, ?e przepisa? cudz? prac?, kilka zda?, czasem jedno tylko – tego przecie? nie mo?na nazwa? kradzie?? intelektualn?, przyw?aszczeniem, nieuczciwo?ci?. Pozamazywa?y si? gdzie? znaczenia poj??. Nadu?ywanie eufemizm?w w stylu „afera gospodarcza”, „wyprowadzenie got?wki”, „transfer got?wki do zagranicznych bank?w”, „nadu?ycie” umniejsza albo wprost uniemo?liwia trafn? etyczn? ocen? niegodziwego czynu. Dlaczego t? erozj? moraln? w tak du?ym stopniu dotkni?te s? elity spo?eczne? By? mo?e dlatego, ?e epoka stawia dzi? cz?owiekowi wysokie wymagania: by? nade wszystko skutecznym, odnie?? sukces, zdoby? presti?, w?adz?, pieni?dze, uznanie – za wszelk? cen?, bez wzgl?du na u?yte ?rodki. Wszak „uczciwi maj? wi?cej wrog?w ni? nieuczciwi” – dostrzeg? przed stu laty Dostojewski. Cz?sto powtarza si?, ?e wykszta?cenie zosta?o w naszych czasach oddzielone od wychowania. Wida? to nie tylko w zachowaniu dzieci i m?odzie?y. Wychowanie to proces, kt?ry nie ko?czy si? wraz z uko?czeniem szko?y. „Wychowanie – zauwa?y? Miko?aj Gogol – zaczyna si? w chwili, gdy nam si? wydaje, ?e ju? si? sko?czy?o”. Niedawno m?dry francuski filozof Andre Comtè-Sponville w pi?knej ksi??ce „Ma?y traktat o wielkich cnotach” przypomnia?, ?e wychowanie cz?owieka nale?y oprze? na wdra?aniu do praktykowania w ?yciu cn?t: od grzeczno?ci, przez wierno??, roztropno??, umiarkowanie, m?stwo, sprawiedliwo??, szlachetno??, wsp??czucie, mi?osierdzie, wdzi?czno??, pokor?, prostot?, tolerancj?, czysto??, ?agodno??, uczciwo??, dobr? wiar?, a? po mi?o??. Wiele z tych poj?? to jak?e niepopularne dzi? s?owa, wykre?lone ze s?ownika nowoczesnego cz?owieka. Samo s?owo „cnota” to nasza moralna dzielno??, sk?onno?? serca, rozumu, charakteru do czynienia dobra; to nabyty i trwa?y spos?b naszego ?ycia, kt?ry czyni je bardziej ludzkim; to, co odr??nia nas od zwierz?t; to rozumne ?ycie, moc, m?stwo w czynieniu dobra. Powr?t do praktykowania postaw, kt?rych m?dro?? i szlachetno?? kryje si? w znaczeniu tych prostych poj??, staje si? nakazem czas?w. Z nich bierze si? ludzka moc okie?znania tego, co w nas biologiczne i przemienienia w to, co naznaczone kultur?. Nakaz ten dotyczy ka?dego, ale szczeg?lnie powinien wi?za? ludzi elit.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze