Jak ważne jest pilnowanie swoich zobowiązań i opłacania na czas wszystkich rachunków, przekonał się nasz czytelnik, pan Kazimierz. Zawsze chlubił się tym, że nie zapomina o zobowiązaniach, nigdy nie płacił karnych odsetek, nie dostał też wezwania do zapłaty, słowem, był wzorowym płatnikiem. Jednak czasem zdarzają się nieuniknione zawirowania, które potem skutkują poważnym uszczerbkiem w portfelu. Pan Kazimierz do niedawna miał rodzinę, pracę, mieszkał w Płocku. Nie wgłębiając się w przyczyny, w pewnym momencie jego życie wywróciło się na drugą stronę. Wziął rozwód, żona zabrała dzieci, zmarł mu ojciec, a na dodatek musiał zmienić pracę i przeprowadzić się do Warszawy. Tam kazał przekierowywać wszystkie listy adresowane do niego. W Płocku zostawił wszystko, także rozliczenie podatkowe w tutejszym urzędzie skarbowym. Z rozliczenia wynikało, że ma otrzymać zwrot 2038 zł. Czekał na te pieniądze. – Planowałem, a nawet obiecałem swoim dzieciom, że pod koniec wakacji wybierzemy się na kilka dni nad morze. Wiedziałem, że mam do zwrotu pieniądze w Urzędzie Skarbowym i nawet się trochę dziwiłem, że mijały tygodnie, a na moje konto nie wpłynęła żadna suma, nie dostałem też żadnej korespondencji. Postanowiłem pojechać do Płocka i sprawdzić, co się dzieje – rozpoczyna swoją opowieść pan Kazimierz. W płockim urzędzie skarbowym dowiedział się, że cała nadwyżka została przekazana do komornika na poczet niezapłaconego w terminie mandatu i rachunku za usługi telefoniczne.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze