Strajki rozpoczęły się około 6.00 rano w Centralnych Warsztatach MZRiP. Robotnicy z „Petrochemii” oraz znajdujących się na terenie zakładu załóg „Naftoremontu” i „Izokoru” przerwali pracę. Przed końcem pierwszej zmiany wróciły cysterny rozwożące benzynę, a wraz z nimi do Płocka dotarły informacje o strajkach w Zakładach Metalowych im. gen. Waltera w Radomiu i w Ursusie. Nie pomogło przemówienie ówczesnego dyrektora Włodzimierza Kotowskiego, które miało uspokoić wzburzonych pracowników. Zapadła decyzja: idziemy pod komitet. Spod Bramy nr 2 wyruszyło około 300 osób. Strajki w Mazowieckich Zakładach Rafineryjnych i Petrochemicznych zaskoczyły towarzyszy. „Gwałtownych” reakcji spodziewano się raczej na Wybrzeżu, nie w Płocku czy Radomiu. Przygotowania do wprowadzenia podwyżek żywności odbywały się w tajemnicy. Badano nastroje, typowano inicjatorów potencjalnych rozruchów. W komendach wojewódzkich MO w ramach operacji „Lato 1976” zostały powołane specjalne grupy inwigilacyjne. 23 czerwca podniesiono gotowość bojową jednostek podległych MSW. 24 czerwca w Sejmie PRL wystąpił premier Piotr Jaroszewicz. Jego przemówienie transmitowały radio i telewizja. Wspomniał o projekcie podwyżek wymagającym konsultacji. De facto wyższe ceny miały wejść w życie nie „po konsultacjach”, ale natychmiast. Jak ogromna była skala podwyżek, unaoczniają zamieszczone w książce Pawła Sasanki i Jacka Pawłowicza Czerwiec 1976 w Płocku i województwie płockim materiały archiwalne MSW. Na przykład: cena szynki gotowanej wzrastała z 90 zł do 186 zł, kiełbasy zwyczajnej – z 44 zł do 70 zł, cukru – z 10,50 zł do 20 zł, sera edamskiego – z 48 zł do 80 zł. Rząd zapowiedział rekompensaty. Odpowiednio sprawiedliwe, czyli największe dla tych, którzy zarabiali najwięcej. A ponieważ zaczynały się problemy z dostępnością towaru w sklepach, tak drastyczna podwyżka była nie do przyjęcia. – 25 czerwca, następny dzień po ogłoszeniu podwyżek. Bardzo ciepły od rana, bardzo duszny – wspomina Jakub L. Chmielewski, wtedy projektant i inspektor nadzoru w pionie inwestycji w MZRiP. (...) kiedy przyszedłem do pracy, nie było tu najlepszej atmosfery. Komentarze na temat podwyżki słyszało się od rana.
Władza użyła siły...
W 1976 roku Marian Zalewski pracował w Petrochemii jako starszy mistrz – elektryk na Wydziale Petrolopochodnych. Pamięta, że protesty zaczęły się o 6.00 rano.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze