Reklama

I nie uważam się za warchoła...

15/06/2016 08:28
Strajki rozpoczęły się około 6.00 rano w Centralnych Warsztatach MZRiP. Robotnicy z „Petrochemii” oraz znajdujących się na terenie zakładu załóg „Naftoremontu” i „Izokoru” przerwali pracę. Przed końcem pierwszej zmiany wróciły cysterny rozwożące benzynę, a wraz z nimi do Płocka dotarły informacje o strajkach w Zakładach Metalowych im. gen. Waltera w Radomiu i w Ursusie. Nie pomogło przemówienie ówczesnego dyrektora Włodzimierza Kotowskiego, które miało uspokoić wzburzonych pracowników. Zapadła decyzja: idziemy pod komitet. Spod Bramy nr 2 wyruszyło około 300 osób.
Strajki w Mazowieckich Zakładach Rafineryjnych i Petrochemicznych zaskoczyły towarzyszy. „Gwałtownych” reakcji spodziewano się raczej na Wybrzeżu, nie w Płocku czy Radomiu. Przygotowania do wprowadzenia podwyżek żywności odbywały się w tajemnicy. Badano nastroje, typowano inicjatorów potencjalnych rozruchów. W komendach wojewódzkich MO w ramach operacji „Lato 1976” zostały powołane specjalne grupy inwigilacyjne. 23 czerwca podniesiono gotowość bojową jednostek podległych MSW. 24 czerwca w Sejmie PRL wystąpił premier Piotr Jaroszewicz. Jego przemówienie transmitowały radio i telewizja. Wspomniał o projekcie podwyżek wymagającym konsultacji. De facto wyższe ceny miały wejść w życie nie „po konsultacjach”, ale natychmiast.
Jak ogromna była skala podwyżek, unaoczniają zamieszczone w książce Pawła Sasanki i Jacka Pawłowicza Czerwiec 1976 w Płocku i województwie płockim materiały archiwalne MSW. Na przykład: cena szynki gotowanej wzrastała z 90 zł do 186 zł, kiełbasy zwyczajnej – z 44 zł do 70 zł, cukru – z 10,50 zł do 20 zł, sera edamskiego – z 48 zł do 80 zł. Rząd zapowiedział rekompensaty. Odpowiednio sprawiedliwe, czyli największe dla tych, którzy zarabiali najwięcej. A ponieważ zaczynały się problemy z dostępnością towaru w sklepach, tak drastyczna podwyżka była nie do przyjęcia. – 25 czerwca, następny dzień po ogłoszeniu podwyżek. Bardzo ciepły od rana, bardzo duszny – wspomina Jakub L. Chmielewski, wtedy projektant i inspektor nadzoru w pionie inwestycji w MZRiP. (...) kiedy przyszedłem do pracy, nie było tu najlepszej atmosfery. Komentarze na temat podwyżki słyszało się od rana.

Władza użyła siły...

W 1976 roku Marian Zalewski pracował w Petrochemii jako starszy mistrz – elektryk na Wydziale Petrolopochodnych. Pamięta, że protesty zaczęły się o 6.00 rano.


Lena Szatkowska




Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości