Reklama

Historia miłosna zapisana w listach

11/02/2015 12:59
Życie z poetą Broniewskim

Obydwie z trzech żon Władysława Broniewskiego odwiedziły Płock. Ostatnia – Wanda przyjechała chyba w latach siedemdziesiątych, już jako wdowa, i koniecznie chciała znaleźć ławkę „gąszczem bzu ocienioną” z wiersza męża. Janina przyjechała z powodu akcji „Sztandary nie odchodzą w muzealną ciszę”. Przyjmowano ją w ratuszu jako osobę, która „ocaliła“ orła piastowskiego na żołnierskiej czapce, bez korony i bez tarczy. Janina wiele Władkowi wybaczała, nawet głośny romans z młodą studentką. O tym, jak wyglądało życie codzienne z poetą traktuje książka Miłość jest nieprzyjemna zawierająca korespondencję Janiny i Władysława pochodzącą ze zbiorów Muzeum Literatury i niepublikowane nigdy wcześniej listy z archiwum prywatnego wnuczki poety, Ewy Zawistowskiej.


Jakaś Ty niepoprawnie
nastrojowa


Janina Kunig i Władysław poznali się w 1924 roku w Warszawie podczas spotkania młodzieży lewicującej. Zebranie odbyło się w mieszkaniu przy ulicy Pięknej, które Janina wynajmowała wspólnie z przyjaciółką, również pochodzącą z Kalisza, Haliną Koszutską. Intelektualistka o podobnych poglądach bardzo zainteresowała Broniewskiego. Janina jednak była wtedy związana z kimś innym. Z Broniewskim zaczęli wymieniać listy, z których wynika, że długo wahała się i odmawiała zaangażowania w formalny związek z poetą. Dzielił ich status społeczny. Ona urodziła się jako córka ślusarza i położnej. On – w rodzinie ziemiańskiej. Dla niego ta różnica była nieistotna. Jednocześnie podziwiała jego talent. Nie miała wątpliwości, że jest świetnym poetą, ale czy powinien zakładać rodzinę? Tego nie była pewna. Zrozpaczony Broniewski podobno chciał nawet popełnić samobójstwo, od którego uratował go... romans. W końcu jesienią 1926 roku Janina i Władek pobrali się w Kaliszu. Broniewski – ateista, ale katolik, i ewangeliczka Janina zdecydowali się na zawarcie ślubu w kościele ewangelickim. Zamieszkali w Warszawie. Na początku w maleńkim mieszkaniu, składającym się z pokoiku z kuchnią, wiecznie niedogrzanym zimą, mieszczącym się pod numerem 17 na ulicy Sandomierskiej. Pewnie wtedy dała o sobie znać choroba Janiny. Lecząc się na gruźlicę często wyjeżdżała, np. do Zakopanego. Po narodzinach córki Anki w trzy lata po ślubie, zaczęła spędzać dużo czasu u matki w Kaliszu.
Janina była żoną postępową i niezwykle tolerancyjną. Ceniła sobie niezależność i chciała realizować się w pracy nauczycielskiej. Najpierw uczyła w Kaliszu. Potem dostała posadę w ZNP w Warszawie, gdzie poznała Wandę Wasilewską. Broniewski, choć romantyczny, był bardziej zwolennikiem tradycyjnego wizerunku małżeństwa, niż mu się wydawało. Chyba chciał mieć żonę, która dając mu wiele swobody, pozwalałaby na wszystkie szaleństwa, wiernie czekając na jego powroty. Janina niezupełnie mieściła się w tych ramach. Czasem na długo zostawiała go samego. W listach próbowała rozwiązywać codzienne problemy, z których głównym był brak pieniędzy czyli „floty” – jak je nazywali. Wykazywała wiele cierpliwości i zrozumienia, ale nie była najszczęśliwsza. W jednym z listów pisała: Dlaczego nie możemy z sobą żyć, choć się kochamy? Stwierdziła, że ich małżeństwo przynosi mało radości, a wiele udręki. Szanowała jednak Broniewskiego jako poetę i dopingowała go do twórczości. Wspierała, gdy był zajęty przekładaniem Martwych dusz Gogola, ale przede wszystkim przekonywała, że powinien zajmować się swoim pisaniem. Martwiła się, że musząc utrzymywać rodzinę, traci cenny czas. Sama również marzyła o tym, żeby pisać książki dla dzieci. W 1934 roku nawiązała współpracę z wydawnictwem „Płomyk”. I choć także przekładała, pracowała w „Wiadomościach Literackich” – ciągle w wielu listach prosiła męża o pieniądze, wyliczała rachunki i bieżące potrzeby.

Korona
albo wrona


Choć ich związek nie był konwencjonalny, na pewno mocno zabolał ją romans Władka z Ireną Helman. Broniewski zakochał się w 1933 roku, nie omieszkując poinformować żony. Jego wybranką była 22-letnia studentka Uniwersytetu Warszawskiego, później dość znana dziennikarka. Poznali się w majątku rodziców Wata. Aresztowana w czasie okupacji, trafiła na Pawiak. Nie wiadomo, co się z nią stało. Janina poznała rodzinę Helmanów – bogatych ortodoksyjnych żydowskich kupców z Rosji, gdy matka panny złożyła jej wizytę. To Janinę wysłano po Irenę do Kazimierza, aby ją odnalazła i pogodziła z krewnymi, niegodzącymi się na skandaliczny romans z żonatym gojem. Smaczku całej sprawie dodał pojedynek, na który wyzwał Broniewskiego brat kochanki. Specjalnie na tę okazję poeta musiał brać lekcje fechtunku, ale pojedynek wygrał. Mimo przeróżnych problemów, których przysparzał, wielu mniej i bardziej poważnych zdrad i romansów, braku pieniędzy i częstych okresów rozłąki, ich małżeństwo formalnie przetrwało do 1946 roku. Rozpadło się jednak dużo wcześniej. W 1933 roku Janina napisała, że było jednak omyłką i nie byli ze sobą szczęśliwi. Pięć lat później Władek związał się z aktorką Marią Zarębińską, a Janina – z komunistą Romualdem Gadomskim, z którym poznała ją Wasilewska. W 1939 roku wszyscy czworo zamieszkali w jednej kamienicy na Żoliborzu. Przede wszystkim ze względu na córkę. Po klęsce wrześniowej Broniewski znalazł się we Lwowie. W 1940 roku został aresztowany i osadzony w więzieniu na Zamarstynowie, potem na Łubiance. Po zwolnieniu, w kwietniu 1942 roku wstąpił do Armii Andersa, z którą przebył szlak na Bliski Wschód. Został przydzielony do Polskiego Ośrodka Informacyjnego w Jerozolimie. Do kraju wrócił w 1945 roku. Janina działała w Związku Patriotów Polskich i była korespondentem wojennym przy 1 Warszawskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Po 1945 roku bardzo zaangażowała się w budowanie nowego ustroju. I tu się jednak różnili. Kiedy Bierut zaproponował Broniewskiemu napisanie nowego hymnu, poeta zdecydowanie odmówił. Miał nawet powiedzieć: „bo to tak, jakbym polskiemu orłowi urwał głowę”. A Janina, paradoksalnie, zyskała sławę jako autorka wzoru orła nr 43. Tzw. orzełek piastowski albo „kurica” ewentualnie – „wrona”, nie miał tarczy ani korony. Był noszony przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. Powstał z inspiracji orłem, znajdującym się na sarkofagu Władysława Hermana w bazylice katedralnej, który w 1825 roku zaprojektował nadworny rysownik króla Stanisława Augusta – Zygmunt Vogel. W 1948 roku napisała książkę o Karolu Świerczewskim pt. O człowieku, który się kulom nie kłaniał. Była to przez wiele lat obowiązkowa lektura szkolna, nasycona słuszną ideologią. Oprócz tego pełniła funkcję sekretarza POP PZPR w Związku Literatów Polskich.
Maria Zarębińska przeżyła obóz w Auschwitz i wróciła, ale wkrótce potem zmarła (w 1947 roku). Trzecią żoną Broniewskiego została Wanda Burawska.
Broniewski w listach zwracał się do Janiny bardzo czule. Ten pisany po przyjeździe z Płocka rozpoczął od słów: Januś najdroższa!, żeby w następnym zdaniu skarcić żonę: „jakaś Ty niepoprawnie nastrojowa, zmienna, niesolidna psychicznie!”. Często zresztą w listach musiał borykać się ze słabszymi „humorami” Janiny i czytać o tym, że małżeństwo zabiera jej życiową energię. Podpisał się: „Twój aż do grobowej deski rycerz posępnego oblicza (na statku)”. Ona podpisywała się jako „Jaśka” lub skrótem „Ja”. Do końca życia Broniewskiego – zmarł dużo wcześniej niż Janina, pozostali w przyjaźni. To jej napisał: „Ja Ciebie Jasiu zapamiętam do końca życia”.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości