Znów o Płocku jest głośno w kraju. Tym razem nie chodzi o żadną aferę, a o wielkie wydarzenie muzyczne. Tłumy przyciągnął Hip Hop Desant, na którym zagrały gwiazdy z najwyższej półki tego gatunku. Wśród nich pojawili się również płocczanie. Mowa o zespole Jeden Osiem L. To jednak nie jedyny płocki, a jednocześnie ważny akcent tej imprezy. Konkurs graffiti na logo festiwalu, które od tej pory będzie firmowało imprezę, wygrała płocczanka Alicja Sudakowska z grupy P6. Mogliśmy się pochwalić jeszcze jednym akcentem płockim, przyczyniającym się do tworzenia ogólnopolskiej subkultury hip-hopowej, grupą “300 Forma”, czyli naszymi b-boyami.– Chcieliśmy wystąpić na tej imprezie. To była dla nas możliwość zaprezentowania się szerszej publiczności – tłumaczył przed pokazem Zbyszek Góral. Jest w zespole od początku istnienia grupy, która na swoim koncie ma już pokazy w Berlinie.
Siedzimy na piasku za sceną. Powoli rozgrzewają się jego koledzy Maciek Królikowski, uczeń Gimnazjum nr 5 i Emil Batyra z Budowlanki. Podstawowy skład tworzy siedem osób w wieku od 12 do 24 lat.
Kilkanaście tysięcy osób bawi się właśnie w rytm muzyki dziewczyn z Sistars. Z tej strony jest jednak spokój. Chłopcy nie mają tremy. Są jedyną grupą b-boyów, biorących udział w Hip Hop Desancie. Może w przyszłym roku będzie większa konkurencja. Z drugiej strony ważne, że “300 Forma” będzie promować właśnie teraz Płock. To jedyna zorganizowana grupa w naszym mieście, do której wciąż trafiają nowi chętni. – Przestaliśmy w końcu ich przyjmować. Nie mamy czasu, żeby sami się rozwijać, a chcemy do czegoś dojść – zaznacza Zbyszek. Break jest jego życiową pasją i jednocześnie sposobem na życie. Trudno mu znaleźć na stałe pracę w Płocku, ma nadzieje, że zrealizuje się w tańcu.
Na chwilę przed koncertem udało nam się porozmawiać z Siwym z Jeden Osiem L. Tego zespołu nikomu nie trzeba przedstawiać. Cieszy fakt, że taki sukces odnieśli ludzie z Płocka.
– Jesteśmy jednak wciąż tymi samymi osobami. Sława nie poprzewracała nam w głowach. Staramy się wciąż podwyższać sobie poprzeczkę – mówi Siwy.
Grają bardzo dużo koncertów, związanych z wydaniem drugiej płyty. Kilka numerów szturmuje listy przebojów. Zdarzają się jednak takie miesiące, że na dłuższy czas przebywają w Płocku. Wtedy znajdują czas dla starych znajomych. Mogą też liczyć na ich poparcie.
Siwy zdradza, że już 1 września Jeden Osiem L wyjeżdża za granicę. – Wystąpimy w Niemczech, Anglii i Stanach. Koncerty gramy głównie dla Polonii. Jesteśmy tam dobrze znani.
Zastanawia się, jak publika w Płocku przyjmie ich występ na Hip Hop Desancie. Pierwszy koncert w Płocku, przy okazji promocji debiutanckiej płyty, był udany, drugi nieco mniej.
– Nie oznacza to, że widzę w tym jakiś problem. Normalne, że jedni są za inni przeciw. Cieszymy się z tego, a ilość naszych wrogów w kraju, świadczy o naszym sukcesie – śmieje się Siwy.
Jeden Osiem L miało swój wkład w pomysł zorganizowania w Płocku hip-hopowego festiwalu. Mają jedną zasadę, przy okazji promowania siebie, promują również miasto z którego pochodzą.
– Super, że doszło do tej imprezy. W tym mieście rap i hip-hop jest dobrze znany. Dobrze, że w tym kierunku coś się udało zrobić.
Na Hip Hop Desant przyjechali różni wykonawcy i nie było to na pewno „towarzystwo wzajemnej adoracji”, choć reprezentowali jedną i tę samą scenę muzyczną. Wiele osób dziwiło się, że TACY wykonawcy przyjeżdżają na koncert, na który wstęp jest całkowicie darmowy. To też w dużej mierze przyczyniło się do sukcesu tegorocznej imprezy. Pojawiła się też gwiazda zagraniczna – Raptile.
Jeden Osiem L wchodzi na scenę. Tysięczny tłum młodych ludzi w bluzach z kapturami i szerokich spodniach napiera na barierki. Wszędzie stoi ochrona. Organizatorzy przygotowani byli na każdą ewentualność. Zabawa jednak rozkręca się na dobre. Tłum wtóruje Jeden Osiem L przy kolejnych utworach.
Obok sceny porozstawiane są plansze z efektami pracy grafficiarzy z Płocka, Włocławka, Warszawy i Żyrardowa. Tworzyli różne wersje logo festiwalu. Wygrała dziewczyna z Płocka. Alicja Sudakowska jest uczennicą maturalnej klasy Plastyka, realizuje się też w grupie P6, której prace można oglądać m.in. na ścianach bloków przy ul. Królewieckiej.
– Wcześniej dużo myślałam nad tym jak powinno wyglądać logo. Wykorzystałam przetworzone zdjęcie, pomysł na napis przyszedł już w trakcie malowania – twierdzi Alicja, dla której graffiti jest nie tylko jedną z technik plastycznych, ale też hobby, przy okazji którego można zarobić. W nagrodę za logo dostała 500 zł. To nie jedyny jej zarobek za malowanie graffiti.
Hip Hop Desant był dość eksperymentalną imprezą. Odniósł sukces dlatego, że subkultura hip-hopowa jest na topie. Kolejna edycja może przyciągnąć jeszcze więcej publiczności, zachęconej tegorocznymi relacjami uczestników i zespołami, które wystąpią. Czy się jednak utrzyma? Wszystko zależy od tego, przez jaki jeszcze czas kultura ulic, podwórek i blokowisk będzie nadawała ton w środkach masowego przekazu.
tekst i fot.
Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze