Reklama

Hamlet w kolorze jajecznicy

08/02/2012 10:59
– Nasze spotkania będą się odbywać raz w miesiącu. Za każdym razem zaproponujemy państwu coś innego – nie tylko prezentację spektaklu na podstawie sztuki Szekspira, ale też formy, do których zaprosimy widownię. To będzie rodzaj takiej edukacji Szekspirowskiej, której wszyscy możemy być uczestnikami – mówił Jarosław Wanecki, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru i Okręgowej Izby Lekarskiej na spotkaniu inaugurującym cykl „Wieczory Szekspirowskie”. Pierwszy z dziesięciu poświęcony był Hamletowi.
Duże mrozy sprawiły, że widzów zainteresowanych twórczością Szekspira zjawiło się w sali Okręgowej Izby Lekarskiej niezbyt wielu. Natomiast wszyscy, którzy przyszli na inaugurację „Wieczorów”, wyszli ze spotkania bardzo zadowoleni. Uczestnicy na dużym ekranie obejrzeli bardzo widowiskową, rozgrywającą się w dość mrocznych, zamkowych plenerach, filmową realizację Hamleta w reżyserii Franco Zeffirellego, z Melem Gibsonem w roli głównej. Sam pokaz trwający dwie godziny poprzedziła rozmowa na temat sztuki i jej najbardziej zapadających w pamięć realizacji oraz różnic w polskich przekładach Hamleta.
Polskich tłumaczeń wybitnego dramaturga istnieje kilkanaście. Pierwszy przekładał go Wojciech Bogusławski, posługując się niemieckim tekstem, upraszczając całość. Potem tłumaczyli m.in.: Stanisław Trembecki, Józef Paszkowski, Maciej Słomczyński (jako pierwszy przełożył wszystkie dzieła Szekspira), Roman Brandstetter, Stanisław Barańczak, Konstanty Ildefons Gałczyński oraz Jarosław Iwaszkiewicz. Hamlet po raz pierwszy wystawiony był we Lwowie, w 1798 roku. Jarosław Wanecki przytoczył anegdotę ilustrującą, jak wraz z pojawianiem się kolejnych przekładów zmieniała się w Polsce percepcja sztuk Szekspira: – Jeden z polskich krytyków pochwalił się pewnemu angielskiemu krytykowi, że oto właśnie ukazało się w Polsce kolejne tłumaczenie sztuki Szekspira. Ten odpowiedział mu: „wy to macie szczęście, co pokolenie macie nowego Szekspira, co pokolenie odmładza wam się język, którym mówią bohaterowie Szekspira. My w krajach anglojęzycznych niestety musimy słuchać cały czas tego samego Szekspira. Dlatego jesteśmy poszkodowani.
Przekładów sztuk Szekspirowskich w Polsce nie brakowało i nie brakuje. Dlatego od czasu do czasu teatry decydują się na realizację sceniczną którejś z jego sztuk. W Płocku klasyczny Hamlet nie był wystawiany od prawie 40 lat. W tym czasie tylko dwa razy widzowie mieli okazję zobaczyć spektakle inspirowane tą sztuką – raz w wykonaniu Henryka Tomaszewskiego, innym razem – trzech absolwentów szkoły teatralnej z Bańskiej Bystrzycy. – Wcielali się w różne postacie, było to coś rewelacyjnego. Zagrali z pomocą najprostszych rekwizytów jak korona z papieru – wspominał obecny na spotkaniu dyrektor Marek Mokrowiecki. – W moim pokoleniu wielkie wrażenie robiły dwa filmy, które wyszły obok siebie. Hamlet Smoktunowskiego i Hamlet z Lawrencem Oliwerem. Dwie wspaniałe, różne kreacje aktorskie – opowiadał. Pierwsza adaptacja filmowa Hamleta powstała już w 1921 roku.
Marek Mokrowiecki opowiedział zebranym o swoich zawodowych przygodach z dziełem Szekspira. Okazało się, że dyrektor płockiego teatru miał okazję zagrać duńskiego królewicza w teatrze w Bielsku-Białej. – To było na przełomie lat 70. i 80. Jeden z aktorów nie mógł zagrać i ja 30 czerwca dostałem telefon, żeby się zgłosić do dyrektora.”Zagrasz królewicza duńskiego” – powiedział. Nie chciałem, bo miałem już koło czterdziestki, ale mnie przekonał. Wziąłem egzemplarz na wakacje. Nauczyłem się go dosyć szybko. Spektakl trwał bite trzy godziny z jedną przerwą. Muszę tu przypomnieć, że w teatrze polskim dokonała się potężna rewolucja, jeśli chodzi o aktorstwo. Jeszcze lata 50. i 60. to był ten teatr na koturnach, piękna mowa, słynne „ł” przedniojęzykowe. Ja zaproponowałem inne podejście. Stąd mój Hamlet, jak pisali recenzenci, był normalnym facetem z ulicy, który został wrzucony w pewien układ. Może dlatego dostałem za tę rolę wiele nagród. Po premierze przyszli do mnie koledzy Marek Perepeczko i Czarek Owerkowicz i powiedzieli: „Mokry, relacjonujesz królewicza duńskiego, jakbyś opowiadał przyjacielowi o godzinie dwunastej w nocy, na klatce schodowej, że cię zęby bolą”. W spektaklu nie było klasycznych kostiumów z epoki, ale raczej – inspirowane epoką elżbietańską, nie dosłowne. Kostium uszyto mi ze skóry i się musiałem w niego wbijać, jak w kombinezon, łącznie z butami. Po sukcesie podziękowałem dyrektorowi, że mnie obsadził. Zapytałem, dlaczego mnie wybrał, a on mi na to, że tak zdecydowały teatralne żubry (starsi koledzy zasiedzieli w jednym teatrze od wielu lat), którzy stwierdzili, że tylko ja mogę to zagrać, bo mam zgrabne nogi i będę dobrze wyglądał w rajtuzach – opowiadał Marek Mokrowiecki.
Słynna realizacja z udziałem naszego dyrektora miała zresztą jeszcze kilka zabawnych przygód, zanim została pokazana na scenie. W Bielsku-Białej pracował bardzo znany charakteryzator i perukarz Ryszard Paluch, który postanowił przygotować odpowiednią „fryzurę” dla Hamleta. Marek Mokrowiecki stanowczo zaprotestował. Przez wakacje wyhodował sobie długie włosy i chciał, żeby jego postać pozostała z naturalnymi włosami. Przed ostatnią próbą generalną Ryszard Paluch zabrał Mokrowieckiego i mówi: „trzeba cię zrobić na blondyna”. – Ja się uparłem i powiedziałem, że mam swoje włosy i w nich zagram. Nie potrzebuję charakteryzacji. Wystarczy tylko puder na twarz. Paluch znów mnie wzywa, dzień trzeciej generalnej. „Marek, musimy umyć te włosy” – mówi. Wsadzili mi łeb do miednicy. Długo im schodzi. Jego asystentki coś tam nakładają, mówią, że wzmacniające. „Zamknij oczy, żeby ci piana nie naleciała” – poleca Paluch. Potem otwieram oczy i patrzę – zrobili mi włosy na jasno żółty kolor, przypominający jajecznicę. Goniłem Palucha potem po całym teatrze. Zagroziłem, że nie wejdę na scenę, dopóki mi nie przywrócą koloru włosów. Paluch musiał ustąpić – wspominał Mokrowiecki.
W następnym miesiącu w ramach „Wieczorów Szekspirowskich” zapraszamy na Romeo i Julię.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości