Reklama

Habazie

11/08/2004 12:23
Wabią temperaturą kolorów na płótnach Jakuba Cwieczkowskiego. Próżno ich szukać natomiast w otoczeniu galerii, choć możemy tam wypatrzeć nawet rzadkie dziewanny, nie licząc białych i czerwonych nenufarów w stawie. Sam artysta określa tym mianem rośliny niezidentyfikowane, rosnące w sposób naturalny, ot, przydrożne biedactwa – rodem ze Stanisławskiego – do którego wpływów przyznaje się, na równi z fascynacją kolorystami francuskimi. Nastrojowe i spontaniczne pejzaże Cwieczkowskiego zdają się być malowane „z ręki”. Nic bardziej mylnego. Inspirowane wprawdzie fascynującą i wciąż podglądaną naturą są „zaklęte w liczby”, przetworzone na kolor i walor. Ale nawet na ekspozycji urzekają radosnymi jasnymi barwami, szczerością artystycznych emocji, ale i widoczną pokorną próbą zbliżenia się do tajemnicy natury.
Jakub Cwieczkowski ukończył warszawską ASP w pracowni prof. Ludwika Maciąga: – Robiłem eksperymenty, próbowałem kubizmu, ale okazało się, że to sztuka na raz, później zaczyna się powtarzanie, wykonuje się tylko minimalne ruchy w tę i tamtą stronę. Dlatego znajduję wyzwanie w kolorze i obserwuję naturę. To jest niezwykle inspirujące i wzbogacające – mówił artysta TP.
Mieszka i tworzy w Otrębusach koło Warszawy. Oprócz czystego malowania lubi dzielić się wiedzą z innymi. Jest padagogiem, prowadzi ognisko plastyczne w Grodzisku Mazowieckim. Ze swymi uczniami przyjechał na plener do Koszelówki. Wystawę malarstwa Jakuba Cwieczkowskiego można oglądać jeszcze do końca tygodnia w galerii Alka Belcerzaka. Stojąca obok zabytkowa chata również znalazła się na dwóch obrazach Cwieczkowskiego.
(lesz)


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości