Oficjalnie mówi się, że piłka ręczna jest w Płocku 42 lata. Za początek uznaje się zebranie założycielskie Sekcji Piłki Ręcznej Płockiego Klubu Sportowego Wisła Płock. To wtedy spotkali się pierwsi działacze i rozegrany został pierwszy mecz ze Zniczem Pruszków, w historycznym składzie. W 1964 roku rzeczywiście zaistniała oficjalnie piłka ręczna, ale jak się okazuje, 10 lat wcześniej młodzi uczniowie płockich szkół podstawowych rozgrywali mecze, przodowali w rozgrywkach wojewódzkich, a nawet startowali w Mistrzostwach Polski. Zdaniem Romualda Malinowskiego, początek piłki ręcznej w Płocku miał miejsce w 1953 roku. – Zaczynaliśmy w SP nr 2, w szkole, która wtedy mieściła się w budynku sądu – wspomina. – Nie mieliśmy przy szkole boiska, ale trenowaliśmy w SP nr 1 i w „Piątce“ na Radziwiu. Naszym nauczycielem i człowiekiem, który uczył nas tej dyscypliny był Tadeusz Graczykowski. W skład drużyny wchodzili uczniowie od 5 do 7 klasy, byli wśród nas także starsi, bo po wojnie w szkołach były różne roczniki. SP nr 2 miała Mistrzostwo Płocka od 1953 do 1956 roku. Wtedy w zawodach startowały reprezentacje wszystkich płockich szkół. Drużyny były też w Sierpcu, Gostyninie, Wyszogrodzie i Słupnie. Uczniowie SP 2 wygrali mistrzostwa okręgu i startowali w mistrzostwach województwa warszawskiego. W 1956 roku zdobyli tytuł wicemistrzowski, przegrali z drużyną warszawską 1:3. W składzie tej drużyny grali: Wiesław Luśniewski w bramce, Andrzej Kostanecki, Ryszard Malinowski, Tadeusz Rudziński, Romuald Malinowski, Leopold Frede, Zdzisław Waśniewski, Janusz Łukaszewicz oraz panowie Janiszewski i Chrołowski, trudno dziś przypomnieć sobie ich imiona. Po dobrym wyniku w mistrzostwach województwa warszawskiego, drużyna otrzymała piękne niebieskie dresy i pojechała na I Spartakiadę Szkół do Gdańska. – Zajęliśmy dopiero XII miejsce, a ja byłem królem strzelców, przez całe rozgrywki strzeliłem 156 goli – opowiada R. Malinowski. Po powrocie do Płocka niemal wszyscy z drużyny chcieli dalej trenować. Były próby stworzenia klubu, nawet w 11-osobowej piłce ręcznej. Zawodnicy rozegrali kilka spotkań pokazowych, ale nic z tego nie wyszło. – Byłem widzem na jednym z takich spotkań – dodaje Wojciech Stanek. – Na Jagiellonkę przychodziło wtedy mnóstwo kibiców. Byłem świadkiem, jak Romek rzucił piłkę tak mocno, że pękła poprzeczka. Myśleliśmy, że będzie w Płocku piłka ręczna, bo było wielkie zainteresowanie, ale się nie udało. R. Malinowski też żałuje, że nic z tego nie wyszło. – Ja byłem bardzo silny, rzeczywiście rozbijałem poprzeczki. Jak strzelałem karne, to bramkarze schodzili z boiska. A dyrektor SP 6, pan Śliwiński nawet sprawdzał w Urzędzie Stanu Cywilnego, czy rzeczywiście mam tyle lat ile podawałem, bo to niemożliwe, żebym był tak silny. Ale co się dziwić, skoro potrafiłem zjeść 15 bułek na śniadanie. Na swoim koncie miałem rekordy Płocka w rzucie piłeczką palantową na 93 m, byłem bardzo dobry na torze przeszkód, w dal skakałem 6,6 m. Potem, kiedy wiadomo było, że piłka ręczna nie powstanie w Płocku, zająłem się muzyką, teraz prowadzę Kapelę Podwórkową. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze