Odkąd Witold Gombrowicz, niepospolity twórca, wyrafinowany myśliciel i prowokator, arystokrata z metryki i przekonań, na dobre wielkim pisarzem stał się, trafił przez szkolną ławę pod strzechy i do osiedlowych klatek, narażając na męki wyższego rzędu współczesnych Gałkiewiczów i im podobnych, a i niejednemu profesorowi Bladaczce sen z powiek zdejmując przymuszeniem do przedzierania się przez las ciemny zawiłych rebusów stylistycznych i intelektualnych swego dzieła. Nie wszystko bowiem jest w tym dziele tak proste i zabawne jak sławetna lekcja języka polskiego w „Ferdydurke”. I mimo że od lat wielu postępuje proces bratania arystokraty z ludem, ten ostatni jakby coraz skuteczniej bronił się przed prowokacyjnym tonem hrabiego, nie rozumiejąc, o co mu chodzi. Dowiodła tego także ubiegłoroczna płocka inscenizacja „Ślubu”, na którą poza przymuszonymi szkolarzami prawie nikt więcej się nie pofatygował.
Wiemy zatem, że Gombrowicz trudnym pisarzem jest, i wielkim pisarzem jest, co z urzędu Sejm Rzeczypospolitej przypomniał, ogłaszając rok bieżący w stulecie urodzin pisarza „Rokiem Gombrowicza”, dystansując mistrza z Czarnolasu, który także ma w tym roku swoją okrągłą rocznicę. To coś znaczy. Okazję, by przypomnieć postać tego niezwykłego człowieka, ważnego pisarza, demaskatora i prześmiewcę buszującego z pasją po sanktuarium naszej człowieczej i narodowej wyobraźni w sposób znakomity wykorzystało Towarzystwo Naukowe Płockie, uświęcając jubileusz pisarza 21 maja br. konferencją naukową „Stulecie Gombrowicza”, konferencją, jakiej pozazdrościć mu mogą najsilniejsze ośrodki uniwersyteckie w kraju.
Zaszczycili swoją obecnością i oczarowali koneserów twórczości autora „Kosmosu”, i belfrów, i młódź niedojrzałą (nie zabrakło z pewnością i ciotek kulturalnych) wnikliwością spojrzenia na osobę i dzieło pisarza gombrowiczolodzy z całego kraju: prof. Jerzy Jarzębski przedstawił Gombrowicza już jako klasyka, choć bardzo nieklasycznego, przy tym genialnego i nowoczesnego w pojmowaniu wolności i bezgranicznie wierzącego w autonomię ludzkiego rozumu; dr Piotr Millati ukazał w kontekście dręczących Gombrowicza siedemnastu aż chorób bardzo nowoczesny stosunek pisarza do samobójstwa i eutanazji, dr Krzysztof Łęcki przedstawił mało znane „Dzienniki intymne” pisarza; prof. Jerzy Olejniczak opowiedział o „Dzienniku Transatlantyckim” Gombrowicza i o powrocie pisarza z Argentyny do Europy; dr Paweł Ćwikła uspokoił młodzież, która ma za sobą mękę zmagania z „Ferdydurke”, że prawdziwe zrozumienie powieści nie jest możliwe przed trzydziestką; wszystkich zachwycił młody badacz z Krakowa Jerzy Franczak, który usiłował rozebrać Gombrowiczowski chaos w kontekście modernistycznych utopii poznawczych. Uczeń płockiej Jagiellonki Oskar Dąbkowski odczytał referat nieobecnego prof. Stanisława Żaka o ateizmie Gombrowicza, wobec którego istnieje mocne podejrzenie, że był tylko jeszcze jedną z wielu zręcznych autokracji pisarza. Wprowadzenie do sesji przedstawiła i całość z dużą swobodą profesjonalnie prowadziła mgr Małgorzata Duch.
Gombrowicz rozebrany, nagi, przenicowany stał się nam dużo bliższy. Spod maski prześmiewcy wyłoniła się twarz człowieka głęboko doświadczonego przez życie, zaprawionego w cierpieniu, hrabiego, który zszedł na dno ludzkiej nędzy, zachowując do końca godność i dumę arystokraty, człowieka wrażliwego i myślącego, który dostrzegając, „że nasza ziemska przygoda jest tak zdumiewająco fantastyczna”, nie przestawał tropić tego wszystkiego, co niszczy ludzką wolność, przyprawia gęby, upupia, deformuje i tym samym odbiera radość doświadczania smaku egzystencji. „Umiał – jak to pięknie ujął Stefan Chwin – bez żadnej litości pokazać w groteskowym ujęciu spazmy duszy spragnionej sensu, która żyje w „bezbożnej” pustce, ale nie potrafi przestać zadawać sobie pytań metafizycznych, od których przechodzą dreszcze po plecach”. Potrzebujemy dziś tych dreszczy jeszcze bardziej niż wtedy, gdy dzieło Gombrowicza się rodziło. Ateista zaprasza, byśmy stali się mistykami pochylającymi się nad swoim życiem. Czyż na takie zaproszenie można pozostać obojętnym?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze