Tego można się było spodziewać, że wicemistrz Danii, czyli rywal Orlen Wisły Płock w 10. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, wcale się płockiej drużyny nie przestraszy. Nafciarze przegrywali do przerwy 14:16, ostatecznie mecz zakończył się porażką 34:35.
Do pierwszej połowy nie ma co wracać. Goście wierzyli, że mogą w Płocku wywalczyć zwycięstwo. Zrobili to przed rokiem, więc czemu nie powtórzyć tamtego wyniku. I w pierwszej połowie udawało im się popełnić mniej błędów i mieć na koncie o dwie bramki więcej.
Po przerwie Orlen Wisła odrobiła straty, nawet wyszła na prowadzenie w 43. min. Ale goście nie odpuszczali, nie poddawali się i ostatecznie, po bardzo nerwowej końcówce, wygrali 35:34. Strata punktów boli, ale do końca fazy grupowej zostały cztery kolejki.
Orlen Wisła: Alilović (3/17 - 18 proc.), Bergerud (3/24 - 12 proc.) - Richardson 9, Janc 5, Fazekas 4, Krajewski 4, Mihić 3, Serdio 2, Ilić 2, Szita 2, Susnja 1, Zarabec 1, Dawydzik 1, Daszek, Szyszko, Samoiła.
Kary: 4 minuty. Rzuty karne: 4/4.
GOG: Boutaf (7/40 - 17 proc.), Havregaard (0/1 - 0 proc.) - Bjerre 9 (5/5 z karnych), Vilhelmsen 6, Vind 5, Mittun 5, Lykke 4, Pedersen 2, Tonnesen 2, Nygaard 1, Jakobsen 1, Teglgaard, Lang, Indergard, Dalby, Lindskog.
Kary: 4 minuty. Rzuty karne: 5/5.
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze