Reklama

Gdy choruje psyche

09/10/2003 16:15
Katarzyna zachorowała, kiedy miała 22 lata, po skończeniu szkoły, nagle. Nie miała pracy, ani celu w życiu. Wtedy po raz pierwszy usłyszała głos, że musi kogoś zabić. Nie chciała, okaleczyła się sama. U Hanny choroba objawiła się jeszcze gwałtowniej - pewnego dnia jej matka musiała od razu wezwać pogotowie i policję, gdy córka, po ataku szału, wybiegła z domu do pobliskiego lasu, zabierając ze sobą swoje kilkuletnie dziecko. Matka mówi, że to przez pieniądze: córka miała coraz większe wymagania, nie można było nastarczyć, w końcu zachorowała.Z powodu choroby psychicznej córki wiele już przeszła, ale podczas rozmowy wciąż ją tłumaczy: - Trzeba zrozumieć, bo to choroba. Choroba, która do niedawna uchodziła za jedną z najbardziej wstydliwych. Nikt nie chciał się przyznać, że jego bliski jest “głupkiem”, który musi się leczyć w szpitalu koło Gostynina. Okoliczni mieszkańcy “na Skoki” (tu przed laty umiejscowiono szpital psychiatryczny) wysyłali każdego, kto zachowywał się dziwnie, inaczej albo po prostu gadał bzdury. W samym szpitalu nie prowadzi się statystyki, ale wystarczy spojrzeć do archiwum, żeby stwierdzić, że z zaburzeniami natury psychicznej trafia tu coraz więcej osób i coraz częściej są to osoby młode.
- Trudno jednoznacznie powiedzieć, na ile jest to związane z obecną sytuacją, a na ile z większą dostępnością do takich placówek. Choroba psychiczna przestaje być tabu czy końcem świata, do niedawna chorzy woleli się przyznać do choroby wenerycznej niż do tego, że byli w gabinecie psychiatry - mówi psychiatra Krzysztof Matus, ordynator oddziału rehabilitacji psychiatrycznej, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu psychiatrycznym w Gostyninie-Zalesiu. - Można jednak powiedzieć, że ostatnimi laty zaburzeń natury psychicznej jest więcej.
W Polsce i na świecie obserwuje się wzrost zachorowań na depresje, które zalicza się do ciężkich chorób psychicznych (zaburzenia - np. nerwice - są znacznie lżejszą postacią schorzenia). Obecnie to druga, po chorobach krążenia, przyczyna niesprawności. Choroby psychiczne teoretycznie nie są dziedziczone, ale pod uwagę bierze się pewne predyspozycje i skłonności do zaburzeń, wrażliwość psychiczną, do tego dochodzi cały zestaw innych czynników m.in. okoliczności i czasy, w których przyszło żyć człowiekowi. A więc po pierwsze: czynnik genetyczny, po drugie stresy, po trzecie brak umiejętności radzenia sobie w życiu i brak poczucia społecznego oparcia. Młodzi jakby nie przystają do dzisiejszego świata i zapadają na te swoiste choroby cywilizacyjne. Na oddział do Gostynina trafiają tylko osoby pełnoletnie. W kraju jest zaledwie kilka zamkniętych oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży, najbliższy w Garwolinie koło Warszawy. Dzieci z zaburzeniami często trafiają do poradni psychologiczno-pedagogicznych
Z jednej strony więc coraz większym powodzeniem cieszą się wszelkiego rodzaju terapeuci, z drugiej okazuje się jednak, że jeżeli ktoś ma słabą psychikę, to i tak zachoruje. Część osób korzysta z poradni zdrowia psychicznego, do szpitala nie trafia: - Choroby psychiczne to choroby naszych czasów - przekonuje K. Matus. - Chorzy to nie tylko nieudacznicy, nie mający pracy czy swojego miejsca w życiu. To często osoby bardzo aktywne, mający odpowiedzialną pracę, wysokie stanowisko. Wydaje się, że radzą sobie świetnie. Tymczasem okazuje się, że nie są w stanie podołać “wyścigowi szczurów”.
Depresje stanowią szeroką grupę zaburzeń psychicznych. Jednych do depresji prowadzi utrata pracy, innych awans - “czara stresu” zostaje przepełniona. Obniżony nastrój, przygnębienie, brak perspektyw, wynikające z konkretnych sytuacji, mogą ustąpić całkowicie, natomiast jeśli ktoś się nauczy, że depresja to najlepszy sposób postępowania w sytuacji stresowej, to mechanizm ten się utrwala. Ciężka depresja to całkowita obojętność wobec wszystkiego, co się dzieje. Konsekwencją może być samobójstwo.
Choroby psychicznej bynajmniej nie należy utożsamiać z zachowaniem agresywnym. W ubiegłym roku na oddział do Gostynina trafiło ponad 4 tys. pacjentów, z tej grupy tylko wobec 10 % został zastosowany jakikolwiek rodzaj przymusu bezpośredniego (relanium, trzymanie pacjenta, ale i kaftan bezpieczeństwa), a więc agresja nie dominuje. Za to obserwuje się tak w szpitalu, jak i poza nim, wiele działań autoagresywnych.
Jak poznać, że ktoś potrzebuje leczenia psychiatrycznego?: - Myślę, że dla rodziny najważniejsza jest zmiana w zachowaniu, na przykład ktoś rozmowny i towarzyski staje się zamknięty w sobie i małomówny, traci swoje dotychczasowe zainteresowania. Widać, że z tym człowiekiem coś się dzieje. Czasami rodzina podczas pierwszej rozmowy nie potrafi określić, co właściwie dolega bliskiej osobie, ale mówi, że w tej osobie coś się zmieniło, że ona cierpi, jest smutna - wyjaśnia doktor Matus.
Czasy są takie, że nieraz trudno nie oszaleć. Dotyczy to w równym stopniu młodzieży, jak i osób dorosłych. Wtedy najważniejszy jest dystans - do świata, do siebie, określonych sytuacji. Warto pamiętać, że między potrzebującą pomocy osobą z zaburzeniami, a osobą zdrową, jest niewielka różnica: jeżeli zdarzy się konkretne nieszczęście i przeżywamy przygnębienie, to taki sam stan przeżywa ktoś, kto ma depresję. Wszystko jest szare, beznadziejne, bez szans na zmiany. Gdy sytuacja przerasta człowieka, powinien jej się przyjrzeć z boku i zastanowić, do czego taki stan może doprowadzić. Albo po prostu pójść do psychiatry.


Elżbieta Grzybowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości