Katarzyna zachorowała, kiedy miała 22 lata, po skończeniu szkoły, nagle. Nie miała pracy, ani celu w życiu. Wtedy po raz pierwszy usłyszała głos, że musi kogoś zabić. Nie chciała, okaleczyła się sama. U Hanny choroba objawiła się jeszcze gwałtowniej - pewnego dnia jej matka musiała od razu wezwać pogotowie i policję, gdy córka, po ataku szału, wybiegła z domu do pobliskiego lasu, zabierając ze sobą swoje kilkuletnie dziecko. Matka mówi, że to przez pieniądze: córka miała coraz większe wymagania, nie można było nastarczyć, w końcu zachorowała.Z powodu choroby psychicznej córki wiele już przeszła, ale podczas rozmowy wciąż ją tłumaczy: - Trzeba zrozumieć, bo to choroba. Choroba, która do niedawna uchodziła za jedną z najbardziej wstydliwych. Nikt nie chciał się przyznać, że jego bliski jest “głupkiem”, który musi się leczyć w szpitalu koło Gostynina. Okoliczni mieszkańcy “na Skoki” (tu przed laty umiejscowiono szpital psychiatryczny) wysyłali każdego, kto zachowywał się dziwnie, inaczej albo po prostu gadał bzdury. W samym szpitalu nie prowadzi się statystyki, ale wystarczy spojrzeć do archiwum, żeby stwierdzić, że z zaburzeniami natury psychicznej trafia tu coraz więcej osób i coraz częściej są to osoby młode.
- Trudno jednoznacznie powiedzieć, na ile jest to związane z obecną sytuacją, a na ile z większą dostępnością do takich placówek. Choroba psychiczna przestaje być tabu czy końcem świata, do niedawna chorzy woleli się przyznać do choroby wenerycznej niż do tego, że byli w gabinecie psychiatry - mówi psychiatra Krzysztof Matus, ordynator oddziału rehabilitacji psychiatrycznej, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu psychiatrycznym w Gostyninie-Zalesiu. - Można jednak powiedzieć, że ostatnimi laty zaburzeń natury psychicznej jest więcej.
W Polsce i na świecie obserwuje się wzrost zachorowań na depresje, które zalicza się do ciężkich chorób psychicznych (zaburzenia - np. nerwice - są znacznie lżejszą postacią schorzenia). Obecnie to druga, po chorobach krążenia, przyczyna niesprawności. Choroby psychiczne teoretycznie nie są dziedziczone, ale pod uwagę bierze się pewne predyspozycje i skłonności do zaburzeń, wrażliwość psychiczną, do tego dochodzi cały zestaw innych czynników m.in. okoliczności i czasy, w których przyszło żyć człowiekowi. A więc po pierwsze: czynnik genetyczny, po drugie stresy, po trzecie brak umiejętności radzenia sobie w życiu i brak poczucia społecznego oparcia. Młodzi jakby nie przystają do dzisiejszego świata i zapadają na te swoiste choroby cywilizacyjne. Na oddział do Gostynina trafiają tylko osoby pełnoletnie. W kraju jest zaledwie kilka zamkniętych oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży, najbliższy w Garwolinie koło Warszawy. Dzieci z zaburzeniami często trafiają do poradni psychologiczno-pedagogicznych
Z jednej strony więc coraz większym powodzeniem cieszą się wszelkiego rodzaju terapeuci, z drugiej okazuje się jednak, że jeżeli ktoś ma słabą psychikę, to i tak zachoruje. Część osób korzysta z poradni zdrowia psychicznego, do szpitala nie trafia: - Choroby psychiczne to choroby naszych czasów - przekonuje K. Matus. - Chorzy to nie tylko nieudacznicy, nie mający pracy czy swojego miejsca w życiu. To często osoby bardzo aktywne, mający odpowiedzialną pracę, wysokie stanowisko. Wydaje się, że radzą sobie świetnie. Tymczasem okazuje się, że nie są w stanie podołać “wyścigowi szczurów”.
Depresje stanowią szeroką grupę zaburzeń psychicznych. Jednych do depresji prowadzi utrata pracy, innych awans - “czara stresu” zostaje przepełniona. Obniżony nastrój, przygnębienie, brak perspektyw, wynikające z konkretnych sytuacji, mogą ustąpić całkowicie, natomiast jeśli ktoś się nauczy, że depresja to najlepszy sposób postępowania w sytuacji stresowej, to mechanizm ten się utrwala. Ciężka depresja to całkowita obojętność wobec wszystkiego, co się dzieje. Konsekwencją może być samobójstwo.
Choroby psychicznej bynajmniej nie należy utożsamiać z zachowaniem agresywnym. W ubiegłym roku na oddział do Gostynina trafiło ponad 4 tys. pacjentów, z tej grupy tylko wobec 10 % został zastosowany jakikolwiek rodzaj przymusu bezpośredniego (relanium, trzymanie pacjenta, ale i kaftan bezpieczeństwa), a więc agresja nie dominuje. Za to obserwuje się tak w szpitalu, jak i poza nim, wiele działań autoagresywnych.
Jak poznać, że ktoś potrzebuje leczenia psychiatrycznego?: - Myślę, że dla rodziny najważniejsza jest zmiana w zachowaniu, na przykład ktoś rozmowny i towarzyski staje się zamknięty w sobie i małomówny, traci swoje dotychczasowe zainteresowania. Widać, że z tym człowiekiem coś się dzieje. Czasami rodzina podczas pierwszej rozmowy nie potrafi określić, co właściwie dolega bliskiej osobie, ale mówi, że w tej osobie coś się zmieniło, że ona cierpi, jest smutna - wyjaśnia doktor Matus.
Czasy są takie, że nieraz trudno nie oszaleć. Dotyczy to w równym stopniu młodzieży, jak i osób dorosłych. Wtedy najważniejszy jest dystans - do świata, do siebie, określonych sytuacji. Warto pamiętać, że między potrzebującą pomocy osobą z zaburzeniami, a osobą zdrową, jest niewielka różnica: jeżeli zdarzy się konkretne nieszczęście i przeżywamy przygnębienie, to taki sam stan przeżywa ktoś, kto ma depresję. Wszystko jest szare, beznadziejne, bez szans na zmiany. Gdy sytuacja przerasta człowieka, powinien jej się przyjrzeć z boku i zastanowić, do czego taki stan może doprowadzić. Albo po prostu pójść do psychiatry.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze