Zmiana kalendarza to okazja do namysłu nad życiem. Upływający czas, ogrom wydarzeń i oczekiwań rodzą mnóstwo pytań. Jak powinien być urządzony ten świat? Czy w powiedzeniu, że Stwórca mógł się bardziej postarać, kryje się jakaś prawda? Każdy bez wyjątku człowiek jest gotów na poczekaniu wskazać całą listę rzeczy, które mu się nie podobają. I w każdym takim przypadku dodać, jak powinno być. Oczywiście natychmiast pojawia się pytanie, dlaczego tak nie jest i co zrobić, żeby było lepiej oraz kto to powinien zrobić (bo nie ja, rzecz jasna)?
Pozwolę sobie na kilka refleksji. Powinno być tak, i jest to wariant optymalny, że człowiek utrzymuje się z pracy (biznes to też praca). Chyba że nie może pracować. Ze względu na wiek, stan zdrowia lub innych przyczyn, które w tym momencie pominę. Dla pracownika najemnego źródłem dochodu powinno być wynagrodzenie za pracę, a dla przedsiębiorcy (rolnika również) dochód z działalności gospodarczej. A jak jest? Udział środków z tytułu programu "Rodzina 500 plus" w dochodach gospodarstw domowych to średnio 11,4 procent. A mamy jeszcze Dobry Start, Maluch Plus, Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, Mama 4 Plus… Te przykłady to tylko ilustracja zjawiska. Takiego mianowicie, że do gry między pracodawcą i pracownikiem włącza się dodatkowy uczestnik – państwo. I to, że tak powiem, z dwóch stron szachownicy. Z jednej dokłada się do budżetów rodzinnych, z drugiej im podbiera. Wszak pieniądze na te wszystkie świadczenia pochodzą z kieszeni podatnika! Oczywiście za tą działalnością stoją szlachetne pobudki, ale jak mówi przysłowie, dobrymi chęciami...
Tak jak w przypadku biznesu rozrost sektora państwowego. Efekt to nieuczciwa konkurencja. Państwo konkuruje z prywatnym biznesem na zasadach, które samo ustala. To państwo uchwala przepisy prawne określające reguły gry rynkowej. I państwo poprzez aparat sądowniczo - prokuratorsko - policyjny je egzekwuje. I to ma być uczciwa konkurencja? Toż to tak, jakby sędzią w meczu piłkarskim był trener jednej z grających drużyn! O „tarczach” już nie wspomnę...
I na koniec wielka polityka światowa. Trudno o tym nie wspomnieć wobec wojny u granic. Wydaje się, że istnieje pilna potrzeba podjęcia się przez jedno (!) państwo roli Żandarma Światowego. I to potrzeba niecierpiąca zwłoki. Ludzkość osiągnęła taki poziom rozwoju i bogactwa, że mamy wystarczające warunki, by w spokoju konsumować ten dorobek przez kolejne dziesiątki, a może nawet setki lat. Owszem, można w tym momencie wypisać długą listę poważnych problemów i potencjalnych zagrożeń, ale jeśli porównamy naszą sytuację z warunkami, w jakich żyli ludzie przed kilkoma tysiącami lat… Czy można beztrosko dopuścić do tego, by jakiś szaleniec wysadził w powietrze naszą planetę?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze