– Fotografuję naturę z bliska. Zdjęcia makro zmieniam na duże formaty sprawiając, że rzeczywistość staje się abstrakcją. Pozostając realną, zaświadcza, że wszystkie kierunki sztuki wywodzą się z natury – opowiadała podczas wernisażu w Płockiej Galerii Sztuki Elżbieta Dzikowska. Fotografie znanej podróżniczki, sinologa i historyk sztuki, która współtworzyła program „Pieprz i wanilia”, złożyły się na dwie wystawy: „Dzieci świata” oraz „W Płocku”.
Ekspozycja rozpoczyna się już na dziedzińcu. Tam oraz w Galerii Kreski wyeksponowano fotografie zrobione przez autorkę podczas trzydniowego majowego pleneru w Płocku. Zdjęcia są zapisem wizyt m.in. w płockich muzeach i świątyniach, a także impresji ze specjalnie zorganizowanych dla Elżbiety Dzikowskiej wypraw. Fotografowała nasze miasto z lądu, z powietrza i z łodzi na Wiśle. Podczas rejsu odkryła Wyspę Kormoranów i uwieczniła „strukturę” wody. Wędrowała po ulicach miasta śladami murali. Zajrzała też na podwórko dawnego Hotelu Angielskiego. W bazylice katedralnej zachwyciło ją sklepienie, a w Muzeum Mazowieckim – secesyjna sypialnia. Nie ominęła pomnika Władysława Broniewskiego autorstwa Zemły. Zwłaszcza że z rzeźbiarzem jest zaprzyjaźniona. Z jej inicjatywy powstał w Peru monument Ernesta Malinowskiego, budowniczego Centralnej Kolei Transandyjskiej. Jego twórcą był także Gustaw Zemła. – To są zdjęcia bardzo różnorodne. Powstawały w spontaniczny i naturalny sposób. Pełne nieszablonowych ujęć, przekraczają granice wyobraźni. Autorka z charakterystyczną wolnością i pasją łamie schematy postrzegania świata. Sfotografowana łódka, niepozorny kamień, drzewo, przeobrażają się w niezwykle malowniczą abstrakcję – mówiła dyrektor PGS, Alicja Wasilewska.
Otwierając wystawę autorka żartowała, że to jedna z najbardziej szalonych ekspozycji jej zdjęć. Pomysł zrodził się miesiąc wcześniej, a na plener do Płocka wpadła niejako w przerwie, przed wyprawą do Peru. – Latałam awionetką nad Wisłą. Specjalnie wyjęto szybę, żebym mogła tę Wisłę dobrze zobaczyć. Potem pływałam z przystojnymi facetami i wędrowałam po tym przepięknym mieście, które kocham. Płock od dawna odwiedzam i podziwiam. A mój mąż Tony Halik uczył się w Małachowiance. Ta galeria to perła Mazowsza i każdy artysta byłby szczęśliwy, gdyby go tu zaprosić – powiedziała podczas wernisażu.
Na drugą wystawę, która zajmuje parter i piętro galerii, złożyło się ponad 70 fotografii. To portrety dzieci pochodzących z różnych kontynentów plemion, narodów, krajów jak: Indie, Nepal, Etiopia, Peru, Meksyk, Wyspy Wielkanocne. Zostały wykonane podczas wielu podróży Elżbiety Dzikowskiej do najodleglejszych zakątków świata. – Wydaje mi się, że pierwszy raz zrozumiałam, jaką zasadniczą cechę ma Elżbieta. Tropi przez całe swoje życie to, co dobre, że człowiek ma potrzebę tworzenia, upiększania swojej rzeczywistości. To nie jest sprawa tylko sztuki wysokiej, ale każdego człowieka, który chce, żeby było piękniej, żeby ta egzystencja była bardziej przyjazna, Elżbieta tropi piękno rzeczywistości z otwartością na świat – komentowała historyk sztuki i autorka tekstu w katalogu towarzyszącym wystawie, Sławka Wierzchowska. Obie wystawy można oglądać do 2 lipca. A 27 czerwca, w cenie biletu wstępu, obejrzymy je z przewodnikiem.
(lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze