Reklama

Felieton

18/12/2000 14:20

Siadając do komputera czuję ciężar chwili. Wszak piszę ostatni felieton w tym tysiącleciu. Przełom tysiącleci to czas, w którym wszystko może się zdarzyć. Dlatego, gdyby następny numer Tygodnika się nie ukazał, na przykład z powodu końca świata, z góry Czytelników przepraszam.Jeśli jednak do żadnego kataklizmu nie dojdzie, to przede mną pierwszy tekst w kolejnego millenium. I cóż napisać w takiej sytuacji? W zasadzie są dwa wyjścia. Można uznać, że żaden pomysł nie jest na tyle niezwykły, by dorównać powadze chwili. W końcu tylko co czterdzieste pokolenie (mniej więcej) ma okazję przeżywać przełom tysiącleci. Można też uznać, że pierwszy stycznia dwa tysiące jeden to taka sama data jak każda inna. W końcu kalendarz to rzecz umowna, dla przyrody obojętna i np. muzułmanin żadnego przełomu tysiącleci nie świętuje. Przyznam, że sam nie wiem, który punkt widzenia jest mi bliższy. Z jednej strony, jako matematyk z wykształcenia, każdą teorię o wyższości jednych liczb nad innymi przyjmuję z najwyższą podejrzliwością. Z drugiej wiem, że człowiek to nie przyroda czy arytmetyka, ale przede wszystkim cywilizacja i kultura. A w naszej kulturze do dat przywiązuje się wielką wagę. Co wybrać? Chyba jednak wariant "kulturowy". Wyobraźmy sobie bowiem, że zignoruję historyczny moment, a potem zacznę żałować. I co? Medycyna robi wprawdzie postępy, ale nie sądzę, by dane mi było pisać felietony do Tygodnika za tysiąc lat! Zatem, Drogi Czytelniku, masz przed sobą tekst niezwyczajny - ostatni w drugim tysiącleciu. Z tej okazji wypada sobie uświadomić, że przyszło nam żyć w miejscu wyjątkowym. Nie każde miasto w Polsce, stolicy nie wyłączając, może się pochwalić tym, że już poprzedni przełom tysiącleci witało jako znaczący ośrodek w cywilizowanym, europejskim kraju, a nie np. barć pośrodku puszczy. I choć obecnie to tylko miasto powiatowe, to przecież nie jakiś, przepraszam za to porównanie, Wołomin albo Kobyłka. A skoro tak, to nie wypada, by nam, mieszkańcom prastarego grodu, słoma z butów wystawała. A niektórym wystaje, niestety. Wystarczy przespacerować się dowolną ulicą. Przykładów podawać nie będę, bo Czytelników Tygodnika rzecz nie dotyczy, a raczej tych, co nic nie czytają (wyjąwszy może "Pana Tadeusza" - 0,7l). To taki przykry fenomen końca wieku. Z jednej strony człowiek ląduje na Księżycu, z drugiej niektórzy jakby dopiero co zeszli z drzew i nie wiedzieli, że nie wypada publicznie, za przeproszeniem, drapać się pod ogonem! I takie są moje odczucia na koniec tysiąclecia. Czas wielkich kontrastów. Z jednej strony olbrzymi skok cywilizacyjny, z drugiej są dziedziny i grupy ludzi, których te zmiany jakby w ogóle nie dotyczyły. Jakby żywcem przeniesione z innej planety. Ale zostawmy te dylematy na nowe tysiąclecie. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. I z tej okazji życzę Drogim Czytelnikom i ich bliskim, by upłynęły w miłej, pogodnej (przydałoby się trochę śniegu), rodzinnej atmosferze. I by w aurze starych, od wieków kultywowanych symboli i obyczajów znalazła się niewielka, ale dająca wiele radości, sterta całkiem nowoczesnych upominków. Być może wśród nich znajdzie się na przykład prenumerata Tygodnika na nowy, historyczny rok dwa tysiące pierwszy?

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości