O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Dzy?, dzy? dzy?! Na szcz??cie Adam Ma?ysz zn?w wygrywa! Czy wyobra?asz sobie, Drogi Czytelniku, polsk? dziur? bud?etow? bez Ma?ysza? Otch?a? rozpaczy i beznadziei!A tak mamy przynajmniej t? odrobin? satysfakcji, ?e "Polak" nie musi oznacza? "dziura i dwa metry mu?u na dnie". Chocia? z tym Polakiem to bym nie przesadza?. Ma?ysz to w ?wiecie po prostu Ma?ysz (albo nawet Malysz), a nie Polak. To ju? jedno ze zjawisk (ma?ych, ale zawsze...) cywilizacji wsp??czesnej. Tak jak, nie przymierzaj?c, Beetoven, Mozart albo Einstein. Kto wie dok?adnie, jakiej oni byli narodowo?ci? Polakiem to mo?e w ?wiecie by? Jerzy Dudek albo Emmanuel Olisadebe. Je?li dru?yna polska na boiskach Korei i Japonii dokona wielkich rzeczy. Na przyk?ad awansuje do fina?u. Mo?e go nawet przegra?, ale nie 0:1 po dogrywce, tylko powiedzmy 3:4, prowadz?c do dziewi??dziesi?tej minuty 3:2! Takie s? wymogi wsp??czesnej, telewizyjnej cywilizacji! I nie tylko telewizyjnej. Zastanawiam si? na przyk?ad co nale?a?ooby zrobi?, by takie pismo lokalne jak nasz tygodnik sta?o si? wydarzeniem medialnym. Bo, nie oszukujamy si?, w obecnej formie nie wywo?uje w narodzie wielkich emocji. Co wi?c trzeba napisa?, by nak?ad rozszed? si? ju? we wtorek o si?dmej rano, ludzie biegali od kiosku do kiosku w poszukiwaniu ostatnich nie sprzedanych egzemplarzy, a nast?pnie przekazywali je sobie z r?k do r?k, jak niegdy? konspiracyjn? "bibu??"? Gdybym tak na przyk?ad w swoim felietonie napomkn??, ?e jedna z najwa?niejszych os?b w zarz?dzie miasta ma udzia?y w pewnym domu..., to jest, chcia?em napisa?, agencji towarzyskiej, gdzie utrzymuje w konspiracji prywatny harem, co mo?e rodzi? podejrzenia o niejawne zwi?zki z cywilizacj? islamu, a w konsekwencji, by? mo?e, nie ca?kiem jasne powi?zania z kr?gami zbli?onymi do organizacji al Kaida? I ?e, by? mo?e, pan ?w realizuje tajn? misj?, zwi?zan? z lokalizacj? w naszym mie?cie najwi?kszej krajowej rafinerii? Albo, by nie popada? w przesad?, ?e podczas koktailu w jednym ze znanych lokali, pewna og?lnie sznowana w mie?cie matrona, po podst?pnym doprowadzeniu przez znanego przedstawiciela ?rodowisk tw?rczych do stanu ograniczonej zdolno?ci kontrolowania swoich czyn?w, wykona?a na oczach zgromadzonej publiczno?ci taniec brzucha? Albo ?e wiem, kto w tym mie?cie bierze najwi?ksze ?ap?wki i gdzie lokuje pozyskan? t? drog? got?wk?, a szczeg?ly ujawni? w najbli?szy wtorek? No, tak! Tylko kto takie rewelacje zdecyduje si? dzi? opublikowa?? Prasa, nie tylko lokalna, ?yje g??wnie z reklamy. I starannie unika wszelkich ryzykownych posuni??. Po co odstrasza? szacownych reklamodawc?w? I co si? zyska w zamian? Przede wszystkim k?opoty. Wiemy, jak w Polsce ko?cz? si? tego rodzaju rewelacyjne odkrycia. Najcz??ciej okazuje si?, ?e sprawy nie ma. A w ka?dym razie nie ma winnych. I wszystko to wymys?y dziennikarzy. Czyli w ty?ek bior? media, a "bohaterowie" zostaj? niewinnie skrzywdzonymi owieczkami. Ile w tym "zas?ugi" samych dziennikarzy, braku profesjonalizmu w przygotowaniu tematu, nie b?d? docieka?. Ale te? si? specjalnie nie dziwi? szefom, ?e w ?w profesjonalizm podw?adnych nie bardzo wierz?. Co nie u?atwia im zabieg?w o to, by gazeta nie by?a tylko kieszonkowym s?upem reklamowym.
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze