Historia od najdawniejszych czas?w pokazuje, ?e w?adca nie mo?e rz?dzi? sam. Musi mie? zaplecze w postaci „aparatu” w?adzy oraz stronnik?w w narodzie. Najcenniejsi s? oczywi?cie stronnicy wp?ywowi.Nie jest przy tym ?le, je?li te wp?ywy zawdzi?czaj? w?a?nie w?adcy. A jeszcze lepiej, je?li w?adca mo?e w ka?dej chwili tych wp?yw?w ich pozbawi?. St?d te?, jak ?wiat ?wiatem, w?adcy staraj? si? pozyska? stronnik?w, rozdaj?c rozmaite dobra i przywileje. Proceder ?w rozwin?? si? szczeg?lnie od momentu, gdy w?adca pochodzi z wyboru. Zwolennik?w trzeba pozyska? zanim zdob?dzie si? w?adz?. Trzeba wi?c to i owo r??nym ludziom obieca?. A potem z tych obietnic (no, mo?e nie wszystkich!) wypada si? wywi?za?. A to nie zawsze jest proste. Zw?aszcza, ?e poprzedni w?adca te? to i owo musia? swoim zwolennikom rozda?. Je?li nowemu uda si? tych ludzi przeci?gn?? na swoj? stron?, sprawa jest prostsza, bo wystarczy obieca?, ?e uzyskanych profit?w nie strac?. Gorzej, je?li „nasi” musz? zast?pi? „ich”. Wtedy w?adca ma k?opot. Musi bowiem dla swoich jakie? dobra pozyska?. Mo?e to zrobi? na przyk?ad zdobywaj?c nowe terytoria. Ale nie ka?dy ma do?? si?y i talentu, by toczy? zwyci?skie wojny. I wtedy trzeba si?gn?? po ?rodki zast?pcze. Na przyk?ad nadawa? rozmaite godno?ci, jak podczaszy, stolnik, ?owczy dworu, baron, czy nawet ksi???. Niestety, cz?owiek to bestia ?asa na dobra materialne. I sam tytu? mu cz?sto nie wystarcza. Musz? si? z nim wi?za? jakie? dobra bardziej namacalne. A to niestety kosztuje. Trzeba wi?c si?gn?? do kieszeni poddanych. To za? w?adcy popularno?ci nie przysparza. Jest te? inna droga. Mo?na „wysadzi? z siod?a” tych, kt?rych obdarowa? poprzedni w?adca. To rozwi?zanie pozwala unikn?? mno?enia koszt?w, ale te? nie jest ca?kiem bezbolesne. Odwo?ywani bowiem dobrowolnie ust?pi? nie chc? i trzeba si? ucieka? do rozmaitych sztuk, by cel osi?gn??. Historia zna r??ne „metody”. Od nieskomplikowanych, jak „skr?cenie o g?ow?”, banicja itp. po bardziej wyrafinowane, jak rozmaite „propozycje nie do odrzucenia” czy „przeniesienie na inne, bardziej odpowiedzialne stanowisko”. Niezale?nie od metody, rzecz odbywa si? przy udziale mniej lub bardziej licznej publiczno?ci, tote? trzeba szuka? pretekstu, by nie wysz?o na to, ?e chodzi wy??cznie o prymitywn? „walk? o sto?ki”. Najlepiej, gdy znajd? si? tzw. przyczyny merytoryczne. Ale licho nie ?pi i najlepiej nawet pomy?lane posuni?cia powoduj? skutki zgo?a nieoczekiwane. Wyobra?my sobie dla przyk?adu tak? sytuacj?. W wyniku rozwoju historycznego dosz?o do takiego etapu, ?e w?adca nie mo?e pozbawi? niechcianego cz?owieka pewnej lukratywnej godno?ci samodzielnie, lecz musi to uczyni? pewien kolegialny organ poprzez g?osowanie. Na dodatek, w wyniku dzia?a? poprzednika, w?adca nie mo?e liczy? na przychylno?? wi?kszo?ci cz?onk?w owego organu. Trzeba wi?c nie lada zr?czno?ci podskarbiego koronnego, by rozmaitymi drogami, kt?rych nie b?dziemy tu opisywa?, ow? wi?kszo?? „skonstruowa?”. I kiedy rzecz si? udaje i wszystko wskazuje na to, ?e ?w k?opotliwy cz?owiek zostanie spokojnie odwo?any, nast?puje nieoczekiwany zwrot sytuacji. Oto w przeddzie? posiedzenia czcigodnego organu do akcji wkracza Stra? Dworu. Co dalej? O tym ju? za tydzie?. Dodam tylko, ?e tekst niniejszy w ?aden spos?b nie dotyczy sytuacji rzeczywistych, a jest jedynie teoretycznym rozwa?aniem na temat mechanizm?w w?adzy.
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze