Czytelnik przechodzący ulicą Tumską często, aczkolwiek nie codziennie, może spotkać na swojej drodze starszego pana z okazałą, siwą brodą, który stoi sobie z miseczką i czeka na datki.Nie jest natrętny jak, nie przymierzając, rumuńskie dzieciaki. Ot, wykona w stronę przechodnia gest miseczką. I tyle. Czytelnik zwracający baczniejszą uwagę na jeżdżące po ulicach samochody zapewne zauważył starszego pana poruszającego się po mieście eleganckim, sportowym autem najnowszej generacji. A wszyscy widzimy na codzień całe rzesze starszych pań i panów, poruszających się pieszo, autobusem albo samochodem osobowym w porach wzmożonych dojazdów do pracy i z pracy. Co łączy tych ludzi? Ano to, że nie są świeżo upieczonymi absolwentami uczelni i szkół, szukającymi swojego miejsca na rynku pracy. Co więcej, oni nie tylko nie szukają pracy, ale już tę pracę mają. Czyli, posługując się obrzydliwym językiem biurokratów, zajmują miejsca pracy. Zajmują je między innymi właśnie absolwentom. I pewnie zajmowaliby jeszcze długo, skazując młodych na głód i poniewierkę. Na szczęście młodzi nie są w naszym kraju pozostawieni samym sobie. Jest na górze siła, coś na kształt anioła stróża, która nad nimi czuwa dzień i noc. I owa widzialna ręka w lot spostrzegła niebezpieczeństwo i jeszcze szybciej postanowiła mu zapobiec. Czyli, stosując mniej lub bardziej (dokładnie jeszcze nie wiadomo) łagodną perswazję, uświadomić tym starszym paniom i panom, którzy jakieś źródła dochodu już mają, niestosowność zachowań zmierzających do tychże dochodów pomnażania. Jeśli więc pewnego dnia nie zobaczysz Czytelniku staruszka z miską, nie martw się. Wcale nie musiał umrzeć. Po prostu dobra dusza zatroszczyła się o młodych. No i o staruszka też, bo nie musi narażać na szwank zdrowia. Co najwyżej ograniczyć swoje potrzeby. Jeśli w dodatku na jego miejscu pojawi się jakiś młodzian z kapeluszem i gitarą, ewentualnie kartką z napisem "zbieram na studia podyplomowe", to będzie znak, że plan powiódł się w pełni! Na dodatek luźniej w godzinach szczytu zrobi się w autobusach i na ulicach i twarze dookoła będą jakby znacznie młodsze. I sportowym bolidem będzie mknął po ulicach jakiś młodzian z atrakcyjną pasażerką... No, to już niekoniecznie! Można założyć, że ów starszy pan, który tak dobrze sobie w życiu radził, poradzi sobie i teraz. W każdym murze są jakieś furtki, tylko nie wszyscy potrafią je znaleźć. A dokładniej mówiąc, furtki są tak sprytnie ukryte, że znajdują je nieliczni. Ale za to ci, którzy powinni... No, dobrze! Młodym będzie już tak dobrze, że możemy zostawić ich w spokoju. Ale co z armią staruszków, którzy nagle zostali odcięci od źródeł dodatkowego zasilania? Spokojnie! Było to, jako się rzekło, zasilanie dodatkowe. Pozostanie zatem to, które wynika z umowy zawartej niegdyś z Wielkim Pracodawcą. Że małe? A obiecał ktoś, że będzie duże? Uchowaj Boże! Umowa była taka: wy płacicie prze całą karierę zawodową składki w wysokości, którą Pracodawca wyznaczy, a na starość dostaniecie emeryturę. Taką, jak Pracodawca zechce. Czyli coś na kształt propozycji prezesa Loski z czasów, gdy nasz futbol święcił największe sukcesy: wy, chłopaki grajta, a my wam - nie bójta się!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze