Reklama

Felieton

04/04/2002 13:17

Wczoraj pochowano nauczycielkę. Umarła młodo, prawdopodobnie (postępowanie w toku, więc nie przesądzam sprawy) wskutek błędów lekarskich. Nie tak dawno moja rodzina przeżyła podobne doświadczenie.To są sprawy poważne, ale z drobiazgami, jak by się wydawało, też są kłopoty. Wyleczenie dziecka z przeziębienia (czy też infekcji, jak mówią medycy - ja nie wiem czy to to samo) napotyka poważne przeszkody i trwa tygodniami. Co ciekawe, ilu fachowców, tyle diagnoz, nie mówiąc już o metodach leczenia i stosowanych środkach. Te okoliczności prowadzą do wniosku, że medycyna to nie tyle nauka, co sztuka. Tak jak malarstwo albo sztuka kulinarna. Lekarz powinien więc być artystą! I z tym jest kłopot. Zaczyna się już w momencie rekrutacji na studia medyczne. Pomijam takie historie, jak afera z testami na Łódzką Akademię Medyczną. Ale przez lata całe, zupełnie legalnie, obowiązywał regulamin przyjęć, który przewidywał niższy limit punktów egzaminacyjnych dla kobiet niż dla osobników płci dominującej. Słowem: jeśli kandydat, by zostać studentem, musiał uzyskać na egzaminie na przykład 110 punktów, to kandydatce wystarczyło 105! Czyli o tym, kto nas będzie leczył decydowała nie tyle, a w każdym razie nie tylko, zawartość czaszki, ale wręcz przeciwnie! Szczęśliwie nie wprowadzono preferencji dla rudych, choć też są przecież pokrzywdzeni przez naturę! Nie wiem, co na to Pełnomocnik Rządu d/s Klepania Po Tyłku (dla niepoznaki: Pełnomocnik d/s Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Pani Minister Jaruga - Nowacka, ale chyba ten aspekt sprawy nie budzi jej zainteresowania (molestowanie pielęgniarek to co innego!). I choć z punktami sprawa zdaje się już została załatwiona, to będzie walczyć zaciekle o to, by kobiety stanowiły odpowiedni odsetek wśród dyrektorów szpitali, ordynatorów, kierowników przychodni itp. I tu nie ma zgody! Tam, gdzie chodzi o życie, liczy się wiedza i umiejętności, a nie to, co poniżej pasa! Oczywiście nie twierdzę, że najlepszymi fachowcami od medycyny są panowie. Nie mam ku temu żadnych podstaw. A ta zawziętość, z jaką atakuję Panią Nowacką, to pokłosie incydentu z posłem Iwińskim. Rozumiem reakcje mediów. Mają prawo pokazywać i komentować wszystko, co uznają za stosowne. Ale urząd państwowy? To już nie wystarczy im ograbianie podatnika z dochodów, ale i tyłki będą nacjonalizować? Owszem, Pan Poseł zachował się "spontanicznie". To się w przyrodzie zdarza, zwłaszcza wiosną. Ale klepał prywatny tyłek Pani Tłumaczki. Adresatka gestu nie ma pretensji. Zatem co tu ma do roboty Pani Jaruga - Nowacka? Ją klepano? A może Pani Minister też ma taki południowy temperament, że na widok ręki zbliżającej się do pośladka spontanicznie reaguje oświadczeniem? No, jeśli tak jest, jeśli za każdym razem między męską ręką a damskim tyłkiem wyrastać będzie niewidzialna dłoń Pani Pełnomocnik, to ja dziękuję! Wyjeżdżam z tego kraju. Na Nową Zelandię, bo tam klimat łagodny i, zdaje się, jeszcze nie wymyślono Urzędu Pełnomocnika d/s Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości