Mamy jubileusz! Trzydzieści lat to może żadna sensacja dla Anglików, bo u nich to, co nie ma przynajmniej setki w ogóle się nie liczy. Ale w Polsce jest inaczej.Historia tak się potoczyła, że nawet pięciolecie to już okazja do świętowania. A co dopiero mówić o trzydziestoleciu? Przy nas taka Gazeta Wyborcza czy Wprost to... No, wiadomo jak się mówi na takiego, co ledwo odrósł od ziemi! Mamy więc jubileusz, a to zawsze okazja do fety, no i do refleksji. Czemu właściwie służy nasze cotygodniowe znęcanie się nad klawiaturą? Czego od nas oczekują Czytelnicy? Informacji? Rozrywki? Interwencji? Pewnie wszystkiego po trochu. Ja, dla przykładu, nie mam ambicji dostarczania najnowszych rewelacji. Skupiam się na komentowaniu rzeczywistości, w miarę możliwości z przymrużeniem oka, bo taka jest przecież istota gatunku. Felieton - lekki, często żartobliwy tekst itd. - do przeczytania w encyklopedii lub słowniku. Lekkość dotyczy przede wszystkim formy, nie oznacza jednak, że nie porusza się tematów poważnych, nie próbuje się interweniować w sprawach, które dotykają mieszkańców miasta czy regionu. Chociaż istnieją bardziej skuteczne metody załatwiania spraw trudnych, niż pisanina felietonisty. Ot, choćby "po linii partyjnej". Wzywa się na dywanik, dla przykładu, szefa dróg miejskich i mówi: - Słuchajcie, towarzyszu! Doszły mnie głosy z terenu, że zamknęliście na trzy tygodnie Wyszogrodzką i grzebiecie się w ziemi, a ludzie stoją w korkach. Asfalt dawno położony, a wy nie puszczacie ruchu, tylko sobie jakieś chodniki układacie, czy coś w tym rodzaju! - To prawda, towarzyszu sekretarzu, ale pozwólcie sobie wyjaśnić, że jak oddawaliśmy tę jezdnię do użytku, to otworzyliśmy od razu i natychmiast zaczęły się pretensje, że dopiero co położony asfalt, a już robią się w nim olbrzymie dziury. I nie pomogły tłumaczenia, że to nie nasza wina, tylko kierowców, bo nie potrafią korzystać w sposób odpowiedzialny z własności społecznej jaką jest droga. Teraz postanowiliśmy im to doświadczalnie udowodnić. I udało się! Proszę przyjechać i sprawdzić. Asfalt leży już dwa tygodnie i nie ma najmniejszej nawet dziury! - Ale przecież w końcu oddacie tę drogę do użytku? - Oczywiście, towarzyszu sekretarzu. Musimy tylko zaczekać do nowego roku, bo w tegorocznym budżecie nie ma już ani złotówki na łatanie dziur w jezdniach! Tak by rzecz wyglądała w poprzednim ustroju. Teraz relacje między organami władzy nie są tak jednoznaczne, toteż czasami sekretarza próbuje zastąpić niecierpliwy dziennikarz. Oczywiście to nie te możliwości i nie ta skuteczność, ale czasem coś się udaje. Toteż wskazujemy tzw. nieprawidłowości licząc, że "decydent" przeczyta i nada sprawie bieg. Nie ma tu chęci "dołożenia" komuś. Nie ma w felietonie ataków "na osobę", a raczej "na problem". Tyle, że za problemem zawsze stoją jacyś ludzie. No i czasem, cóż poradzić, trochę im się przy okazji "dostanie". Ale tylko "przy okazji". A "przy okazji" jubileuszu życzę Szanownym Czytelnikom (i sobie), by tych "okazji" było jak najmniej.
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze