Okres mamy futbolowo – wakacyjny. Toteż zacznę od futbolu. Ale nie tego wielkiego, międzynarodowego, ale naszego, lokalnego. Doszło do dawno zapowiadanej zmiany nazwy płockiego klubu.Mamy znowu Wisłę, z czego się bardzo cieszę, bo właśnie takiego wariantu na tych łamach zawzięcie broniłem. Ale sama nazwa to nie wszystko. Nie chodzi w tej zabawie tylko o zaspokojenie oczekiwań kibiców, którym nie podobała się ekspansywna polityka sponsora w stosunku do symboli. Zresztą reakcja kibiców (i mediów) jest dwoista. Z jednej strony radość, z drugiej – obawa, czy zmiana nie oznacza chęci wycofania się Orlenu ze sponsorowania klubu. Przyznam, że nie bardzo rozumiem. Czyżby ktokolwiek mógł sądzić, że gdyby koncern miał ochotę się wycofać, to nazwa klubu byłaby jakąkolwiek przeszkodą? Dlatego ja się wyłącznie cieszę. Oczekuję, że zmiana oznacza nową strategię marketingową. Że sponsor będzie reklamował się poprzez produkt, a nie opakowanie. Rzecz w tym, że marna to reklama, gdy chłopcy w barwach sponsora, pod jego nazwą i z jego logo na piersiach biegają po drugoligowych kartofliskach. Prawdziwa reklama, to zespół kojarzony ze sponsorem (niekoniecznie poprzez nazwę) toczący heroiczne boje na największych stadionach Europy! Owszem, to kosztuje. Ale nie tyle, by firma o mocarstwowych ambicjach nie mogła zadaniu sprostać! Poza tym zmiana nazwy otwiera furtkę dla pozyskania nowych sponsorów. Dotychczas koncern musiał radzić sobie sam, bo kto chciałby wyłożyć choć złotówkę na klub o nazwie Orlen Płock? Teraz sprawa jest otwarta. Wszystko zależy od wyobraźni i operatywności władz klubu i koncernu. Europa stoi przed nami otworem! I tyle o piłce. Za tydzień wakacje, a wakacje to wypoczynek, a wypoczynek to rekreacja, a rekreacja to działka, a działka to włamania, a włamania to złodzieje, a złodzieje to policja... Czyli, jak w dziecięcej wyliczance, wakacje to policja. Dokładniej: udane wakacje to skuteczna policja. Bo jak tu mówić o wypoczynku, gdy złodzieje bez większych przeszkód regularnie okradają miejsce, w którym próbujemy zażywać rozkoszy lata? A jak pewnego dnia wywiad się nie sprawdzi i wkroczą podczas snu gospodarzy? Czy nerwy im nie puszczą i nie dojdzie do wymuszenia rozbójniczego? Ale pomińmy takie skrajne scenariusze. Wystarczy, że jadąc na działkę i wracając z niej, człowiek myśli czy już go „obrobili”, czy zrobią to dopiero następnym razem? Cóż to za relaks? Bo że to zrobią, jest pewne jak w banku. Robią to od lat zupełnie bezkarnie. Nawet jeśli wiadomo, że dana grupa porusza się, dajmy na to, starym Polonezem z karoserią w kilku kolorach i Żukiem z blaszaną „budą” własnej roboty. Gdybyś, Drogi Czytelniku, zauważył te pojazdy, daj znać komu trzeba! A Panowie Policjanci – poprawcie się! A dzieciakom, przed którymi dwa miesiące „luzu” życzę, by niezależnie od miejsca i innych okoliczności, był to okres, który będą wspominać z przyjemnością! Bo i w domu może być fajnie! Wszystko od Waszej fantazji zależy!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze